Cóû, co ja mam powiedzieê, po lekturze tekstu HIVA "Artykularze", zamieszczonym w Silesii #14? Przyznajë sië bez bicia, ûe od dawna teksty sygnowane xywâ "Hiv" staram sië omijaê z daleka, w trosce o wîasnâ równowagë psychicznâ. No ale czasem jednak zdarza sië, ûe w chwili sîaboôci przeczytam ten czy inny tekst... i zwykle ciëûko ûaîujë.
Tym razem ulegîem skuszony tytuîem, sugerujâcym kolejne xxx kb bredni na ûywotnie interesujâcy mnie temat. Poczytaîem... i dobrze mi tak!!! Przecieû nikt mi nie kazaî... Jednak tym razem oprócz normalnego po takiej lekturze szczëkoôcisku i gwaîtownych skurczów jelita grubego poczuîem coô jeszcze. WÔCIEKÎOÔÊ. Czemu? Zaraz sië dowiecie, póki co dokoïczë "intro".
Hiv juû od dîuûszego czasu jakoô coraz bardziej dziaîaî mi na nerwy, ale byîem zbyt leniwy by dosadnie daê temu wyraz. Lecz w koïcu ów tekst staî sië "kroplâ, która padîa na beczkë prochu" 8) i powiedziaîem sobie: B A S T A! Starczy!
Bez dalszych zbëdnych sîów zacznë od strony formalnej (wyjaônienie dla HIVa, który strasznie wyrzeka w swym tekôcie, ûe uûywam wielu mâdrych sîów, których on nie rozumie: "zaczâê od strony formalnej" to dopierdalaê sië NAJPIERW do samego artykuîu a dopiero POTEM do jego autora).
Otóû wydaje mi sië totalnym bezsensem taômowe wrëcz trzaskanie artykuîów, w których stale i wciâû piszemy praktycznie to samo co w innych swoich tekstach, (zamieszczonych co gorsza w tym samym magu!!!). Ja rozumiem, ûe ktoô jak ma bardzo niewiele lub caîkiem nic do powiedzenia to tym samym musi sië czësto powtarzaê - ale czy musi to robiê w sposób tak nachalny (dla HIVa: "nachalny" to inaczej natrëtny, na siîë i bez wdziëku). Przecieû tekst o artykularzach jest praktycznie tylko zdublowaniem (dla Hiva: powtórzeniem) tego, co napisaî on w "Alfabecie Hiva" + (na bonus?) "recenzje" artykularzy.
A jak jeszcze dodam, ûe chyba póî kolejnego artykuîu Hiva w tejûe samej Silesii, pt. "Letter do Fido" (czy jakoô tak) to ZNÓW powtórzenie niemalûe toczka w toczkë tych samych opinii o artykularzach, wyraûonych w niemal identyczny sposób (sprawdú kto nie wierzy), to... ûaîoôê i rozpacz bierze. Oraz zgroza. Ûe facet, który pisze tak jak pisze uwaûa sië za tekôciarza... i to dobrego tekôciarza!
Brrr.
BTW: czemu redakcja Silesii powtórzyîa w Silu #14 sporâ czëôê Alfabetu Hiva, (którâ juû wczeôniej zamieôciîa w poprzednim numerze maga) - to juû ich sîodka tajemnica. A uwzglëdniwszy, ûe ów tekst to jeden z NAJWIËKSZYCH niewypaîów HIVa (a to juû naprawdë BARDZO dennie o tekôcie ôwiadczy) to w sumie trzykrotny (!!!) druk (no bo i Gedan, gdzie pojawiîa sië pierwsza wersja...) naprawdë woîa o pomstë do nieba. (*)
No ale to nie moja broszka (dla Hiva: "broszka" to rodzaj biûuterii noszonej przez kobiety, znaczy teû w tym kontekôcie (dla Hiva: "kontekst" - tu znaczy tyle co "w tym ujëciu problemu") tyle co "to nie mój biznes (dla Hiva: biznes -> interes). Ufff...
Poniewaû powyûywaîem sië nad warsztatem Hiva w Mâdroôciach... to nie bëdë sië juû specjalnie pastwiî nad caîym tekstem "Artykularze", bo mi sië zwyczajnie nawet juû nie chce. To byîoby za îatwe, za proste; po prostu mi nie wypada. Cóû - a co za radocha obômiewaê tekst wyglâdajâcy jak stara, wychudîa, ôlepa na jedno oko szkapa, co dwie nogi ma zîamane, trzeciâ zwichniëtâ a czwartej nie ma wcale? To jak bicie faceta na wózku... Przejdë wiëc od razu do fragmentu recenzji poôwiëconej mej osobie, by (jak ten Ûyd, który leciaî o 6 rano w niedzielë do burdelu) "mieê to juû z gîowy". Jest tam bowiem nieco spraw, które wymagajâ mojej reakcji.
