Poniewaû Fat Agnus staje sië powoli magazynem ukierunkowanym na sprawy i uûytkowników sieci Internet, zamieszczamy coraz wiëcej Internetowo ukierunkowanych artykuîów. Powoli lecz ciâgle rozszerza sië krâg naszych czytelników (a dziëki zastosowaniu sieci prawdopodobnie skoczy i kilkanaôcie razy). Warto wiëc przypomnieê sobie nasze poczâtki w tej dziedzinie aby czytelnicy nie musieli powtarzaê tych samych bîëdów.
Moja przygoda z Internetem zaczëîâ sië kilka lat temu, gdy jako ôwieûo upieczony student Politechniki Lubelskiej wstâpiîem na zebranie KNIP-u (Koîo Naukowe Informatyki 'Pentagon') odbywajâce sië w nieômiertelnym budynku 'Pentagon' (nazwanym tak ze wzgledu na byîe Studium Wojskowe). Akurat prowadzone byîy zapisy - wiëc jako komputerowy maniak nie mogîem nie wziâê udziaîu.
Aby wyjaôniê wszystkim - w roku 1993 Internet w Polsce dopiero zaczynaî sië rozwijaê. Wiëkszoôê lokalnych poîâczeï dokonywana byîa na modemach - daj Boûe szybszych niû 9600. Nam sië to nie udaîo - dostaliômy do dyspozycji 20 XT-ków z kartami sieciowymi Ethernet i Herculesami. Oczywiôcie, o systmie Unix nie byîo mowy - sprzët nasz umoûliwiaî jedynie pracë w sieci Novell (sieê dla komputerów PC).
Oczywiôcie powaûnie pracowaê na tym sië nie daîo, lecz ile frajdy dawaîo nam odkrywanie takich wîaôciwoôci sieci jak FTP, IRC. O WWW i telnecie maîo kto sîyszaî. A byîy to czasy gdy transmisja z nic.funet.fi (jeden z popularniejszych ftp-serwerów) wynosiîa jakieô 0.00004 kb/s. Wyobraûcie sobie te upojne chwile w oczekiwaniu na sciâgniëcie pliku README. Nic wiëc dziwnego iû odbijaliômy to sobie na programach E-mailowych przesyîajâc koszmarne iloôci danych îatwym sposobem.
Powoli rosîy umiejëtnoôci naszej grupki zapaleïców. Ci bardziej chwytajâcy brali sië za administrowanie naszym serwerem (hey Znik), reszta zajeûdzaîa terminale do granic wytrzymaîoôci.
Do tej pory pamiëtam odkrywanie moûliwoôci programu Trumpet IRC (Novellowa wersja IRC klienta) oraz pierwsze nieprzespane noce, spëdzone na klikaniu w szaleïczym tempie w klawiature. Jako ûe z angielskim u mnie doôê îatwo, nagromadziîem takâ mase kontaktów, iû pospolita sesja na IRC przypominaîa maraton z przeszkodami.
Caîa moja skrzynka kontaktowa przypominaîa ksiâûkë telefonicznâ maîego miasteczka. Przejrzenie bieûâcych listow - skrobniëcie kilku odpowiedzi zajmowaîo coraz wiëcej czasu. Nie bez znaczenia jest fakt iû przy szczëôciu i dobrych îâczach list biegî do adresata od kilku sekund do kilku minut.
Po pewnym czasie sam Novell przestaî nam wystarczaê. Po po przyjëciu odpowiedniej dawki teorii przesiedliômy sië na systemy Unixowe. I wtedy staî sië cud - jako aktywnie dziaîajâcy dostaliômy konta na maszynach Unixowych. Szczëôciem byîo iû systemem tym byî X-Windows - popularna nakîadka graficzna na Unix.
