Motto:
Znacie? To posîuchajcie...

* * *

Na drzwiach jednego z mieszkaï bloku wywieszono kartkë z napisem "Sprzedam pianino". Nazajutrz ktoô z sâsiadów dopisaî: "Nareszcie!"

* * *

Na ulicy spotykajâ sië starzy znajomi z podstawówki.
- Czeôê!!! Sîyszaîem, ûe sië oûeniîeô! Przyznaj sië, îadna ta twoja ûona?
- No nie wiem... Wszyscy mówiâ, ûe jest podobna do Matki Boskiej.
- Niemoûliwe, pokaû jej zdjëcie! O Matko Boska...

* * *

- Proszë ksiëdza... Tak mi przykro... Trzy razy zdradziîam mëûa...
Ksiâdz zacierajâc rëce:
- Wiëcej szczegóîów córko...

* * *

Nauczyciel historii wpada zdenerwowany do pokoju nauczycielskiego i mówi do dyrektora:
- Ech, ta siódma "B"! Nie wytrzymam juû z tymi baranami! Pytam sië ich, kto wziâî Bastylië, a oni krzyczâ, ûe ûaden z nich!!!
- Niech sië pan nie denerwuje - uspokaja dyrektor - Moûe rzeczywiôcie to ktoô z innej klasy?

* * *

Ôpi leôniczy w leôniczówce. Nagle obudziîo go pukanie do drzwi. Otwiera, patrzy, a to mu praca przyniosîa efekty.

* * *

Wygîaszajâc w sâdzie mowë obroïczâ adwokat charakteryzuje swego klienta jako uczciwego, dobrego i ûyczliwego czîowieka. W pewnej chwili oskarûony wôciekîy zrywa sië z îawki i krzyczy:
- To skandal! Zapîaciîem temu typowi, ûeby mnie broniî, a on od póî godziny plecie o kimô innym!

* * *

- Kto to jest prawnik? - ? - To czîowiek, który wôród uczciwych ludzi zginâîby z gîodu!

* * *

Policjant nie chce przepuôciê na miejsce wypadku reportera wymachujâcego swâ prasowâ legitymacjâ.
- Co pan sië tak pcha? Jutro i tak przeczyta pan o wszystkim w gazetach!

* * *

Ûona podjeûdûa pod dom luksusowym samochodem.
- Skâd masz ten samochód? - pyta sië mâû
- A... Sama nie mogë w to uwierzyê! Gdzieô tam w ramach promocji moûna byîo malucha zamieniê na taki wóz!
- Zdarzyîa mi sië dzisiaj jeszcze ciekawsza historia. Znalazîem pod naszym îóûkiem fajne buty. Niestety, o kilka numerów za duûe...

* * *

- Jak tam twoja wczorajsza kîótnia z ûonâ? - pyta sië sâsiad sâsiada.
- Przyszîa do mnie na kolanach!
- I co powiedziaîa?
- Wyîaú spod îóûka ty tchórzu...

* * *

- A moûe tak wyjdziesz spod îóûka, gdy z tobâ rozmawiam? - krzyczy ûona na mëûa.
- Nic z tego! A wîaônie, ûe tu zostanë! Mëûczyzna musi mieê swoje wîasne zdanie!

* * *

- Przychodzë do domu i widzë, ûe mój pies narobiî na ôrodku pokoju. Wiëc ja go za kark, wsadziîem mu îeb w jego kupë i wyrzuciîem go przez okno. Na drugi dzieï wracam z pracy, a tu znowu na ôrodku pokoju nasrane. Wiëc ja psa za kark, wsadziîem mu znowu îeb w jego gówno i wywaliîem go przez okno. Na trzeci dzieï...
- To pewnie piesek juû nie narobiî na dywan?
- Kupa dalej byîa! Ale jak tylko pies mnie zobaczyî, wsadziî w niâ îeb i zaraz wyskoczyî przez okno!

* * *

- Alkohol to twój wróg!!! - Wiëc lej go w mordë!

