Wielu z was zapewne spotkaîo sië juû z tym okreôleniem - media naduûywajâ go w stosunku do AIDS czyli nabytego braku odpornoôci. Jak powszechnie wiadomo choroba ta jest wywoîywana przez HIVa, co szczególnie jest widoczne w Silesii. Krâûâ plotki, ûe Minister Zdrowia ma zamiar wydaê rozporzâdzenie zakazujâce ukazywania sië tegoû magazynu, gdyû stanowi on silne zagroûenie epidemiologiczne. Podobno istnieje uzasadniona obawa, ûe teksty HIVa mogâ przedostaê sië do atmosfery, co wywoîaîoby katastrofë ekologicznâ na niespotykanâ dotychczas skalë i cofnëîoby ludzkoôê do poziomu jaskiniowców. Stanie sië tak, gdyû gîupota, brak kultury i absolutna nieumiejëtnoôê posîugiwania sië jëzykiem ojczystym przebija z kaûdego zawirusowanego artykuîu. Naleûy przyznaê, ûe zarówno ksywa tegoû osobnika, a takûe nazwa jego grupy jest wysoce adekwatna do jego poziomu.
Fakt, ûe ktoô nie umie skonstruowaê wypowiedzi, aby nie uûyê w niej wulgaryzmu, jakoô nie wzbudza mojego entuzjazmu (a raczej wrëcz przeciwnie). HIV twierdzi, ûe nie uwaûa sië za dobrego tekôciarza (i w tym momencie mogë tylko przyklasnâê), lecz jednoczeônie "puszcza oko" do czytelnika podajâc fakt, ûe wielu uwaûa go za najlepszego. Chcâc ochîodziê jego samozachwyt (ukryty, lecz jednak...) podam analogië - najpopularniejszâ muzykâ w polsce jest DISCO POLO (nakîady kaset idâ w miliony) - co nie oznacza, ûe jest to muzyka DOBRA (dobra! BA! nawet gdybym byî gîuchy mógîbym "skomponowaê" parë "przebojów"). Podobnie jest z HIVem - jego teksty moûe sâ dobre dla 12-15 latków, którym brak obycia wydaje sië czymô rewelacyjnym ("Uuuoooo! Ale to musi byê twardy facet! Tak klnie na wszystkich..."), lecz osobiôcie uwaûam je za uîomne. Czësto sprowadzajâ sië do bezsensownego nagromadzenia sîów na kilka kilobajtów po to tylko aby autor mógî dojôê do konkluzji, ûe nie ma nic na dany temat do powiedzenia (vide artykuî "czym jest scena" w Silesii #14)
Inna sprawa to styl pisania - jest bardzo "c00l" - tyle tylko, ûe aby móc pisaê swobodnie slangiem potrzebna jest finezja, a tej ma HIV tyle co rozpëdzona dywizja pancerna. Brak poszanowania prawideî gramatycznych mógîby byê nawet interesujâcy, gdyby nie powtarzaî sië z tak nuûâcâ regularnoôciâ. Nieznajomoôê jëzyka polskiego woîa o pomstë do nieba ("pozjadaê wszystkie zmysîy" mógîby powiedzieê student pierwszego roku medycyny Kali Makumba z Zambii, bo moûe nie znaê on polskich idiomów). Jako równie ciekawy proponujë zwrot "nie ironizuj sië" autorstwa pewnej HIVopodobnej osoby (ona teû uwaûaîa, ûe "eLITA oczekuje aû ktoô zacznie lizaê jej dupë").
Ciekawa jest teû gorâczkowa potrzeba zaistnienia na scenie. Chciaîbym zauwaûyê, ûe co jakiô czas pojawiajâ sië tacy pieniacze w róûnych magazynach (i nie tylko) i tîukâ w co popadnie - sâdzë, ûe to wynika z potrzeby bycia zauwaûonym. Bo skoro "eLITA" nie chce mieê w swoim gronie debila to debil zakîada wîasnâ "ELITË". W tym miejscu HIVowi i Lukowi uôwiadamiam, ûe wîaônie tak "olewajâc eLITË" skîadacie jej tym hoîd lenny, przyznajecie, ûe do niej nie naleûycie, ba! powiem wiëcej - tworzycie jâ niejako na "wîasne podobieïstwo" - powodujecie, ûe ludzie naprawdë nie chcâ mieê z wami kontaktu. Na poczâtku (co jest rzeczâ raczej normalnâ) ludzie podchodzâ do obcych z rezerwâ, ale po tekôcie "Czeôê jestem Zbyl! Mam komputer od X tygodni/miesiëcy/lat i dlatego masz mi pomóc, bo jak nie to jesteô lamer" niewielu CHCE komuô takiemu podaê pomocnâ dîoï. Lecz wy tego nie rozumiecie i bîëdnie sâdzicie, ûe to "SPISEK eLITY" przeciwko wam, a wszelkie objawy elementarnej kultury osobistej uznajecie za lizusowstwo.
