"once, adv.: Enough"
-- Anonymous
Magazyny dyskowe "Legion", numery od 2-5, recenzja zbiorcza. Recenzja tradycyjnie nieobiektywna. Autor ostrzega, ûe ustawia sobie legionistów do bicia, choê z radoôciâ przyznaje, ûe oni sami maksymalnie mu to uîatwiajâ...
Numer 2. Nadal wiele tekstów Laca. I Goebbelsa. Nieliczne teksty Fuego, który bez wâtpienia jest od obu poprzednich (gdyby tak zsumowaê ich inteligencjë) ze dwa razy inteligentniejszy. Dowcip Laca nadal na poziomie. Rowu Mariaïskiego. Nowy autor: Tengu. Strony tradycyjnie zmieniajâ sië bardzo wolno. Styl Goebbelsa we fragmentach przepisywanych poprawiî sië bardzo. Gdybyû jeszcze kopista informowaî z jakich úródeî jest uprzejmy korzystaê (ûeby byîo jasne, nie przyczepiam sië do samego procederu kopiowania, sam go w koïcu uprawiam.)
Numer 3. Nowy design. Objawiî sië nowy autor: Cocoon. W artykuîach przepisanych charakteryzuje sië (podobnie jak Goebbels) niezîym choê nierównym stylem. Jego wîasne kwalifikujâ go raczej do wizyty w Poradni Zdrowia Psychicznego niû do publikacji. Uwaga: Cocoon to typ "macho"; duûo mówi, wiele grozi, nie bardzo zaô wiadomo, co robi. Fuego: teksty dyskusyjne, ale przynajmniej bez bîëdów frazeologicznych. Hiv/Scum: jak zwykle tragiczny. Devoth: obsesja antykoôcielna. Dr Goebbels/Lac: tradycyjnie, Rów Mariaïski. Zastanawiajâca jest u legionistów dziwna mieszanka nacjonalizmu, faszyzmu i podlanego skatologicznym sosem antyklerykalizmu ;> (faszyôci czytajâcy "Nie" - najlepszy dowód, jak blisko siebie sâ lewacy i skrajni prawicowcy ;>) Interesujâcy artykuî Cocoona o tym, jak szybko i îatwo "zarobiê" pieniâdze. Interesujâcy dlatego, ûe mówi o jego autorze wiëcej, niû ów autor sam chciaîby nam powiedzieê, i to zupeînie niezaleûnie od tego, czy rzeczywiôcie postëpuje on w ten sposób, czy tylko o tym marzy. Uwagi techniczne: zbyt szybkie przyciskanie klawiszy kursora powoduje, ûe nowa strona wyôwietlana jest na starej - bez kasowania poprzedniej.
Numer 4. dwudyskowy: Kilka znakomitych tekstów - wszystkie przepisane. Ôwietny raport Jana Karskiego. Znakomity tekst o konkordacie, autorstwa Komisji Konkordatowej, podpisany póúniej przez Rzâd RP i Nuncjusza Apostolskiego (jako przedstawiciela Stolicy Apostolskiej) na kilka tygodni przed powoîaniem nowego, drugiego juû rzâdu Waldemara Pawlaka. Zabawny tekst Fuego, rozczarowanego zachowaniem Cocoona. Drogi Fuego, a czegoô ty sië spodziewaî??? Dobrych manier? Chybaô nie czytaî tego, coôcie Cocoonowi opublikowali ;>... Goebbels/Lac w dziale rozrywki jak zwykle oddajâ sië swojej antyklerykalnej pasji. I tym razem nie odmówiono nam straszliwej wizji kleru peînego homoseksualnych pedofilów... Bug z numeru trzeciego usuniëto...