* * *

- Kelner!!! Co to za zwierzâtka ruszajâce sië w mojej saîacie?
- Nie sîyszaî pan nic o witaminach?

* * *

Do sklepu z broniâ wpada wôciekîa kobieta.
- Proszë natychmiast o rewolwer! Ma byê sprawny i nabity!
- Czy potrzebuje go pani do obrony?
- O nie! Do obrony to wezmë sobie adwokata!

* * *

Ostatnie sîowa listonosza?
- Grzeczny piesek...

* * *

- Halo? Czy to Towarzystwo Przyjacióî Zwierzât?
- Tak, co sië staîo?
- Na podwórku siedzi na drzewie listonosz i draûni mojego Azorka!

* * *

- Daîem do gazety ogîoszenie, ûe szukam ûony i dostaîem tysiâce ofert!
- Jakieô interesujâce?
- Wszystkie zaczynajâ sië od zdania "Weú Pan mojâ..."!

* * *

- Domagam sië rozwodu!
- Z jakiego powodu?
- Mój mâû sprzedaî caîy sprzët kuchenny, a pieniâdze przepiî!
- Co pan na to?
- Ja teû chcë rozwodu! Ûona zauwaûyîa brak sprzëtu kuchennego dopiero po miesiâcu!

* * *

W tramwaju kontroler podchodzi do grupy skinów.
- Proszë bileciki...
- Zjeûdûaj!!! - krzyczâ skini.
Kontroler rezygnuje i podchodzi do stojâcego w kâcie emeryta.
- Proszë bilecik do kontroli.
- A nie sîyszaî pan, co koledzy powiedzieli?

* * *

W nocy do idâcego ulicâ faceta podbiega zdyszany mëûczyzna.
- Panie! Czy nie widziaî pan gdzieô w pobliûu policjanta?
- Bardzo mi przykro, ale nie.
- W takim razie proszë o païski portfel i zegarek!

* * *

- Poruczniku! Dowiedziaîem sië wczoraj, ûe wróciliôcie do obozu pijani i na dodatek pchajâc taczkë!!!
- Tak jest, panie majorze.
- Ja was zdegradujë!!! Zamknë w areszcie!!! I dîugo nie wydam ûadnej przepustki!
- Tak jest, panie majorze.
- I nic nie macie na swoje usprawiedliwienie?!?
- W tej taczce byî pan, panie majorze...

* * *

- Czy ma pan prawo jazdy?
- Mam. Pokazaê?
- Nie. Pokazywaê muszâ ci, którzy nie majâ...

* * *

- Czy znalazîeô juû swój portfel?
- Nie. Kazio znalazî.
- To czego jeszcze szukasz?
- Kazia!!!

* * *

Marynarz do bosmana:
- Dlaczego nasz kapitan jest dziô taki wôciekîy?
- Wygraî gîównâ nagrodë w jakimô konkursie!
- Dziwne. Powinien byê raczej zadowolony. A co to za nagroda?
- Rejs naszym statkiem...

* * *

Po katastrofie okrëtu, do samotnej wyspy, na której juû od kilku lat ûyî inny rozbitek, przypîynëîa piëkna kobieta na duûej beczce.
- No - powiedziaîa zalotnie - bëdzie miaî pan wreszcie to, czego panu tak bardzo brakowaîo!
- Niemoûliwe! - krzyknâî marynarz - Czyûby w tej beczce byîa whisky?

* * *

- Wiesz - mówi Fâfara do znajomego - miaîem w ûyciu taki okres, kiedy nie piîem, nie paliîem, nie zadawaîem sië z kobietami...
- A co byîo póúniej?
- Potem poszedîem do szkoîy.

* * *

- Czy przestrzegaî pan ôciôle moich wskazówek: ûadnej wódki, tylko mleko?
- Tak panie doktorze. I wiem juû dlaczego maîe dzieci tak czësto pîaczâ...

* * *

- Kochanie, dlaczego nigdy nie krzyczysz, jak masz orgazm - pyta mâû.
- Aleû krzyczë, tylko ciebie przy tym nie ma.