Teksty HIVa sâ gîupie, pretensjonalne i dziecinne - sam fakt, ûe goôciu ukîada "alfabet" chwalâc sië jak Polska dîuga i szeroka swojâ ignorancjâ jest zastanawiajâcy. Do tej pory wydawaîo mi sië, ûe jedynie Wojciech "WC" Cejrowski byî dumny ze swej niewiedzy, lecz zdaje sië, ûe w HIVie ma duchowego sojusznika.
Tu drobne sprostowanie do litery "B" (B jak BËCWAÎ) tegoû
alfabetu:
- BBS to nie jest urzâdzenie sîuûâce do przekazywania
informacji przez telefon (a wîaôciwie linie telefonicznâ) - takie
urzâdzenie nazywa sië MODEM (na M jak MATOÎ).
- Samo "postawienie" BBSu nie oznacza automatycznie
astronomicznych rachunków. Chyba, ûe bëdzie on funkcjonowaî w sieci
telefonii komórkowej, gdzie pîaci sië takûe za odbierane rozmowy.
- BBSy majâ tyle wspólnego z mipsami co czajnik z kaloryferem.
Prëdkoôê transmisji mierzy sië w bitach/s (przy poîâczeniach
jednoliniowych toûsame z bodami) lub w znakach/s, zaô MIPS to
parametr procesora oznaczajâcy ile milionów operacji jest on w
stanie wykonaê w trakcie sekundy.
Dygresja: I ty HIVie sië dziwisz, ûe masz z informy mierny? Czîowieku, gdybym to ja cië uczyî, miaîbyô szmatë i to przez najbliûsze 40 lat. Moûe interesujesz sië jeszcze czymô równie intensywnie jak komputerami? Moûe oczekujesz oceny celujâcej z radiotechniki (bo przecieû oglâdasz duûo TV i sîuchasz radia), oraz anatomii (widziaîeô juû sië w lustrze nieraz)? Jestem teû ciekaw w jaki sposób wiâzaîeô swojâ przyszîoôê z informatykâ, skoro nauka PASCALa (jëzyka nad wyraz îatwego) przekracza twoje moûliwoôci? Jestem ciekaw jak byô sobie daî w takim razie z np. PROLOGiem? No chyba, ûe wedîug ciebie informatyka to uûywanie edytora i ew. bazy danych + arkusz kalkulacyjny. Lecz muszë cië zmartwiê bo akurat "uûywania Nortona" to uczâ na kursach dla sekretarek, a nie na studiach.
- Gdyby Sysop musiaî osobiôcie odbieraê kaûdâ rozmowë wiëkszoôê z
nich zrezygnowaîaby po mniej niû roku. Dzwoni sië najczëôciej w
ôrodku nocy (bo obciâûenie linii jest minimalne, a i poîâczenia sâ
wtedy taïsze) wyobraûasz sobie kogoô kto zrywa sië o 4:30 AM, ûeby
wîâczyê BBSa?
- 1GB RACZEJ wystarcza przeciëtnemu BBSowi (tak na marginesie to mniejsza czesc bebsów w Polsce moûe pochwaliê sië
zasobami powyûej tej objëtoôci - nawet na grzybie). - Idea BBSów
powoli sië przeûywa - przynajmniej w obecnym ksztaîcie. Obecnie nie
opîaca juû ôciâgnâê np. ze stanów np. nowej super gry dlatego, ûe
koszt poîâczenia (gry takie to juû grube MB) przekroczyîby wartoôê
rynkowâ oryginaîu. A w sytuacji, gdy InterNet powoli staje sië
dostëpny dla kaûdego, zapotrzebowanie na FIDO gwaîtownie maleje. Z
chwilâ, gdy za grosze bëdzie mógî kaûdy posiadaê wîasne konto w
Inecie, BBSy w obecnej formie prawdopodobnie zaniknâ caîkowicie.
Errata do H jak Homo Erectus
- HACKER to nie jest osoba kradnâca
oprogramowanie - mylisz go z CRACKEREM (na C jak CEP).
- CRACKERZY czësto "rozmieniajâ" programy dla czystego sportu - ûeby
zmierzyê sië intelektualnie z goôêmi którzy dany program
zabezpieczali - to im bardzo czësto wystarcza.
