Jak pewien Amigowiec pozbyî sië kompleksów.

Historyjka ta miaîa zdarzenie caîkiem niedawno, czyli w okresie trochë dla Amigi niedobrym. Wszëdzie peîno blaszaków, osprzëtu i peryferii do Amig jak na lekarstwo, sîowem goôciu ten czuî sië trochë niedobrze. Sprzëcik jaki miaî, w naszych Amigowych standardach byî elegancki: A1200, HD, 6MB RAM. Jak ja bym wtedy miaî taki sprzët, to bym kurde z wami nie gadaî. Ale dobra, jak to byîo dalej?

A wiëc czîowieczek ten lubiî sobie pograê, pomieszaê w programikach, posîuchaê komputerowej muzyczki, taki byî z niego przëciëtny, nieszkodliwy komputerowy maniak. Maniacy majâ to do siebie, ûe ciâgle potrzebujâ nowych programików, gierek, dodatków do sprzëtu. Tego wszystkiego do Amigi zaczëîo w pewnym momencie brakowaê.

A co byîo u klonuchów? Peîno sprzëtu, ceny dodatków nawet rozsâdne, sklepy nazywajâce sië nie wiem dlaczego komputerowymi (proponujë nazwë PSiOK - punkt skîadania i obsîugi klonów pC) uginaîy sië od legalnego softu. Taki stan rzeczy nie moûe dobrze dziaîaê na czîowieka spod znaku Amigi.

Myôlicie, ûe przesadzam? Nieee, sam poszedîem niedawno do "sklepu komputerowego". Chciaîem sië dowiedzieê o koprocesor do mojej A1200. Pytam wiëc grzecznie upierdliwego faceta o koprocesory Motoroli - i co sîyszë?

Sîyszë, ûe sprawa Amigi jest juû denifitywnie zamkniëta, ûe teraz do Amigi nic nie opîaca sië sprowadzaê, ûe Amiga to zabawka, która umarîa na rynku w wyniku konkurencji z "prawdziwymi" komputerami, a tak w ogóle to powinienem sobie juû pójôê, bo to powaûny sklep komputerowy, a nie sklep z zabawkami.

Jak to usîyszaîem, to nie wytrzymaîem. Wygarnâîem palantowi, ûe: w Szczecinie jest wszystko, i to jego cholerna zasîuga, ûe tu nie ma nic, ûe Amiga czuje sië dobrze i bëdzie go niedîugo szlag trafiaî, jak sklepy z nowymi modelami Amig robiâ kasë, a on bëdzie sië modliî do swoich blaszanych pudeî, ûe tak naprawdë to 90% jego klientów to Amigowcy, którzy kupujâ twarde dyski, kable, przewody, tanie drukarki, dyskietki i inne drobiazgi. Na koniec powiedziaîem ûe jest PALANT i wyszedîem.

W takich oto okolicznoôciach i czasach rozgrywa sië nasza opowieôê o pewnym anonimowym Amigowcu. Nic dziwnego, ûe goôciu mógî mieê wâtpliwoôci. Ale tak jak mówi tytuî tej opowiastki facet sië wykurowaî, i to doôê skutecznie jak to byîo, dziëki czemu, dowiecie sië juû za chwileczkë, juû za momencik.

A wiëc byîo to tak. Nasz szczëôliwy posiadacz Amigi przechadzaî sië miastem, zaglâdajâc do róûnych sklepów, niby komputerowych. To co tam widziaî nie byîo raczej trudne do przewidzenia. Zdenerwowaî sië lekko i skierowaî sië do sklepu, który niegdyô sîynâî z dobrego zaopatrzenia w produkty amigowskie. Wszedî, i owszem zobaczyî stoisko Amigi. Ale co na nim byîo? Trochë starych gazet, joysticki, pokrywa na klawiaturë i parë starych kompaktów na CD32. Tak - pomyôlaî sobie. - Z Amigâ raczej koniec. Trzeba sië bëdzie przesiâôê na tâ blaszanâ ciëûarówkë.