* * *

- Miaîem cudowny sen! Pîynâîem îódkâ z samâ Kasiâ Figurâ, wokóî pîywaîy îabëdzie, kwitîy lilie, ona opalaîa sië bez stanika i...
- I co, i co byîo dalej?
- Nie uwierzysz! Zîapaîem siedmiokilogramowego szczupaka!

* * *

- Juû szósty raz pana zatrzymujë i zwaracam uwagë, ûe gubi pan îadunek! - krzyczy policjant na kierowcë.
- Aleû panie wîadzo... Przecieû jest goîoledú, a ja prowadzë piaskarkë!

* * *

Nastolatka wraca o jedenastej wieczorem do domu. Matka krzyczy:
- Jak ci nie wstyd tak póúno wracaê!? Ja w twoim wieku...
- Wiem mamo. Musiaîaô siedzieê w domu, bo miaîam juû dwa latka.

* * *

Ûona, sîyszâc kroki wczeôniej niû zwykle wracajâcego mëûa, szepcze do kochaka:
- Szybko! Ukryj sië w szafie!
- Zwariowaîaô?! Uduszë sië!
- Gîupstwa pleciesz! Dotychczas nikt tam sië jeszcze nie udusiî!

* * *

Tonâcâ w rzece dziewczynë wyciâgnâî z wody przechodzâcy w pobliûu mëûczyzna.
- Uratowaî mi pan ûycie... Speînië pana trzy ûyczenia!
- Prawdë mówiâc mam tylko jedno, ale za to trzy razy...

* * *

Spotykajâ sië dwaj kibice piîkarscy.
- Jak tam wczorajszy mecz?
- Eeee, nie ma o czym mówiê. Sëdzia nam uciekî...

* * *

Lucyfer dzwoni do ôw. Piotra i proponuje mu rozegranie meczu piîkarskiego pomiëdzy reprezentacjâ piekîa i nieba.
- Nie macie szans - odpowiada ôw. Piotr - Przecieû wszyscy najlepsi piîkarze sâ u nas.
- I co z tego? - uômiecha sië Lucyfer - Ale u nas sâ wszyscy sëdziowie!

* * *

W gospodzie siedzâ trzej mëûczyúni i pîaczâ, popijajâc wódkë. Nagle zjawia sië Pan Bóg i pyta sië pierwszego:
- Czemu pîaczesz?
- O, ja nieszczëôliwy! Umarîa mi ûona!
- Nie rozpaczaj, na ôwiecie jest tyle piëknych kobiet... Sprawië, ûe twój smutek szybko minie!
Bóg zwraca sië do drugiego:
- A ty czemu pîaczesz?
- Panie, mój dom sië spaliî!
- Nie martw sië, pomogë ci. Nie minie nawet tydzieï, jak bëdziesz mieê drugi!
- A ty - pyta Bóg trzeciego - czym sië martwisz?
- Panie Boûe, jestem trenerem naszej reprezentacji piîki noûnej!
Bóg dîugo myôlaî, w koïcu zaîamaî rëce, usiadî obok mëûczyzny i razem z nim zapîakaî...

* * *

- Kelner!!! To ma byê mocna kawa?!
- A nie jest? Przecieû wypiî pan dopiero co îyczek i juû jest pan podniecony...

* * *

Goôê w restauracji do kelnera:
- Czy musi pan koniecznie przytrzymywaê kciukiem zamówiony przeze mnie kotlet?!
- Bojë sië, ûe znów spadnie mi na podîogë...

* * *

- Kelner!!! To danie ômierdzi!
Kelner odchodzi kilka kroków.
- A teraz?

* * *

Ulicâ biegnie gazeciarz i krzyczy:
- Wielkie oszustwo! Czterdzieôci piëê osób oszukanych! Wielkie oszustwo!
Przechodzieï kupujë gazetë i wertuje jâ dokîadnie.
- Psiakrew - mruczy do siebie - tu nie ma nawet sîowa o ûadnym oszustwie...
Tymczasem gazeciarz biegnie dalej i krzyczy:
- Wielkie oszustwo! Czterdzieôci szeôê osób poszkodowanych!