A wiëc... opinia Hiva o mnie wcale mnie nie zaskoczyîa; dodam teû, ûe wcale mnie nie wzruszyîa, ani tam gdzie byîem chwalony (a byîem?), ani teû tam gdzie Hiv wytykaî mi moje wady (stale i wciâû w taki sam sposób i niemal takimi samymi sîowami). Zdanie Hiva - w kwestiach oceny artykularzy - znaczy dla mnie bowiem tyle, co komunikat o ciâûy sîonicy w paragwajskim ZOO. Czuîem sië raczej rozômieszony (do czasu) postawionymi zarzutami, szczególnie gdy widziaîem jak Hiv Wielki Ûartobliwy mëczy sië STRASZLIWIE by napisaê te kilka zdaï "na powaûnie", co dla Hiva oznacza ograniczanie wsadzanego w niemal w kaûdym zdaniu swego sîynnego "hîe-hîe", który to zwrot (?) jest jeszcze w jego tekstach najômieszniejszy i najoryginalniejszy.
Co do wyraûonych przez Hiva opinii to chciaîbym sprostowaê kilka spraw:
1. Nie piszë (wbrew pozorom) Bardzo Powaûnych Artykuîów. Tyle tylko, ûe nie staram sië byê ômieszny na siîë i za wszelkâ cenë, poniewaû efekt koïcowy jest wtedy zwykle doôê ûaîosny. Ûeby byê NAPRAWDË ômiesznym - to trzeba mieê NAPRAWDË TALENT. Inaczej efekt jest zwykle tragiczny. Co moûna îatwo stwierdziê (dla Hiva - stwierdziê (tu) = dostrzec) czytajâc artykle tegoû Hiva, z których wiëkszoôê w zamierzeniu autora ma byê ômieszna a jest (IMHO) totalnie denna i zupeînie ale to zupeînie nieômieszna (*)
Tîumaczâc îopatologicznie Hivowi: nie eksponujë (dla Hiva, tu: nie podtykam pod oczy) mego dowcipu na samym wierzchu tekstu jak goîy Murzyn swej pomalowanej na biaîo póîmetrowej fujary w wzwodzie; staram sië natomiast ukrywaê go w tekôcie, tak by...
a) uwaûnyczytelnik miaî radoôê podwójnâ:
A. Z odkrycia zakamuflowanego (for Hiv: ukrytego) NIENACHALNEGO dowcipuSzkoda, ûe nigdy nie zaznasz ani jednego ani drugiego.
2. Piszë teû (od czasu do czasu) teksty nie caîkiem serio, albo nawet i caîkiem pojebane, ale zamieszczam je wtedy raczej w dziale "Rozrywka", bo tam jest na nie miejsce (i sâ one "pojebane" w sposób planowy (dla Hiva zamierzony), a nie wynikajâ z moich nëdznych umiejëtnoôci warsztatowych i ogólnej miernoôci writerskiej).
W dziale "Publicystyka" piszë zaô albo DOÔÊ serio albo (czëôciej) PRAWIE serio, lub (najczëôciej) PÓÎ SERIO, poniewaû scena to jest dla mnie instytucjâ gdzie wprawdzie naleûy byê na luzie... ale niekoniecznie trzeba od razu robiê z siebie jakiegoô pogiëtego bîazna. Naturalnie jak ktoô chce - proszë bardzo, ja sië nie wtrâcam. Dlatego wîaônie mi nie przeszkadza, ûe Hiv zwykle pisze o scenie "z jajem" (choê moim zdaniem to "jajo" wyglâda na 100-letniego zbuka). Natomiast przeszkadza mi TYLKO to, ûe nader czësto pisze on BREDNIE i to na domiar zîego zwykle pisze je FATALNIE.
Hiv natomiast wyraúnie nie moûe ôcierpieê, ûe ja nie piszë tak jak on by chciaî - tzn. tak, by Hiv mógî to zrozumieê. I ûeby to byîo ômieszne (tzn. w "kali jëzyk" i z hîehîaniem niemal w kaûdym zdaniu?)