W takim raczej niezbyt dobrym nastroju powróciî do swojego domku, gdzie dumnie na biurku staîa Amiga. Siedziaî sobie nasz bohater myôlâc juû o OPTIMUSIE, o DOOMIE i WOLFENSTEINIE gdy z tego bîogiego stanu wyrwaî go gîoôno dzwoniâcy telefon. Ten dzwoniâcy telefon to nic innego jak stary dobry kumpel spieszâcy z wiadomoôciâ, ûe kupiî sobie komputer. Nie trzeba byê chyba wróûkâ, aby domyôleê sië jaki.

Taki obrót sprawy wprowadziî naszego bohatera w stan lekkiej nirvany, ale postanowiî sumiennie, ûe jeûeli juû by musiaî zmieniaê barwy klubowe, to przynajmniej sprawdzi na co staê nowego trenera. Okazja byîa w sumie doôê dobra, bo nie znaî on zbyt wielu kompatybilnych (to po jakâ cholerë myôlaî o smutnym? sam nie wiem...)

Kolega, ôwieûy kompatybilny, na wizytë naszego bohatera, przygotowaî sië bardzo sumiennie. Windowsy, te sprawy, wolfiki, doomy, panienki w rozdzielczoôciach jak ûyleta, jakieô muzyczki przemielone na covoxa, parë gierek przeniesionych ûywcem z Amigi i tak dalej. Byî to doôê pokaúny arsenaî zawalajâcy ponad poîowë twardziela, i tak juû duûego.

Jak byîo dalej? Oj ciëûko. Windows robi wraûenie, ale tylko na tych amigowcach którzy majâ czarno - biaîe (lub czarno zielone) monitory. Znam goôcia, który ma MicroViteca. W porzâdnej rozdzielczoôci, z magic workbenchem, nasz stary dobry "blat" wyglâda odlotowo. No cóû, w koïcu Windows to profesjonalny system dla bardzo profesjonalnych nieprofesjonalnie kompatybilnych uûytkowników.

Nic zatem dziwnego, ûe na naszym bohaterze caîoôê, prócz raczej estetycznych wraûeï, wywoîaîa raczej odruch wymiotny. Kultura osobista nakazywaîa mu jednak zachowanie dobrych manier (nie byî u siebie w domu) toteû grzecznie poprosiî o pokazanie czegoô innego.

W oczekiwaniu na to coô innego mógî sië jeszcze zapoznaê z przesîawnym, najbardziej profesjonalnym programem - Norton Commanderem. To, co zobaczyî w dziaîaniu tym razem musiaîo na niego podziaîaê. Caîe szczëôcie, ûe z tym profesjonalnym program miaî stycznoôê na swojej uczelni. Dlatego tym razem zapytaî sië tylko jak dojôê do ubikacji. Po powrocie z tego przybytku radoôci byîo juû znacznie lepiej. Na ekranie pomykaî jakiô Doom.

No cóû, tutaj punkt dla blaszaków. Nie mamy JESZCZE tak dopracowanych gierek na Amisië. Z tych wîaônie powodów nasz amigowiec przy doomie zatrzymaî sië na dîuûej. Byî to jednak facet ôwiatîy w sprawach hardware Amigi i wiedziaî, ûe w zasadzie te wszystkie doomopodobne gierki sâ teksturowanymi wektorówkami. Ekran Amigi jest tworzony za pomocâ bitplanów. Brak trybu chunky pixel i operacje na bitplanach mogâ takie operacje jak stawianie pojedynczych, kolorowych punktów spowalniaê obliczenia nawet i 8 razy (A1200).

Jednak nie jest úle. Tryb chunky czëôciowo emulowany na Copperze, a takûe powstajâce szybkie konwertery chunky -> plannar, rokujâ ogromne nadzieje, czego dowodem jest m.in. Union Interactive i koderzy tacy jak Miklesz/Damage. Wiedziaî zatem, ûe ta przewaga blaszaka moûe juû niedîugo prysnâê jak mydlana baïka na szorstkim dywanie.

Po tej godzinnej przerwie w zwiedzaniu blaszanego softu przyszîa kolej na nastëpne prezentacje, a raczej tortury, bo demonstrowane byîy moûliwoôci muzyczne blaszaka. Tutaj nasz bohater po 10 minutach dobrej woli poszedî do domu, dajâc jednak sobie sumienne sîowo honoru, ûe jeszcze tu wróci i obejrzy wszystko do koïca.

