Proszë mi wybaczyê bezceremonialny ton, jednakûe po ponownej lekturze Païskich tekstów (a zwîaszcza opowiadania pt. "Polowanie", zamieszczonego niegdyô w czwartym numerze "Telesphora", teraz zaô dostëpnego w szóstym numerze "Legionu") doszedîem do wniosku, ûe nie wolno mi nie zareagowaê na Païskâ "twórczoôê"... Dîugo zastanawiaîem sië, co myôleê o Panu i jego licznych, hm, opowiadaniach - poczâtkowo skîaniaîem sië ku zdaniu, ûe cierpi Pan na powaûne zaburzenia osobowoôci, kwalifikujâce sië do leczenia psychiatrycznego. Po zastanowieniu uznaîem, ûe nie interesuje mnie Païskie zdrowie psychiczne. To, co Pan piszesz, dowodzi, iû jesteô Pan zwykîâ, prymitywnâ kanaliâ, nëdznâ kreaturâ pozbawionâ resztek honoru i tego, co zwykîo sië uwaûaê za normalnâ, ludzkâ przyzwoitoôê. Moûe i uûywam sîów trochë staroôwieckich, nie chcë jednak zniûaê sië do Païskiego ûaîosnego braku poziomu. Jesteô Pan maîym, podîym czîowieczkiem, zupeînie pozbawionym klasy... Païska bezrozumna agresja wobec sîabszych, widoczna we wszystkim, co Pan piszesz, czy bëdzie to opowieôê o tym, jak sflekowaê pijaczka w ciemnej bramie, czy teû "Polowanie", którym raczyîeô Pan popeîniê autoplagiat, otóû ta Païska agresja jest dla mnie absolutnie niezrozumiaîa... Ûaden, powtarzam, ûaden powód nie usprawiedliwia takiego jak Païski stosunku do innych istot ludzkich, zwîaszcza tych sîabszych, bezbronnych... Udajesz Pan wielkiego twardziela, piszâc o mordowaniu ciëûarnych kobiet, budzisz Pan jednak we mnie jedynie pogardë i obrzydzenie. Dla mnie jesteô Pan tchórzem, nie sâdzë zresztâ, byô byî zdolny robiê to, co piszesz (na nasze i Païskie zresztâ szczëôcie); jednakûe Païskie poglâdy sâ dla mnie w najwyûszym stopniu odraûajâce. Wolnoôê to nie robienie wszystkiego, na co sië ma ochotë. Wolnoôê jednego czîowieka, jak napisaî Adam Smith, koïczy sië tam, gdzie zaczyna sië wolnoôê drugiego. Nie wolno publikowaê takich tekstów jak Païskie, nienawistnych i peînych zîoôci! Przedstawiajâ one nienawiôê i zîo jako wartoôê pozytywnâ, tak jakbyô zupeînie Pan nie rozumiaî, ûe "kto sieje wiatr, ten zbiera burzë", ûe nic dobrego nienawiôê przynieôê nie moûe... Zapytasz sië Pan zapewne, dlaczego - skoro uwaûam wolnoôê za tak wielkâ wartoôê, zamykam Panu usta. A dlaczego miaîbym nie reagowaê na to, ûe jakiô nierozumny ômieê (a - niestety - za takiego Pana uwaûam) rozpowszechnia wytwory swojej chorej wyobraúni na prawo i lewo - publikacja Païskich wypocin to Païskie i Païskiego wydawcy prawo, jednakûe moim prawem jest napisaê, co o tym wszystkim myôlë. Co niniejszym czynië. Nie oczekujë ÛADNEJ odpowiedzi od Pana. Ûegnam, bez pozdrowieï...
Mirosîaw L. Baran

Wrocîaw, 3 marca A.D. 1996