3. Do "Polityki" (teû) i owszem, rzadko ale... pisujë! Pod pseudonimem naturalnie. Do innych 'powaûnych' gazet teû... A gdy chcë sië rozerwaê to piszë wtedy MNIEJ powaûne teksty do magów. I co ty na to? Tak naprawdë to nie miaîeô jeszcze do czynienia z jakimô moim NAPRAWDË powaûnym tekstem (co najwyûej z NUDNYMI (ale teû nie do koïca pisanymi serio) politycznymi wywodami).
BTW: za jakiô czas (Bóg wie jaki) bëdzie tam (w Polityce) mój art o scenie, magach itp. BAAARDZO powaûny i dîugi art, wiëc postaram ci sië go streôciê w jednym zdaniu tak byô mógî go pojâê:
"kurwa, pizda, chuj, narodzie mój, magi okej, na PC lej, scena kul, lamer chuj, ha ha!, DNA, friendshit mulez, dupa, kupa, hîe hîe hîe, bum cyk cyk meeee, znów hîehîehîe, ole!. "
Oki, nie byîo to ani serio ani powaûne - a nawet byîo toto ômieszne (gdzieô tak samo jak kaûdy twój tekst). Zadowolony?
BTW 2: czy nie znasz Hivie innych "powaûnych" gazet prócz Polityki? Ciâgle mnie tylko tam odsyîasz... a gdybyô choê raz miaî jâ w rëku, to wiedziaîbyô, ûe wcale nie jest tak jak myôlisz (podpowiadam - otwórz jâ od koïca i poczytaj & pooglâdaj co tam znajdziesz).
4. Moje teksty do magów nie sâ bynajmniej (dla Hiva: bynajmniej... eee, juû mam doôê tego grepsu, nie bëdë wyjaôniaî co znaczy to sîowo, a weú sobie Hivie ten znienawidzony sîownik wyrazów obcych!) na jakimô wyrafinowanym (dla Hiv... ups!) poziomie intelektualnym ani teû nie sâ naszpikowane (wybacz mi Hivie kolejne arcymâdre sîowo i do tego tak pooootwoooornie dîugie) jakimô wybitnie mâdrym sîownictwem.
Powiem szczerze, ûe piszâc je staram sië pisaê tak, by byîy zrozumiaîe dla czîowieka w wieku OKOÎO 15-16 lat i o ZWYKÎEJ inteligencji. Jeôli rozumie je ktoô mîodszy to dobrze o nim ôwiadczy, ale bynajmniej nie oznacza to od razu, ûe taki osobnik jest geniuszem. Jeôli zaô tobie, o îadnych parë lat starszemu, wydajâ sië te arty jakieô udziwnione, mâdre, na zbyt wysokim poziomie i bardzo naukowe - to miej pretensjë do siebie i swoich braków w wyksztaîceniu i oczytaniu, a nie do mnie. P-o-n-i-a-t-n-o? (ostatnie pisane bardzo powoli, byô nie miaî kîopotów z odczytaniem).
Gwarantujë, ûe lektura 1 ksiâûki na kwartaî (byle jakiej ksiâûki, powiedzmy nawet z serii "Poczytaj Mi Mamo") sprawiîaby, ûe rozumiaîbyô z moich tekstów znacznie, znacznie wiëcej. Ale byê moûe za wiele od ciebie wymagam, moûe to cië przerasta - wiëc sorry...
Powiem jeno, ûe moja proôciej pisaê nie potrafiê, zresztâ nawet moja o to sië nie staraê, bo moja uwaûaê, ûe czytelnik byê mâdra bestia i wszystko dobrze rozumieê. A jak czytelnik nie rozumieê to kij mu w stolec (w odbytnicy). Hiv rozumieê co moja mówiê? Nie? (jak zwykle...8() To moja juû waliê caîkiem prosto z mosta.
To nie moja styl byê "zbyt mâdry". To niektóry odbiorca byê mocno za gîupi.
Taki odbiorca moja zwisaê i moja nie chcieê mu wîaziê w dupa tylko po to by on Liftera polubiê i np. gîosowaê na niego na chartsy. Lifter zasadniczo mieê gdzieô chartsy i nie bardzo obchodziê go czy on jest na 2 czy 22 pozycja (choê naturalnie cieszyê sië gdy byê wyûej jak niûej). Stâd Lifter nie pisaê tak by wszyscy ludzie go kochaê i gîosowaê, a tak jak lubiê - bo on pisaê dlatego bo lubiê pisaê, a nie po to by zrobiê kariera na scenie i byê jakaô podziwiana elita.