* * *

Przed najdroûszâ restauracjâ w Paryûu podjeûdûa Rolls-Royce, z którego wysiada mîoda i piëkna kobieta oraz elegancko ubrany mëûczyzna ze strusiem na smyczy. Caîa trójka wkracza do ôrodka i zajmuje miejsca przy stoliku w najbardziej wytwornej czëôci restauracji. Maitre d'Hotel w landsadach przyjmuje zamówienia i na koniec pyta, czy ptaszysko takûe ûyczy sobie jakâô przystawkë.
- Nie mam pojëcia, co on jada - odpowiada ze zîoôciâ w gîosie mëûczyzna.
- Rozumiem. Coô wybierzemy, ale jeôli pan pozwoli, rzecz jasna przepraszam za të wôcibskoôê, skâd pan wziâî to zwierzë?
- Och, to dîuga historia... Widzi pan, jestem jednym z tych szczëôliwców, który zîowiî zîotâ rybkë i oczywiôcie za jej wypuszczenie mogîem zaûâdaê, aby speîniîy sië trzy moje najwiëksze marzenia. Moim pierwszym ûyczeniem byîo byê bardzo bogatym. Drugim, by mieê za towarzyszkë ûycia piëknâ, mîodâ kobietë. Trzecim zaô, sam nie wiem, co mnie podkusiîo - by mieê duûego ptaka!

* * *

Hrabia po dîuûszym pobycie za granicâ wraca do swoich posiadîoôci. Na dworcu czeka na niego zaprzëg i wierny sîuga Jan.
- No i cóû tam zdarzyîo sië we dworze podczas mojej nieobecnoôci, Janie?
- Nic takiego panie panie... no moûe tylko to, ûe Azorek zdechî.
- Azorek? Mój ulubiony pies? Jak to sië staîo?!
- Ano naûarî sië koïskiej padliny, to i zdechî.
- A skâd we dworze koïska padlina?
- Ano konie sië poparzyîy, to i zdechîy.
- Jak to konie sië poparzyîy?! Od czego?
- Od ognia, panie, jak sië stajnia zapaliîa.
- A kto podpaliî stajnië?
- Nikt. Od pîonâcego dworu sië zajëîa...
- Na miîoôê boskâ, to i dwór spîonâî? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Przy trumnie z miîoôciwâ paniâ hrabinâ staîy ôwieczki i jedna sië przewróciîa...

* * *

Na pustyni misjonarz spotyka lwa. Przeraûony ûegna sië i mówi:
- Boûe spraw, aby ta istota miaîa chrzeôcijaïskie uczucia! Na to lew klëka, wznosi îeb ku niebu i mówi:
- Boûe, pobîogosîaw ten dar, który zaraz bëdë spoûywaî.

* * *

Gospodarz kupiî nowego, mîodego koguta do swojej fermy. Stary kogut mówi:
- Sîuchaj, oddam ci wîadzë i wszystkie kury, gdy mnie dogonisz. Co ty na to?
Mîody kogut zgodziî sië. Oba koguty zaczëîy sië ôcigaê. Mîody kogut oczywiôcie bez problemu dogoniî starego, gdy nagle z okna chaîupy wysunëîa sië strzelba i padî strzaî, który poîoûyî mîodego koguta trupem.
- Czyô ty zwariowaî? - mówi ûona gospodarza. - To juû trzeci kogut w tym tygodniu!
- Ja teû tego kompletnie nie rozumiem!!! Co kupië koguta, to okazuje sië, ûe to pedaî!

* * *

Miëdzy kobietami:
- Ach, jakie ma pani ôliczne perîy! Aû chciaîoby sië je ugryúê, by sië przekonaê czy sâ prawdziwe!
- Ale do tego trzeba mieê swoje wîasne zëby...

