Recenzje

Zamieszczam tu recenzje róûnych magów, jakie udaîo mi sië przeczytaê w niedîugim (;^>) okresie od wydania osiemnastego fatka. Nie silë sië na jakiekolwiek rankingi lub punktowanie - to tylko moje, zupeînie subiektywne refleksje po lekturze opisanych pisemek...

Bigoz, numery dziesiâty i jedenasty, recenzja (jakby sië kto pytaî)


(byîa juû jakaô w osiemnastym facie, ale tamta byîa entuzjastyczna i nie moja, czyli jakby jej nie byîo ;)

Oba numery ôciâgnâîem sobie z sieci dopiero 26 stycznia, czyli _trochë_ póúniej, niû wyszîy. Stâd teû (poniewaû nie czytaîem ich wczeôniej), doszîo do opublikowania w FA#18 artykuîów: z nru 10 Bigoza - o Party w Bydgoszczy, z nru 11 - przepiski z Mistrza Eco (tej o Indianach - zresztâ pomysî byî - jak podejrzewam - równolegîy). Tyle wyjaônieï, teraz do rzeczy, a wîaôciwie do bigosu :)

Jak wiadomo, bigos przygotowuje sië, mieszajâc przeróûne skîadniki (wëdzonka, kapusta, grzyby, miësa gotowane i pieczone) i doprawiajâc do smaku masâ przypraw - zielem angielskim, pieprzem, liôêmi bobkowymi itp. Analogicznâ metodë zdali sië przyjâê redaktorzy Bigoza - i caîkiem dobrze im idzie. Trzeba przyznaê, ûe w porównaniu do nru dziewiâtego, dosyê ôredniego, powiedzmy, zarówno nr 10 jak i nr 11 wypadajâ dobrze. Design, takûe zmienia sië na lepsze - tu numer jedenasty jest zdecydowanie lepszy od 10 (caîkiem przyjemna belka, clip-arty raczej dosyê sîabe). Kod stabilny - z jednym wyjâtkiem - procedura depakujâca do artykuîów uwala system, gdy nie moûe czegoô wczytaê (Miron powiada, ûe takie zachowanie byîo takûe typowe dla jego autorstwa depakowarki do CrunchManii ;)). Kolorów nie jest mi dane oceniaê - mój daltonistyczny monitor widzi tylko odcienie szaroôci (dobre i to - mógîby widzieê ôwiat jako B&W only;). Moduîy - niezîe... Na pierwszy rzut uchem daje sië poznaê, ûe to Timerowe, nie wiem tylko, czy to úle, czy dobrze dla niego:)). Teksty - wîaôciwie moûna powiedzieê, ûe sâ dosyê typowe dla scenowego magazynu - w wiëkszoôci utrzymane na niezîym poziomie, ze sporymi wahaniami w górë (Neuro!) i w dóî (Franc, Joybreaker). Duûo jest artów o swapperach, przez swapperów i dla swapperów pisanych - nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to jest dosyê duûa wada;>. Z przykroôciâ zauwaûyîem (zwîaszcza w #10) takie drobne podgryzanie FA - ûe to niby fatek sië wypala, a to za rzadko wychodzi, a to panel pionowy, a nie poziomy i na dole, tak jak we wszystkich (poza chyba NTB, gdzie panel jest u góry, ale to juû zupeînie osobne zjawisko) magach...;> Jeszcze jedna rzecz: teksty goôcia zwâcego sië Francem. Wrrr... Toû to dno i dwie stopy muîu. Czyta sobie czîowiek spokojnie i czyta, a tu nagle taki kompletnie gówniarzerski tekst... Publikowanie cudzej i na dodatek prywatnej korespondencji do siebie, bez zezwolenia korespondentów... Zupeînie zresztâ niewaûne, co w tych listach jest, takich rzeczy sië po prostu nie robi! Panowie, toû nie zaniûajcie sobie poziomu...

Magazyn dobry. Daje sië czytaê, nie zaprasza od pierwszego artykuîu do wyjôcia... Widaê pewne erudycyjne braki u redakcji, jednakûe sprawa jest (jak zawsze w kwestiach erudycji) do naprawienia. Ciekaw jestem, jak bëdzie wyglâdaî numer dwunasty...


No i mamy juû dwunasty Bigoz

Dziaîajâcâ kopië magazynu otrzymaîem od Maksia gdzieô pod koniec maja, sam zaô magazyn wydany byî bodajûe w okolicach stycznia - lutego... Cóû, nie jest to oszaîamiajâce tempo :) Na starcie wita nas charakterystycznie powykrëcane logo magazynu (typowa maniera Skowrona). Design w numerze dwunastym nie róûni sië niczym od numeru jedenastego (w kaûdym razie ja ûadnych zmian nie zauwaûyîem) - ten sam panel, te same cliparty, takie same fonty. Na szczytach redakcyjnych nastâpiîy gruntowne zmiany (czyûby jakaô epidemia? ;^))... Ale sam mag nie zmieniî sië - dalej trzyma swój zwykîy (to znaczy taki, jak w poprzednich dwóch numerach) poziom, sporo ciekawych artykuîów o scenie (takûe pecetowej - choê ksywy widzë te same niemal, co w ostatnim FA - choê mag /pecetowy/ juû inny ;^)). Zatrudniono nowego korektora - czy to na dobre Bigozowi wyszîo, nie wiem, zresztâ poczytajcie sobie, co sâdzë o korektorze. Jak zwykle wiele artykuîów o swaperce, moje ulubione kîótnie scenowe (wszyscy na nie narzekajâ, a gdyby nie to, ûe ludzie sië opieprzajâ, to cóûbyômy czytali?) Nieúle prowadzony dziaî oprogramowania. Cóû - tak trzymaê, mogîoby byê wprawdzie lepiej, ale - zobaczymy w numerze trzynastym...