5. By nie byê goîosîownym i udowodniê, iû czasem zdarza mi sië pierdolnâê jakimô gîupim ale za to w miarë ômiesznym tekstem polecam lekturë PMM#9 i tekstu mego autorstwa pt. "Wirtualny wywiad z Hivem" (a od biedy Mâdroôci HIVa w tym Facie). Obiecujë, ûe bëdzie i gîupio i ômieszno i prosto i bez mâdrych sîów, czyli to, co Hiv lubi. Przyznajë jednak, ûe w wiëkszoôci jest to (w tym arcie) zasîugâ Hiva a nie mojâ...
6. Z opiniâ (o sobie) Hiva, cytujë "Cóû, jestem lamerem i nic na to nie poradzë" rzecz zdumiewajâca, ale... w peîni sië zgadzam (i nawet wspóîczujë). Jak rozumiem Hiv liczyî, iû dobrze wychowany czytelnik powie grzecznie: "aleû skâd, nie, nie bâdú skromny, ty nie jesteô lamer, ty jesteô ciul... pardon - kul." Huh, wyraúnie nie speîniîem nadziei Hiva. Wcale mi nie przykro.
A teraz skoïczâ sië jaja a zacznâ sië schody, czyli przechodzimy do rzeczy mniej ômiesznej, a wîaôciwie WCALE nie ômiesznej. Wîaônie "dziëki" temu cytatowi zdecydowaîem sië napisaê ten (i nie tylko ten) tekst poôwiëcony Hivowi. Cóû - sam sië prosiî!
Cytujë:
"Ôwiadczy to o tym, ûe Lifter jest cholernie oczytany, ale, KURWA JEGO MAÊ, to jest scena, a na niej nie ma ûadnych jebanych profesorów tudzieû macenasow sztuki. "
Duûymi literkami wyróûniîem maîy ale zasrany wtrët kogoô, kogo w tej chwili mogë nazwaê tylko i wyîâcznie PIERDOLONYM JEBANYM CHUJOGÎOWCEM.
A wiesz czemu, cHUJU??? Temu, ûe jak jeszcze raz zobaczë tekst, w którym ômiesz pisaê o mojej matce per "kurwa&qunt; to ci cHUJU jeden tak w ryja gazrurkâ jebnë na najbliûszym Cparty, ûe bëdziesz odtâd gryzî ûarcie swojâ dupâ, bo tam znajdziesz wszystkie swoje zëby. Podejrzewam zresztâ, ûe tam spotkajâ sië teû z twoim mózgiem, który pewnie tam masz umieszczony na staîe, o ile masz go w ogóle. Powiem ci jedno: pisz sobie O MNIE co chcesz, wyzywaj mnie od chujów, mëskich kurw, pedaîów, lamerów itd. itp. Oki, taka jest uroda scenowych polemik i wszystko jest wtedy (w miarë) OK. Ale WARA OD MOJEJ MATKI, PIÚDZIELCU NADGNIÎY.
Czy H(u)IV zrozumiaî? Czy napisaîem to jasno i wystarczajâco nienaukowo?
Ufff, lepiej mi. Teraz moûemy sië ponownie nieco wyluzowaê. Dziëki (teû) Hivie za okreôlenie mnie per "jebany profesor". Jak rozumiem zdaniem Hiva OBA czîony tego zwrotu sâ OBRAÚLIWE (ciekawe który bardziej? Dla Hiva pewnie "profesor"...). Dodaj moûe Hivie jeszcze "filozof grecki" i bëdziemy mieli chyba caîy arsenaî obelg êwierêinteligenta rodem z V klasy szkoîy podstawowej. W VI klasie nawet najtëpsi êwierêinteligenci bowiem dochodzili do wniosku, ûe sâ to wyzwiska poniûej ich poziomu...
Dziëki teû, o Autorytecie Scenowy, Ekspercie i MEGAELITO (hîe hîe 8-/) writerska, ûe pouczasz mnie kto jest na scenie a kto nie; sam bym pewnie na to nie wpadî i trzeba byîo dopiero Hiva Niezwykîego by mnie oôwieciî... Rzeczywiôcie - na scenie nie ma ûadnych jebanych (i nie) profesorów i innych MACENASÓW (???). Sâ po prostu MUDZIE - a wôród nich paru mîotów, którym rok czy póîtora bycia na scenie + jakieô wâtpliwe sukcesy (jeôli moûna ich osiâgniëcia w ogóle nazwaê sukcesami) zawróciîy w gîowie na tyle, ûe wystarczyîo by zaczëli zachowywaê sië jak jakiô kieszonkowy dyktator i Bóg Ojciec Wszechmogâcy, który sâdzi ûywych i umarîych.
