Planet Earth, 2029 A. D. Europa, kwadrat polska
Tego dnia kaktuZ of d0niCzkarSiS wstaî wczeônie rano, byîo to tak rano, ûe aû strach sië baê! Wstaî piëkny dzieï nad obszarem polska, radio-aktywne chmurki leniwie sunëîy, poganiane gorâcym wiatrem, promienie gamma ômigaîy sobie z ruiny na ruinë, byîo po prostu piëknie.
KaktuZ szybko skopaî kota, który niechcâcy mu sië nawinâî pod nogi, umyî zëba (reszta byîa out) poprawiî swój mutancki wîos i juû byî gotów do drogi. A nie, sorry, nie zapomniaî przecieû o swoim nieodîâcznym uzi! Hmm, na wszelki wypadek zabraî teû granatnik kieszonkowy oraz niezbëdnik swappera (klej+stampy). Gdzie sië wybieraî, zapytacie?
Ano wybieraî sië do szkoîy, zwanej popularnie WaR ZonE. Wybieraî sië z ochotâ, bo tego dnia miaîa byê biologia (mlask, mlask, pomoce naukowe sâ takie pyszne!) i wf (moûna bedzie znów skopaê KaZiA/Ind) . No, byîa teû matma i inne przykroôci. Ale to KaktuZ/DoNicZkaRSiS jakoô dzielnie znosiî.
Otóû na tych przykrych przedmiotach moûna byîo odpowiedzieê kumplom na lettery, postraszyê innych jakie sië megademo wyda na najbliûszym party, jak ôwietnych grafików sië ma (kupili sobie niedawno dobry skaner, wiëc sâ teraz naprawdë dobrzy!). W razie wojny na scenie moûna byîo przywaliê komuô parë serii z uzi i byîo po kîopocie.
Po rytualnym powitaniu sië z kumplami (- windows'2010 suxx, yeah, suxxx) i innym softem KaktuZ wszedî do klasy. Przywitaî Kapiszona rytualnym jëbniëciem w mordë (to lamer...), potem poszîo parë cyber-piwek. Eh, dzieï sië tak piëknie zaczâî!
Wszyscy sië wygodnie usadowili i czekali na rozwój bieûâcej sytuacji globalnej. Nie musieli dîugo czekaê. Zaczâî sië Show (tm)! Po stîuczeniu paru doniczek na gîowie pana od geografii lekcja begins! To byîo bardzo piëkne....
Tadziu/Ind wyî jak opetany bo mu dla kawalu marchewke w d... kumple zaaplikowali. Madzia/CyberEye teû miaîa pewien problem, ale wolaîa nie gwaîciê swojej najlepszej koleûanki na oczach tîumu. Zrobi to przecieû po lekcjach. Bëdzie wtedy lepsza atmosferka dla sado-macho!
Reszta klasy zajëta byîa pracâ naukowâ polegajâca na wiwisekcji pana od geografii. Polegaîo to na duûej dawce dúwieków wydawanych przez kilka mocnych grup. Sepultura jest of coz rulez. Ale o dziwo pedagog nie podzielaî tego zdania. A to lamer! Pomyôlcie! Szybko wiec skoïczono z nim, obdzierajâc go ze skórki (w celach naukowych of coz).
Mîodzieû bowiem byîa bardzo dociekliwa i lubiîa naukowe doôwiadczenia! Ah, ta ûâdza naukowa. Ûadza objawiîa sië teû masowym gwaîtem dokonanym na Kathrin/iNDEpENtDEnT, ale przecieû ona wyîa tylko dla pozorów! Szczegóîowego opisu wam oszczedzë w tej wersjii opowiadania, ale byî to zdecydowanie ostry numer! Yep!
Lekcja neo-religii teû minëîa gîadko. Podczas gdy klecha coô mamrotaî o litoôci, grzechu i potepieniu, ogóî zajâî sië waûniejszymi sprawami niû sîuchanie. O dziwo (nie w tym znaczeniu "dziwo"), te lekcje jednak wszyscy przeûyli, i nawet karetka nie musiaîa czësto kursowaê. Co prawda dyrektor beîkotaî coô o stanie wojennym, sprowadzeniu armii, ale wszyscy wiedzieli, ûe caîa armia walczy na froncie poîudniowym. Od lat panowala anarchia i wolnoôê!
Reszta zajëê minëîa w tak samo bîogiej i miîej atmosferze. Udaî sië szczególnie numer z podpaleniem pracowni chemicznej! Ale byîo ômiechu! A jak juû gaz wybuchaî, to wszyscy sië rechotali jak trza! Szczególnie, ûe wczeôniej chemiczkë tam zamkneli. No, ale wszystko co dobre ma swój koniec, wiëc i lekcje sië skoïczyîy. Trudno, nie ma tak dobrze... Trzeba wracaê do domu...
"Chîopcy" zebrali sie w brygadë. KaktuZ/DoNiczKArSiS & OthetRZ, CoolBigoZ, KielbaZon/LoWDeniZitY i CyberSzynEck/FuCk It-All & KIlet/LaMeRS ruszyli w drogë. Nie byîo to îatwe w Zamknietej Strefie. Od lat istniaî tu teren walk i utarczek miedzy grupami. Ale kilka granatów atomowych bliskiego zasiëgu rozwiâzaîo sprawë! Jeszcze tylko maîy gwaîcik, zabójstwo staruszki, skok na kiosk z syntetycznym piwem i byli u siebie! Padîo jeszcze kilka razy "windows suxx" i "mY rUleZ b0 mY jEstEsmY eLiTa i fuck all laMerZ" i takie tam, i sië rozeszli do swoich schronów.
***
Eh, to byî bardzo mëczâcy dzionek, pomyôlaî sobie KaktuZ przed walniëciem wieczornej dziaîki cracku. Potem walnâî dziaîë i poszedî kimaê... Ôniî mu sië XX wiek, taki jaki znaî z opowiadaï babci - morze, plaûe po których moûna byîo chodziê bez strachu przed napromieniowaniem. Babcia mowiîa mu ze kiedyô to nawet moûna sië byîo w rzekach kâpaê. Ale w takie bajki to juz KaktuZ nie wierzyî, w koïcu usnâî na dobre....
***
Sorki za dziwny styl, ale to moje pierwsze 'opowiadanie' ever;)
AkiRa/Stc/S!P
[tego opowiadania takûe nie korygowaliômy - Korekta]