Numer 5. jednodyskowy (czyûby gorzej z tekstami?) - zdecydowanie nie dorównujâcy numerowi czwartemu. W ôrodku kilka poszatkowanych tekstów polemicznych w stosunku do poglâdów legionowych autorow, zaczerpniëtych przewaûnie z PMM#8. Maniera polemiczna Laca jest klasycznym przykîadem propagandy - pozbawione kontekstu fragmenciki i komentarz - ocena Laca. Wszystko to razem sygnowane przez wîaôciwego autora ORAZ Laca. Co dla niewyrobionych czytelników moûe sprawiaê wraûenie, ûe autor wîaôciwy zgadza sië na to, co z jego tekstem robi polemista (przykîady: "Lameria od A do Z", "Elita od A do Z", "Lifter - oszust czy...") Nie przypominam sobie jednakûe ani jednej UCZCIWEJ polemiki ze strony Laca, nie ma sië wiëc czemu w sumie dziwiê... Duûo jest teû tekstów Leclerca - z czego kilka plagiatów, jak np. Prawa Murphy'ego z wczesnych Fatów, trochë mniej Cocoona - jednak pracownicy Zakîadów Miësnych Nº8 znów dopisali. Goebbels jak zwykle juû daje sië ponieôê swojej obsesji na punkcie homoseksualizmu - otrzymujemy w efekcie recenzjë magazynu dla "kochajâcych inaczej" (ten «politycznie poprawny» neologizm przyprawia mnie o ból zëbów) o nazwie "MEN" (Goebbels zastrzega sië przy tym, ûe nie kupiî tego pisemka, dostaî je w jakiô jemu tylko znany sposób. Niechûe sië pan Goebbels nie obawia, nikt nie ômiaîby nawet imputowaê mu innej niû tradycyjna orientacji seksualnej ;>) Autorzy starajâ sië zachowaê nudno-szowinistyczny profil pisemka, co udaje im sië w zupeînoôci. Artykuî który w zaîoûeniu jego twórcy miaî "zniszczyê" Liftera, poraûa tylko brakiem klasy autora. Wypominanie wieku Lifterowi jest czynnoôciâ cokolwiek ômiesznâ, zwaûywszy na to, ûe autora artykuîu i Liftera dzieli niewielki dystans wiekowy - jakieô dziesiëê lat najwyûej. Równie dobrze (a nawet lepiej) mógîby o Lacu/Goebbelsie pisaê Lifter per "gówniarze" (do których olbrzymiego grona owi panowie legioniôci niewâtpliwie sië zaliczajâ.) Kilka nowoôci: kâcik "katolicki", który jest raczej antykatolicki, kâcik "semicki", zawierajâcy, jak powiada Goebbels, kilka podstawowych informacji na temat judaizmu. Byîoby to wszystko bardzo ciekawe (zupeînie jak nie Goebbelsa), gdyby nie pewien drobiazg: wszystkie artykuîy pisane sâ "z tezâ". W "Legionie" po prostu nie ma materiaîów obiektywnych... Zawsze gdzieô znajdzie sië mniej lub bardziej zaznaczona nutka indoktrynacji.
Software: kolejna nowoôê - niewidzialny kursor.
Co jest wspólne dla wszystkich numerów? Nuda. I uûywanie kâcika "Rozrywka" do walki z wrogami "ideologicznymi". Dlaczego tak twierdzë? Proszë tylko popatrzeê (a moûe lepiej nie patrzeê): W kaûdym niemal numerze jest opowiastka Goebbelsa, w której îâczy on dwie swoje najwiëksze obsesje, homoseksualizm i Koôcióî (no, moûna dorzuciê i trzeciâ, pedofilië, zwaûywszy na wiek gîównego bohatera). Wedle tej opowiastki wszyscy ksiëûa to zîodzieje, pedaîy i do tego wszystkiego lubiâ uwodziê dzieci. Na dodatek terminologia koôcielna uûywana przez Goebbelsa wskazuje na jego nikîâ znajomoôê organizacji administracyjnej KK (FYI: przeor jest przeîoûonym klasztoru, podczas gdy seminarium diecezjalne jest "ôwieckie", tzn. nie zakonne.) Co jeszcze moûna dostrzec w "Legionach"? Straszliwâ wôciekîoôê na Hudinskiego i Rangera (a wîaôciwie na samych siebie). Bo przecieû w kaûdym niemal numerze jest coô, co tychûe (jak i caîâ grupë LBD) miesza z bîotem w typowy dla Goebbelsa i Laca skatologiczny sposób (skatologia - literatura albo dowcipy na temat wydalin, odchodów /ludzkich/ lub, ogólnie, nieprzyzwoite w sposób obrzydliwy, budzâcy wstrët; zamiîowanie do takiej literatury albo dowcipów - W. Kopaliïski, "Sîownik wyrazów obcych i zwrotów obcojëzycznych".) Sâ teû zbiorki dowcipów, o poziomie podobnym jak w innych magach tej klasy (doôê ôredniej.) Innâ typowâ cechâ "Legionów" (a wîaôciwie publikujâcych w nich autorów) jest dosyê zaawansowana grafomania. Mógîbym tu cytowaê doôê dîugo, jednak forma w jakiej skomprymowane (*) sâ legionowe artykuîy odstrëcza od próby ekstrakcji jakiegokolwiek artykuîu...