Ludzie tacy budzâ moje zaûenowanie i litoôê pospoîu. Jak to mówiâ mâdrzy ludzie: "a daj ci Boûe zdrowie, bo na rozum to juû duûo za póúno"... Czyûby zdaniem Hiva oczytanie i scena wykluczaîy sië nawzajem? Czyûby byîo tam miejsce tylko dla tëpaków i póîgîówków (jak ci z reklamy "Cherry Coke"?) Mówiâc krótko: czyûby scena byîa - zdaniem Hiva - zarezerwowana tylko dla ludzi jego pokroju? Hm - oceïcie to sami.
Aha. Hivie, twoje teksty TEÛ trzeba czytaê ze sîownikiem wyrazów obcych. Co gorsza przewertowaîem caîy sîownik i Wielkâ Encyklopedië PWN na dodatek (a potem na wszelki wypadek ksiâûkë kucharskâ i ksiâûkë telefonicznâ, od litery D do Z), i nawet tam nie znalazîem sîowa "MACENAS". To nieuczciwe, bo wpëdzasz mnie w kompleksy - nie lubië jak ktoô uûywa sîów, których ni chuja nie rozumiem, bo czujë sië wtedy taki maîy i gîupi... i zaczynam bluzgaê na tych, co ich uûywajâ. Zatem...
Przestaï, kurwa, uûywaê takich mâdrych sîów!!!!!!!
To naprawdë nieîadnie, ûe uûywasz w swoich tekstach sîów, których nie rozumie nikt prócz ciebie. Podejrzewam zresztâ, ûe ty ich teû nie rozumiesz (i wîaônie dlatego ich uûywasz, bo ci mâdrze brzmiâ i wydaje ci sië, ûe jak ich uûyjesz to inni ludzie uznajâ cië za mâdrzejszego niû jesteô...).
Mâdrale sucks!Analfabeci rulez!Beztalencia rulez!Grafomani rulez!Wielcy grafomani rulez!!!Totalni grafomani rulez!!!CZYLI: Hiv rulez!!!
(Ponadto niejaki Mecenas strasznie sië zdumiaî - czemu i jego chcesz wykopaê ze sceny? Czyûby i jego arty byîy zbyt trudne dla twego umysîu?? Jak tak dalej pójdzie to wkrótce zostaniesz sam na scenie!)
jebany i kurewsko powaûny profesor dr doc. mgr inû. zrehabilitowany (poômiertnie)
PS. Jeôli kiedyô (kiedy????) siëgniesz po "Politykë" i przejdziesz poza tytuî gazety (duûe literki, trudno sië je czyta) to daj znaê. Poinformujë cië wtedy jak sië przewraca strony w tej gazecie.
PPS. Abstrahujâc od epistolarnych elukubracji ewidentnych erudytów stwierdzam, ûe ekstrapolacja inkryminowanych konwergentnie eschatologicznych elaboratów sugeruje, iû ambiwalentne stosunki interpersonalne w koegzystencji z poliwalencyjnymi aspektami socjaldarwinizmu pozwalajâ na uzyskanie continuum czaso-przestrzennego w N-wymiarowej zwyrodniaîej przestrzeni Banacha!
Taa, nie mogîem sië powstrzymaê by choê w zakoïczeniu nie napisaê choê kawaîka artykla w swoim zwykîym, powaûnym stylu... jak to profesor...
Quod erat demonstrandum.Ten tekst ma bowiem tyleû samo wdziëku co tona zbrojonego betonu zdolnoôci do akrobacji powietrznej, zaô stëûenie gîupoty w tymûe Alfabecie przekracza momentami wszelkie normy skaûenia [patrz: Mâdroôci Hiva] i moûe autentycznie wywoîaê niekontrolowane oddawanie moczu oraz paraliû postëpowy {paraliû bowiem dzielimy na postëpowy i reakcyjny}.
POWRÓT
Jednym z niewielu ludzi, którzy potrafili pisaê naprawdë ômieszne teksty
byî na scenie Macbet; zaô writerów, którzy potrafiâ pisaê PRAWIE tak
ômiesznie jak on bez trudu policzë na palcach jednej rëki... (i siebie
bynajmniej do nich nie zaliczam. Hiva tym bardziej.)
a tak naprawdë to powyûszy tekst powstaî wskutek otwierania na
ôlepo sîownika wyrazów obcych i nie ma NAJMNIEJSZEGO sensu; to po prostu
bezsensowny zlepek róûnych mâdrych wyrazów. Ale jak brzmi!