* * *

Wraca lisica do domu, aû tu nagle sîyszy w krzakach "Ko ko ko ko...". Dîugo sië nie namyôlajâc robi skok w krzaki, skâd po krótkiej szamotaninie wychodzi wilk i zapinajâc spodnie mówi:
- Jak to dobrze znaê jëzyki obce...

* * *

Córka Szkota wraca ze szkoîy.
- Tatusiu, dostaîam piâtkë z fizyki!
- Dobrze córeczko, w nagrodë pójdziemy do cukierni i popatrzymy, jak ludzie jedzâ ciastka.

* * *

- Rozwaliîem sobie caîâ oponë przez të cholernâ butelkë!
- A nie widziaîeô jej na drodze?
- Nie. Ten facet miaî jâ w kieszeni.

* * *

- Kto to jest tajniak?
- Policjant przebrany za czîowieka!

* * *

Polnâ dróûkâ idâ dwaj myôliwi i strasznie sië kîócâ:
- Ja juû od dwudziestu lat polujë na zajâce! - ryczy pierwszy.
- Na zajâce? - odcina sië drugi. - Chyba wciâû na tego samego!

* * *

Myôliwy spotyka przypadkiem swojego znajomego, teû zapalonego myôliwego. Ten ostatni siedzi na kamieniu i drûâcymi rëkami pociâga co chwilë z myôliwskiej piersiówki.
- Co ci sië staîo?
- Cudem uniknâîem ômierci!
- A jak to byîo?
- Bo widzisz, wybraîem sië dzisiaj na polowanko. Idë, idë i widzë maîâ norë. Woîam "uuuu", odpowiada cicho "uuuu" i wyskakuje zajâc. Cap, mam zajâca. Idë dalej i znajdujë wiëkszâ norë. Woîam "uuuu", odpowiada gîoôniej "uuuu" i wyskakuje wilk. Cap, mam wilka. Idë jeszcze dalej i widzë jeszcze wiëkszâ norë. Woîam "uuuu", odpowiada jeszcze gîoôniej "uuuu" i wyskakuje niedúwiedú. Cap, mam niedúwiedzia. Po kwadransie drogi znajdujë potëûnâ jamë. Woîam "uuuu", odpowiada bardzo gîoôno "uuuu" i wyjeûdûa poôpieszny.

* * *

Jelcyn bardzo lubi prowadziê wóz. Pewnego dnia kazaî kierowcy usiâôê z tyîu i sam ujâî kierownicë. W drodze na Kreml jechaî przeciëtnie 150 km/h. Zauwaûyli to dwaj milicjanci, którzy niezwîocznie ruszyli w poôcig na motorach. Jeden z nich dogoniî wóz i zrównaî sië z nim, ale po chwili gwaîtownie zahamowaî i zablokowaî drogë koledze.
- Czegoô nie zatrzymaî sukinsyna? - gorâczkuje sië tamten. - A moûe wiesz, kto to byî?!
- Nie wiem, ale jego kierowcâ byî Jelcyn!

* * *

W lecâcym samolocie przez gîoôniki rozlega sië gîos stewardesy:
- Czy wôród pasaûerów jest lekarz?
Jeden z pasaûerów podnosi sië i stewardesa wprowadza go do kabiny pilotów. Mija jakiô czas i w gîoônikach odzywa sië gîos lekarza:
- Czy wôród pasaûerów jest pilot?

* * *

- Dlaczego oskarûony jest takim niewdziëcznikiem? Ta dobra kobieta daîa oskarûonemu buîkë, a oskarûony wybiî jej kamieniem szybë w oknie!
- To nie byî kamieï, proszë wysokiego sâdu. To byîa wîaônie ta buîka...

* * *

Policjant kupuje w sklepie sernik.
- Na ile kawaîków go pokroiê? na osiem czy na szesnaôcie? - pyta sië ekspedientka. - Proszë pokroiê na osiem, szesnastu nie daîbym rady zjeôê.

* * *

Zebraî i wklepaî:

Benek

04-05.1995