Wtedy takûe zaczëîo sië moje szaleïstwo z Amigâ. Jako ôwieûo upieczony wîaôciciel (wîaônie rozbudowywaîem konfiguracjë) zaczâîem wiâzaê Amisië z Internetem. Pierwszym takim powiâzaniem byî oczywiôcie Aminet. Dla osób mniej obeznanych z tematem podam iû jest to olbrzymi zbiór (ok. 5-6 Giga) spakowanych plików dla Amigi. Wyobraúcie sobie 6 gigabajtów sensownego oprogramowania! To byîo coô niesamowitego. Jak oszalaîy biegaîem ze stosami dysków z domu do pracowni przynoszâc i odkrywajâc caîy czas nowe rzeczy.
Na Aminecie moûna znaleúê naprawdë wszystko. Choê rozczarujë wielu tîumaczâc iû sâ to rzeczy Public Domain, shareware, freeware itp., zaô z rzeczy komercyjnych moûna dostaê jedynie update'y i dema istniejâcego stuffu. muszë dodaê: To sâ rzeczy niesamowite!
Struktura Aminetu jest beznadziejnie îatwo zaprojektowana - nawet poczâtkujâcy mogâ znaleúê coô dla siebie. Pomagajâ nam w tym pliki typu INDEX (dokîadny spis rzeczy dostëpnych w danym katalogu), README doîâczane do kaûdego z plików, pliki RECENT bëdâce spisem wszystkich nadesîanych ostatnio (np. w ciagu ostatniego tygodnia) danych. Aby jeszcze nam uîatwiê sprawë w uîoûonych tematycznie katalogach (np. antywirusy to ôcieûka 'util/virus', a moduîy 'mods') do kaûdego pliku przypisany jest plik typu README. Przykîadowa zawartoôê katalogu moûe wyglâdaê tak:
lha-run.exe lha-run.readme
Wystarczy obejrzeê sobie plik lha-run.readme aby stwierdziê iû program 'lha-run.exe' to gotowa do uruchomienia (niezarchiwizowana) wersja programu 'lha' o numerze 1.3.
Codziennie na Aminet trafiaja dziesiâtki plików. Muszë przyznaê iû do tej pory zawsze, gdy potrzebny byî mi program wykonujâcy pewnâ czynnoôê (przewaûnie zawsze potrzebny na gwaît), to po kilku minutach przekopywania sië przez indexy okazywaîo sië iû istnieje kilka rozwiâzaï mojego problemu, które mogîem mieê u siebie za kilka minut.
Przykîadem niech bëdâ wszystkie programy antywirusowe, których nowe wersje co pewien czas trafiajâ na mój twardysk.
Wracajâc do Unixa - tych którzy nie widzieli go, zapewniam, iû system Amigi jest do niego bliúniaczo podobny tzn. intuicyjny, graficzny system kontaktu z uûytkownikiem (mowa o X-Windows), podziaî na procesy (taski) itp. Wierzcie mi iû praca na 20 calowym monitorze TrueColor (2048x2048) to czad. Swojego czasu Yoga po obejrzeniu swojego 'Rudzielca' (maleïkie okieneczko 320x200) na takowym monitorze straciî gîos na kilka dobrych minut.
Zaczëîo sië wiëc szaleïstwo - pracujâce na jednym ekranie WWW, XFtp, IRC i jakiô edytor tekstu - CZAD! Jestem do tego tak przyzwyczajony (dobry zwyczaj z Amigi), ûe gdy muszë korzystaê z Novella, jestem gîëboko nieszczëôliwy. Coû to bowiem za przyjemnoôê, uûeraê sië z ftp pod DOS-em, gdy na X-Windows wystarczaja dwa klikniëcia myszkâ? Moûe kiedyô uda mi sië zgrabowaê wyglâd mojego blatu - a jest na co popatrzeê.
Obecnie najwiëkszym wrogiem kaûdego Internetowca (oprócz NASK i Telekomunikacji Polskiej SA) jest ogromna iloôê informacji jakâ napotykamy podczas pracy. Wyobraúcie sobie, ûe potrzebujë pewnego pliku (np. programu antywirusowego), lecz nie pamiëtam jego ôcieûki dostëpu. W takim przypadku jestem zmuszony do uciâûliwego przekopywania sië przez tony INDEX-ów, plików README, w dziesiâtkach katalogów itp. A gdy na serwerze panuje baîagan i lista plików byîa uaktualniana miesiâc temu - to jest maîy koszmar.