Cóû moûna jeszcze powiedzieê o tym "StÜrmerze" naszej sceny? Niezbyt wiele, poza tym, ûe wytrwaîe uprawianie propagandy daje swoje (zupeînie niezachëcajâce) wyniki... Wyglâda na to, ûe mag dorobiî sië staîej grupy wspóîpracowników, îâczâcych szczery nacjonalizm z rasizmem i nieprzesadnie duûâ znajomoôciâ jëzyka polskiego... Animatorzy caîej imprezy sâ wystarczajâco inteligentni, aby uczyê sië na wîasnych bîëdach i pîynâê na modnej scenowej fali... (vide nr 5 i artykuî o Dreamerze, wpisujâcy sië w popularny ostatnio trend wyklinania pomienionego). I jeszcze jedna rzecz: ponad 300 KB tekstów w kaûdym numerze, to teksty wklepywane (a moûe skanowane i pociâgniëte OCR-em?)... jakby na to nie patrzeê, to jest jakieô 30% caîej zawartoôci magazynu.
Tym razem poûyczyîem dyski. Oszczëdziîo mi to formatowania. Niech Lifter sam
sobie formatuje swoje ;)
PS. W którymô ze swoich artykuîów imê pan Cocoon natrzâsa sië z tych, którzy walczâ w stylu "piëtnastu na jednego", za przykîad podajâc partowiczów, którzy mieli zamiar przyîoûyê legionistom na którymô party... Co wiëcej, daje do zrozumienia ûe sam jest gotów przyjâê wezwanie do walki jeden na jednego. Wyglâda to na zaproszenie do pojedynku... Rzecz ciekawa, ale niewykonalna - aby zostaê wyzwanym trzeba mieê coô, co zwie sië zdolnoôciâ honorowâ. A tej pan Cocoon et consortes po prostu nie posiadajâ...
PPS. Drogi Goebbels, jak juû próbujesz uûywaê îaciïskich zwrotów, bâdú uprzejmy sprawdzaê pisownië - genetivus singularis (dopeîniacz liczby pojedynczej) od "homo" brzmi "hominis", a nie "homine", jak napisaîeô. Forma "homine" zaô, to miejscownik (ablativus) liczby pojedynczej. (Homo, hominis jest rzeczownikiem trzeciej deklinacji, o spóîgîoskowym wzorze odmiany).
(*) okreôlenie "skomprymowane" (mógîbym pisaê "spakowane", ale
"skomprymowane" jest dîuûsze, îadniej brzmi i jest mniej zrozumiaîe)
zawdziëczam Mirosîawowi J. Wiechowskiemu ze Szwecji (mjw@banhof.se),
redaktorowi naczelnemu sieciowej publikacji pt.: "KWIQU", czyli "Kronika
Waryactwa i Qrestwa Umysîowego". Chciaîbym niniejszym wyraziê
najserdeczniejsze podziëkowania ;)