- CRACKER w przeciwieïstwie do AUTORA programu nie moûe liczyê na tantiemy
(siëgnij po sîownik HIV, jeôli nie rozumiesz tego sîowa) od
sprzedanych legalnych kopii - jeôli nawet "trzaska kasë"
to dostaje jâ jednorazowo po realizacji "zamówienia"
Poprawka do K jak KRETYN
- Gdybyô byî koderem, zaproponowaîbym ci
wypicie powiedzmy 5 piw, po czym skonstruowanie dowolnego
dziaîajâcego efektu - nawet najprostszego np. drucianego wektora
bez przesîaniania ôcian - algorytm dowolny. Tak sië skîada, ûe
programista to nie poeta, który im wiëkszâ zîapie fazë tym lepiej
skîada sîowa. [Poeta takûe nie zawsze lepiej skîada sîowa pod
wpîywem ôrodków odurzajâcych - vide "Narkotyki" Witkacego
- dop. Jubal] Pisanie programów wymaga skupienia, a stan wskazujâcy
raczej temu nie sprzyja. Najczëstszym efektem tworzenia "pod
wpîywem" jest stwierdzenie nastëpnego dnia: "Dlaczego do cholery
sâdziîem, ûe to powinno dziaîaê?" I nie jest to wyîâcznie moja
opinia (co nie zmienia faktu, ûe koderzy, jak wszyscy, pijâ, tyle
tylko, ûe nie "przed" i nie "w trakcie", a
"po" ewentualnie "zamiast")
Zmiana w T jak TËPAK
- Trace'owanie mimo wszystko wymaga pewnej
wiedzy - aby uzyskaê naprawdë dobry efekt trzeba niekiedy spëdziê
wiele godzin/dni nad programem, wîaônie manewrujâc róûnymi
parametrami z menu, bo moûe sië okazaê, ûe scena, którâ sië ukîadaîo
przez ostatni miesiâc, a która renderowaîa sië przez ostatni
tydzieï, ma úle dobrane tekstury i/lub np. chropowatoôê materiaîu
(np. wchîania caîkowicie ôwiatîo :), przez co wyglâda beznadziejnie.
Gdybyô miaî choê ôladowâ wiedzë na temat renderowania wiedziaîbyô
ile parametrów moûna ustaliê nawet przy najbardziej elementarnym
obiekcie.
Koniec erraty - nie chce mi sië dokîadniej przeglâdaê tego steku bzdur.
To jest niesamowite jak goôciu potrafi w dwóch sâsiednich zdaniach umieszczaê stwierdzenia zupeînie przeciwstawne np. "wszyscy chcâ obejrzeê kompoty (...) ale ja jakoô sië tym nie interesujë". Jest to stwierdzenie równie prawdziwe jak to, ûe wszyscy polacy to niebieskoocy blondyni, a tylko ja jestem brunetem. Podobnie niezrozumiaîy jest dla mnie bezkrytyczny zachwyt nad Crazy-Compos - wedîug mnie bek-compo to absolutna pomyîka (pomysî tylko za pierwszym razem byî zabawny - teraz jest po prostu niesmaczny). Caîy urok Crazys kryje sië w tym, ûe sâ niesamowicie spontaniczne (przynajmniej w zaîoûeniu), a gdy ten sam pomysî przewija sië przez X party to niby co to jest? Tradycja?
Inny zabawny akcent to dziwna fobia HIVa skierowana przeciwko jëzykowi angielskiemu. Jest ona o tyle zastanawiajâca co niezrozumiaîa, ûe autor ten nigdy nie napisze "oczywiôcie", lub "naturalnie", lecz zawsze "ofkoz" czyli koszmarnie znieksztaîcone "of course". Tak na marginesie - HIV ha hablado espanol. ¿Porque? Me prefiero decir polaco. Polish is (so far) most known language in Poland (I guess) :). W sumie to zastanawiam sië kto napisaî HIVowi wstëp do tego jego "open letter TWO outsider" :>, bo nie podejrzewam go o znajmoôê jëzyków obcych, a jeôli sië mylë, to dlaczego u diabîa tak úle traktuje jëzyk polski?
Podsumowujâc - HIV to klasyczny przypadek goôcia, który nie umie pisaê, nie wie o czym pisze, a jednak robi to wytrwale. Robi to z entuzjazmem i efektami dziaîania eunucha, który wpuszczony do haremu próbuje zostaê tatâ. Po prostu duûo pieprzy, a nic z tego nie wynika. Gdyby jednak los pozwoliî mu zakoïczyê studia na kierunku pokrewnym z informatykâ niewâtpliwie znalazîby on zatrudnienie w MicroSofcie jako spec od kontaktu z klientami.
Przy okazji - co sâdzicie o pomyôle, ûeby pozwaê CygnusSoft Software do sâdu za to, ûe stworzyli tak prosty w obsîudze edytor, ûe nawet twory jednokomórkowe [ba! jednokomórkowe! Wirus nie jest nawet jednokomórkowy, to tylko osîonka na DNA i parë enzymów - potrafi sië co najwyûej rozmnaûaê, oczywiôcie w sprzyjajâcych warunkach - dop. Jubal] {och przestalbys sie wtracac w moj tekst} umiejâ go obsîugiwaê zalewajâc ôwiat kretyïskimi wypocinami?
Hasta luego. Voy a ver a mi amiga... :)
MIron
PS. /me przeprasza, ze mowi z fatalnym katalonskim akcentem ;)
Adres kontaktowy (220/50):
miron@sun10.ci.pwr.wroc.pl (gîówny - tu kierowaê maile)
ew.
miron@linux.zalbix.wroc.pl (awaryjny - gdy sun10 nie przyjmuje listu)