Minëîo kilka dni. Ciekawoôê przed nowym okazaîa sië silniejsza od chwilowego zniechëcenia. Wszak nasz bohater poczâî îaskawszym okiem ponownie spoglâdaê na swojâ przyjacióîkë. Ponownie pojawiî sië u kompatybilnego kolegi. Teraz postanowiî pooglâdaê programy uûytkowe. Tutaj spodziewaî sië niemaîo obejrzeê. Wszak blaszany to zawodowy komputer i to jest jego jedyne sîuszne zajëcie.

Tak jak myôlaî tak byîo. Programy uûytkowe na blaszaka sâ dopracowane w kaûdym calu, a postawione przed nimi zadania wykonujâ doskonale. Jednak jest jedna rzecz która je îâczy. Tâ rzeczâ jest cholernie zawiîa obsîuga. Aby dokonaê czegoô trzeba nie lada kombinacji. Tak na marginesie jest to ogólne trend w sofcie kompatybilnych. Najprostszym i opisujâcym zagadnienie w caîej rozciâgîoôci moûe byê przykîad MS DOS-u.

Bardziej zawiîej rzeczy jak na razie nie udaîo mi sië na tym ziemskim padole zobaczyê. Jak nie wiecie o czym mówië, to spróbujcie sformatowaê rzadkâ dyskietkë w gëstej stacji blaszaka. W zaleûnoôci od stopnia sklonowania, tandetnoôci ûóîtkowej stacji, chamstwa sprzedawcy komputerów (za to co sprzedaî) moûemy mieê kilka wariantów opisywanej sytuacji:

- pierwszy objawia sië tym, ûe dyskietki sformatowaê nie moûna, i zaîamani popadamy po 1000 próbie w schizofrenië.

- wariant drugi przejawia sië tym, ûe rzadka dyskietka zostaje sformatowana na gësto. Nic dodaê nic ujâê.

- Wreszcie wariant trzeci powoduje sformatowanie na bliûej nie okreôlonâ pojemnoôê, w wyniku czego dyskietki nie da sië na niczym odczytaê.

W tym wypadku wyjôcie jednak jest. Wystarczy poczytaê podrëcznik kompatybilnego uûytkownika, ûeby naocznie stwierdziê, ûe operacja ta jest jak najbardziej moûliwa. Trzeba tylko po instrukcji format wpisaê okoîo 12 nie dajâcych powiâzaê sië z czymkolwiek parametrów.

[Do tego momentu wytrzymaîem, ale juû nie mogë - 12 parametrów? Przecieû to bzdura - "format a: /f: 720" wystarcza w zupeînoôci i odpowiada naszemu format drive pc1: name cokolwiek noicons - dopisek Jubala]

Widaê PC jest komputerem tylko do uûywania gotowych napisanych przez innych programów. Do innych spraw poprawny kompatybilny uûytkownik îap nie powinien pchaê i basta. A ûe MS-DOS zawiîy, a programy jakoô wczytywaê trzeba, to pisze coô co nazywa sië szumnie nakîadkâ, o aroganckiej nazwie Norton Commander i po sprawie.

W duûym przybliûeniu moûna stwierdziê, ûe taki trend w oprogramowaniu blaszaka jest w tej chwili dominujâcy. Sprawë miaîo radykalnie poprawiê (poprawiîo ale nie radykalnie, tylko troszeczkë) MS-WINDOWS, które same w sobie jest trochë zawiîe. Takie rozwiâzania dla profesjonalistów, dla przeciëtnego domowego uûytkownika sâ po prostu trudne. Szkoda, ûe nie widzieliôcie miny bohatera naszej opowieôci, gdy jego kompatybilny kolega, aby sformatowaê dla niego rzadkâ dyskietkë wgrywaî caîe Windows.

Tak na marginesie, jedyne co ten facet robi na Windows to wîaônie formatowanie dyskietek. No i jeszcze oglâda panienki jakâô tandetnâ wyôwietlaczkâ. Taki stan rzeczy dla przeciëtnego amigowca jest po prostu odstraszajâcy.

A ûe niektóre gierki majâ fajniejsze? No cóû, AGA pojawiîa sië znacznie póúniej niû VGA na blaszaka. Gdyby A1200 pojawiîa sië na rynku powiedzmy 1- 2 lata wczeôniej, moûe byîo by zupeînie inaczej. Zresztâ ta lepszoôê teû jest sprawâ która niemal obrosîa w mit. Fakt, na maîych zdjëciach np. w Secret Service, faktycznie czasami wyglâdajâ te ich gierki îadniej.

