Wcinki i docinki...

Ufff... popeîniîem artykuî. W numerze 18 Fat Agnusa zostaî zamieszczony pod tytuîem 'Sprostowanie sprostowania' i miaî byê uzupeînieniem artykuîu Smasha dotyczâcego 'wodolejestwa' w MA. Artykuî popeîniîem, wysîaîem, nawet zajrzaîem do Fatka czy aby jest. I byî. Tylko z jakûe miîymi dodatkami. :)

Wyszîo mi to jakoô przy okazji, ale 'jak sajgon to sajgon'. Ludzie, koderzy, redaktorzy, wszyscy zamieszani w wydawanie i publikacjë tekstu. Istnieje niepisany zwyczaj na ôwiecie, iû NIGDY, NIGDY, nie wcina sië autorowi artykuîu w tekst. Jest to zasada przestrzegana przez wszystkie wiëksze i powaûniejsze gazety tego ôwiata: Nigdy nie odpowiada sië, nie dopowiada sië niczego poôrodku cudzego artykuîu. Jeûeli kogoô bulwersujâ fakty w nim zamieszczone, bâdú chciaîby teû odrobinë pofilozofowaê na te tematy, ma moûliwoôê umieszczenia obok lub na sâsiedniej stronie, lub w nastëpnym numerze, artykuîu z tym, co mu leûy na wâtrobie. Nawet zamieszczenie dodatkowej uwagi w stylu ('coôtam, coôtam - dopisek redakcji') moûe byê uznane za zîamanie ustawy o prawie autorskim. Co prawda kaûda redakcja zastrzega sobie moûliwoôê zmian i korekty w niezamówionych artykuîach, lecz bardzo uwaûnie kontroluje obie te czynnoôci. (*)

Nawet na listy od czytelników odpowiada sië w formie: list, gruba krecha, odpowiedú lub polemika. A Wy, Panowie, nie macie przecieû do czynienia z listami tylko z artykuîami.

Robiâc takie wtrëty ingerujecie w treôê artykuîu z niezamierzonymi lub niezaplanowanymi przez autora dodatkami, które przy powaûniejszych lub jednostronnie ukierunkowanych artyklach mogâ po prostu dezorientowaê i dawaê do zrozumienia czytelnikowi co ma myôleê na okreôlony temat.

Dlatego korekta, ôwiadoma swoich moûliwoôci ingerencji powinna byê NEUTRALNA, powstrzymujâc sië zarówno od gîosów 'za' jak teû i 'przeciw'. Rozumiem, jeûeli facet co drugie 'ó' zamienia na 'u', przekrëca fakty itp. Lecz w takim wypadku naleûaîoby puôciê jego artykla bez komentarzy, a nastëpnie skompilowaê swojâ odpowiedú z najciekawszych bîëdów twojego adwersarza oraz swoich wtrëtów i zamieôciê obok. Jeûeli czytelnik jest inteligentny, zorientuje sië w róûnicach w obu artykuîach. Jeûeli nie.... a.. tacy nie czytajâ Fatka :). Sorry jeûeli psujë wam konwencjë wydawania pisma, lecz ja od razu uprzedzam - nie dopisujë, nie poprawiam itp.

Nie spieniam sië zbytnio jak zobaczë w swoim artyklu cudze dopiski, lecz szczerze stwierdzam iû miîe to nie jest. To ja jako autor chcë wywoîaê u czytelnika pewnâ reakcjë, aby np. przygotowaê go do drugiego akapitu. Lecz cóû mi z tego jeûeli pomiëdzy pierwszym i drugim akapitem widniejâ uwagi korektora (merytoryczne czyli typu: 'a dlaczego?', 'a ja lubië', 'a ja nie lubië') nie zaô techniczne (czyli 'uwaûaj baranie, bo -uje sie nie kreskuje itp.) To dokîadnie burzy caîy efekt jaki misternie (lub mniej misternie - zaleûy od artykla) budowaîem.

Nie raz i nie dwa moje teksty zostawaîy odrzucone do korekty w moich macierzystych redakcjach. Nie raz takûe widziaîem swoje teksty niemiîosiernie pociëte przez korektë. Jedna z paï korektorek np. uparcie zamienia w moich artykuîach wszystkie 'ma' na 'posiada ' i nijak nie mogë jej tego oduczyê. Ale teû nigdy nie zdarzyîo mi sië, aby ktoô z 'naczalstwa' lub z korekty dopisywaî mi cokolwiek do artykuîów.

W tym miejcu wielkie BIG THANKS dla Liftera, którego dopiski w cudzych wypocinach moûna na palcach policzyê. Szczerze mowiâc, gdy zobaczë jego dopiski, odrobinë mi to mówi o poziomie artykuîu w którym je znalazîem.

Wyobraúcie sobie w jakiej formie byîby ten artykuî,gdyby ktoô powstawiaî mi tu nieporzâdane wcinki.

Dlatego mam wielki PLEASE do wydawców, korektorów itp. 'Nigdy nie wcinajcie sië w cudzy artykuî'. Po to sâ polemiki i im podobne. Kaûdy przecieû wie, jakâ wîadzë posiada korekta, nie trzeba tego na siîe udowadniaê. (**)

Quetzalcoatl
1996.01.31


Przypisy:

*) Poniewaû odbieram to jako napomnienie 'ad personam' - w koïcu to ja sië wciâîem w ów tekst - chciaîbym przypomnieê mojemu szanownemu adwersarzowi, ûe ma do czynienia z publikacjâ nielegalnâ, nieformalnâ, fanzinowâ - a co gorsza, z takâ, w której wcinanie sië do tekstu jest uôwiëconâ tradycjâ (vide poprzednie numery FA). Rozumiem jednak niechëê do takiej "manipulacji" i mogë obiecaê, ûe zaniecham tego procederu w przypadku tekstów mojego przedmówcy, a raczej przedpisacza. Mam nadziejë, ûe ten przypis nie zostanie uznany przez niego za zîamanie zasady, której broni :)


**) Tak sië akurat skîada, ûe w FA dopiski - jeôli juû - robiâ dwie osoby - ja (Jubal) jako 1/2 redaktora naczelnego (a nie korektor - korektor to inna, niezaleûna jaúï)i Miron, jako koder i w ogóle. Oczywiôcie nie mamy nic na wytîumaczenie, ale taka wîaônie jest sytuacja. Iloôê dopisków nie musi mieê nic wspólnego z poziomem artykuîów.