W przypadku pracy na powaûnych systemach (czytaj multitaskujâcych unixach) uûytkownik jest wciâû bombardowany nowymi komunikatami, beepami, flashami itp. A jeszcze gdy rozmawiamy z kims na IRC? Iloôê czynnoôci które naleûy wykonaê wzrasta lawinowo.
A to dopiero poczâtek. Powiedzmy, iû nie mamy ochoty na przeszukiwanie serwerów i wpadliômy do pracowni tylko po odbiór poczty. W przypadku posiadania wiëkszej liczby znajomych (wystarczy kilka doôê twórczych osób) samo przejrzenie skrzynki zajmie nam kilka minut. Przyzwoitoôê kaûe nam takûe doôê szybko odpisywaê (najlepiej od razu - póúniej jak zwykle nie bëdzie czasu) A gdy jesteômy zapisani na jakâô aktywnâ listë dyskusyjnâ, to juû wogóle nie ma o czym rozmawiaê. Skrzynka zapycha sië bardzo szybko (poniewaû nasz dobry znajomy uparî sië przesîaê zdjëcie swojej teôciowej jako bitmapy), a zachowanie porzâdku naleûy do zadaï doôê czasochîonnych.
Nasz dzieï w Internecie jednakûe dopiero sië zaczâî. Wypadaîo by takûe przejrzeê liste newsów (nowinek) jakie do nas przyszîy. Powiedzmy iû w ramach walki z pornografiâ (trzeba poznaê wroga aby go niszczyê :)) zapisaliômy sië na listë 'alt.binaries.pictures.erotica') oraz na kilka list typu 'games', 'programming', 'pizza' (czysto teoretycznie). No i co? Codziennie grzëúniemy w mailach. Niestety natîok informacji utrudnia nam znalezienie tej jedynej prawdziwej i potrzebnej. Aby dotrzeê do 2342 listu na temat gry 'UFO' gdzie ukradkiem wspomniane sâ potrzebne nam tipsy, naleûaîoby przerzucic te pozostaîe 2341 zbëdnych listów. Tylko kto mógî o tym wiedzieê?
Oczywiôcie istnieje kilka sposobów na automatyzacjë i wspomoûenie pracy czîowieka. Specjalne programy filtrujâ i przecedzajâ dane, powstajâ serwery, których zadaniem jest jak najszybsze odnalezienie danych potrzebnych swojemu klientowi. Nie na wiele to sië jednak przydaje. Najdoskonalszy nawet program wciaû nie zastâpi czîowieka, który sam musi dokonaê selekcji potrzebnych mu informacji.
Wîadze wypîakujâ sië nam na rëce, tîumaczâc, ûe wzrost ruchu w Internecie uniemoûliwia im wîaôciwe zajëcie sië sprawâ archie-serwerów, serwerów informacyjnych itp. Czëôciowo majâ racjë - w ciâgu trzech lat Internet w Polsce zmieniî caîkowicie swoje oblicze. Przestaî byê niedostëpny lecz pozostaî przepîacany. Obecnie na postawienie serwera (tzn. do czasu kretyïskiego wystâpienia NASK-u) pozwoliê sobie mogîo wiele firm, w tym i szkóî i jednostek edukacyjnych. Codziennie powstajâ (i znikajâ) dziesiâtki, setki nowych ciekawych serwisów WWW, FTP-serwerów, grup dyskusyjnych w NEWSACH itp. Szybsze îâcza pozwalajâ nam obejrzeê wiëcej, szybciej i taniej (w Polsce: droûej). Tylko my zostaliômy ci sami - z ograniczonâ moûliwoôciâ percepcji.
Quetzalcoatl
(Docent of #amigapl)
docent@pluton.pol.lublin.pl