Sagraelia, numer specjalny NTB - zawierajâcy zebrane teksty Sagraela (tylko i wyîâcznie)

Sagraelia jest produktem bardzo oryginalnym - z dwóch powodów. Po pierwsze, skîada sië z róûnych tekstów zamieszczanych w róûnych miejscach przez Sagraela, po drugie, kod magazynu - amosowy - wykonany jest przez Lamesofta (a to zapewnia niezapomniane przeûycia w rodzaju "dlaczego nie mogë przejôê do nastëpnego artykuîu z klawiatury", jak wiadomo Lamesoft nie lubi niepotrzebnie uîatwiaê ûycia czytelnikowi ;>). Przy uruchamianiu maga z dysku mamy moûliwoôê wysîuchania pewnego tekstu, który - jak sîusznie napisaî autor intra - dobitnie udowadnia, dlaczego Marek Peryt jest DEBEST. A jest, jest...

Decyzja o wydaniu maga zawierajâcego teksty tylko jednego autora jest - moim zdaniem - nieco ryzykowna. Uwydatnia ona wszystkie wady i zalety Sagraela jako tekôciarza... W niewielkiej dawce czyta sië go bardzo przyjemnie, jednakûe w tak duûym stëûeniu jest juû dosyê mëczâcy. Po pierwsze, widaê doskonale niezwykîy entuzjazm, z jakim autor podchodzi do spraw sceny. Powiecie, ûe to dobre. Tak, to dobre - na dwa-trzy teksty w jednym magu. Wszystkie w jednym wydawnictwie robiâ sië coraz bardziej irytujâce. Z drugiej strony widaê ôwietnie ewolucjë autora - od nieômiaîego, poczâtkujâcego scenowca do coraz bardziej pewnego siebie swappera z górnych rejonów chartsów (;^) (coraz ostrzejsze sâdy, ostrzejsze polemiki)... Jak oceniam poziom tego wydawnictwa? Cóû - niezîy, jednakowoû kilkaset kilo tekstów w miarë jednorodnych stylowo i treôciowo, to nie to, co tygrysy lubiâ najbardziej... Oj, nie.


Dos, numer trzeci.

Numer trzeci DOS-a przeczytaîem dopiero niedawno, to jest wczoraj, dziewiëtnastego wrzeônia. Z prawdziwym smutkiem muszë powiedzieê, ûe zdarzyîo sië nieszczëôcie - DOS sië poprawiî! Rzecz straszna, nie moûna teraz (jak przy numerze pierwszym) napisaê dowolnie zîej recenzji tak, ûeby byîa ona obiektywna. Chîopiec do bicia uciekî spod kija... Znacznie poprawiî sië kod, choê magazyn nadal pisany jest w Amosie. Mimo wszystkie skargi Magica nadal uwaûam to za bardzo istotnâ wadë - uniemoûliwia to skuteczni czytanie magazynu wszystkim, którzy uûywajâ monitorów innych od standardowego i jednoczeônie nie majâ a3000 - napisanie maga w amosie WYKLUCZA posiadaczy lepszych monitorów z grona czytelników maga... Grafika... Nie mogë jej oceniê, poniewaû nie mam kolorowego monitora, jednakûe nie jest najgorsza. Teksty... No cóû... do opisywanego wczeônij Bigoza jeszcze daleko, ale zdecydowanie lepiej, niû w niesîawnej przeszîoôci. Drastyczne zredukowanie liczby tekstów Wilda zdecydowanie wyszîo DOS-owi na dobre... Cóû dodaê - trochë jeszcze brakuje lepszej korekty, no i niektóre teksty sâ nieco... szczeniackie. Ale to mój starczy (22 lata) punkty widzenia.


ZigZagInfo, numer 3

Niby wszystko w porzâdku, ale czujë duûy niedosyt. Redaktorzy nie potrafiâ wykorzystaê moûliwoôci, jakie im daje format guide'ów - dokumenty nie sâ uszeregowane w kolejnoôci. Widoczna jest dbaîoôê o liczbë artykuîów - zamiast zebraê kilka w jednym i nazwaê to np. "Informacje", zamieszcza sië dziesiâtki króciusieïkich artykulików, czësto jedno-dwuzdaniowych. To trochë nie fair, Panowie.

Ogólnie poziom nienajgorszy, jednak czujë duûy niedosyt - porównujâc ZZI z powszechnie znanym i szanowanym "Amiga Report" widaê jednak duûe braki w dziennikarskim rzemioôle autorów...

Jubal

(baran@sun10.ci.pwr.wroc.pl)