Ale fakt jest taki, ûe wszystko co na blaszaka jest zrealizowane w niskiej rozdzielczoôci tzn. 320x200 w porównaniu z niskâ rozdzielczoôciâ Amigi jest po prostu tandetne. Symulatory przypominajâ realizacjë w multicolorze na C64, sâ tylko bardziej kolorowe, a i to nie zawsze. A ûe szybko dziaîajâ... no cóû mam pomysî, aby symulatory amigowskie chodziîy tak samo szybko jak blaszane przy zachowaniu jakoôci grafiki.

Po pierwsze naleûy przygotowaê grafikë w rozmiarach 160x128. Nastëpnie naleûy jâ rozciâgnâê do rozdzielczoôci 320x256. Z racji powstaîego w ten sposób "duûego pixela" szybkoôê grafiki powinna byê zadawalajâca, przy zachowaniu jakoôci blaszanego. Wszystkie prawa do pomysîu zastrzeûone.

Wszystkie te powodowaîy, ûe nasz prawy uûytkownik Amigi, wyleczyî sië z blaszanego kompleksu. Zapomniaî o Optimusie, Doomie i innych pierdoîach. Nie kupuje sië przecieû drogiego komputera, aby pograê sobie w kilka gierek. Komputer który sië kupuje do domu, powinien sië odznaczaê przede wszystkim tym, ûe z faktu jego uûytkownika wynika przyjemnoôê uûytkownika i to w kaûdym zadaniu.

Blaszak daje tylko przyjemnoôê w graniu, i co trzeba wyraúnie powiedzieê tylko nieliczne gry dajâ takie zadowolenie. Wszystko inne jest trudne, zawiîe, na siîë zagmatwane. Fakt, czîowiek do wszystkiego sië przyzwyczaja, ale jak wytîumaczyê to, ûe niemal kaûdy kompatybilny jak usiâdzie przy Amidze jest niemal urzeczony jej niesamowitâ elastycznoôciâ.

Problem tylko w tym, aby go przed tâ Amigâ posadziê. To co tu Wam opowiedziaîem jest wynikiem autentycznych zmagaï Amigowca z blaszakiem. Jest to o tyle waûne, bo wiëkszoôê kompatybilnych uûytkowników psioczy na nasz komputer, pomimo tego, iû nigdy z bliska go nie widzieli. Swoje dziwne opowieôci opierajâ na kretyïskich wrëcz mitach, rozsiewanych przez podobnych sobie.

Przykîady? Proszë bardzo. Niedawno od jakiegoô kompatybilnego (biedak myôlaî, ûe ja teû jestem kompatybilny) dowiedziaîem sië ûe: A1200 w HAM 8 moûe pokazywaê tylko nieruchome obrazki, ûe w A1200 nie stosuje sië palety 256 barw w grach, bo jest zbyt wolna, ûe w A1200 maksymalna iloôê pamiëci to 2 mb, ûe do Amig trzeba stosowaê specjalne, drogie, niedostëpne w Polsce dyski twarde, ûe tak naprawdë na Amigë nie ma ûadnego emulatora pC, bo to przecieû niemoûliwe, ûe HAM jest uzyskiwany sztucznie, za pomocâ jakiô bliûej nieokreôlonych sztuczek programowych, ûe stacja dysków Amigi jest stacjâ od pC. Doôê wystarczy tych bzdur! Amiga rulez! Blaszaki do biur, cyferek, literek. Pentium do liczenia!? Amiga do domów.

Wszystkie opisane tu wydarzenia sâ autentyczne, i miaîy miejsce niedawno...

Fanatic User


<<MIron: Hmmm.... tak wyglâda tekst kogoô, kto z PC miaî stycznoôê tylko u kolegi - freshmana - Zaprawdë powiadam wam, ûe PC nadaje sië do paru innych rzeczy niû tylko granie w DOOMa i wîâczeniu WinSlowa. Lecz w tym celu naleûy chociaû TROCHË go znaê, zarzuty "kompatybilego" kolesia, choê gîupie i nieprawdziwe, nie sâ tak do koïca bezpodstawne>>