A czy to moja wina, ûe nie ma dla mnie pracy? No i te pieprzone wakacje. Przepraszam, ale zaczyna mnie to wkurzaê. Czîowiek mëczy sië przez parë lat, dostaje dyplom technika a tu sru - pracy kurwa nie ma. A ja co na to? Do jakiejô szkoîy chyba trzeba bëdzie iôê. Na studia jeszcze nie muszë sië "pchaê" - spoko, mam D i przed wojem nie uciekam. Zrobi sië jeszcze jeden dyplomek i moûna pomyôleê o tych studiach (STUDIA rulez! - Studio 1, Studio 2... TV rulez, he-he). No to sië wybiorë do tego Policealnego Studium Informatycznego - niedawno otworzyli, ciekawe co to bëdzie. A póúniej - informatyka, cybernetyka. Gdzie? W Czëstochowie, w Îodzi albo w Warszawie. Poûyjemy, zobaczymy.
No a co TERAZ! Wakacje sux pracy nie ma! Pieprzony Tomaszów (Wiocha zabita dechami - 3 ulice na krzyû, dwa bloki, jeden sklep. Tutaj psy szczekajâ dupami, ôrubokrëty rosnâ na polu i bociany latajâ bokiem.). Do emerytury jeszcze trochë mi brakuje, a w szkole parë îadnych lat (podstawówka + technikum) juû straciîem. Muszë spojrzeê w lustro, moûe juû siwiejë. No tak. W takim mîodym wieku. Cholera, to juû teraz poleci. Dobrze, ûe jeszcze mogë..., ale zobaczymy, jak dîugo. Dobra, teraz to naprawdë wstajë, bo jak tak dalej pójdzie, to Tworki murowane. Szczotka do zëbów, jak zwykle przed ôniadaniem - bez pasty. Wali z gëby, trzeba porzâdnie syf usunâê. Dobra, teraz jakiegoô cukrasa dla kilku kJ co by organizm obudziê. Dobra, cukierek super!
Parë przysiadów, pompek, nunczako. No, starczy, jak bëdë miaî zamiar daê czadu, zo wsiâdë na rower i sru dokoîa miasta a póúniej parë kilosów biegu. No ale to nie teraz. Jakieô ôniadanko. Buîawa z biaîym serem, i 'mama gdzie miód'? Biaîy ser i na to miodzik rulez! Po czwartej buîawie, czujë, ûe pëkam. Uuuffff... Zâbeczki rulez, corega tabs suxx!! Niech, ûyje Blend-a-med! Trzeba odnieôê Thoronowi te dyskietki, bo sië wkurzy (juû jestem mu krewny 4 dychy pîaskokrâûków).
'Sie masz Thoron! ' DYNA BLASTER! Wow, tylko jednâ partyjkë i spadam'.
'Co, juû trzecia? Spieprzam na obiad, trzymaj sie mistrzu! '
'Czeôê stary, obiad na Ciebie czeka' - to moja siora.
'Mamo, to da sië zjeôê? Co? Da radë? No dobra, to ja sobie nakîadam.' Co sië z nimi dzieje? Gdzie ta rodzina atmosfera? Razem, wspólnie, przy obiedzie, podyskutowaê - 'co u Ciebie, jakie masz problemy?' Gdzie sië to podziaîo? Kaûdy widaê dostaje ôwira.
W radiu znów leci jakiô MISTRZU-CO-WIE-WSZYSTKO. Muszë chyba usiâôê przed tym pudîem i wywaliê mu, co mnie gryzie. 'Sîuchaj stary' - radio ma juû kilka lat - 'jest úle.' Moûe mnie wysîucha. Nie ma wyjôcia. No bo z kim moûesz tak szczerze pogadaê? Z ûonâ? Nie mam. Ze starszymi? Jak oni chcieli pogadaê, to ja nie miaîem czasu, a jak ja chciaîem, to im juû sië nie chciaîo. I tak w koîo Macieju. 'Mamo, wychodzë. Wrócë, wrócë...'.
O, lokal odmalowali. 'Panie Tadziu, mogë prosiê dwa piwa? No pewnie, ûe
Siedzë, siedzë, siedzë. Idzie juû druga butelczyna do ûoîâdka a tu... Fiu, fiu, ale sztuki. Co to? Do mojego stolika? Nie majâ juû innego? 'Nie ma sprawy, u mnie i tak miejsca sâ wolne. Proszë. Aleû tak, proszë bardzo...' (zobaczymy, co reprezentujâ). Niezîe nogi, góra równieû. Mîode, ale caîkiem niezîe laski. Co one tak patrzâ? Przecieû do muzeum mam jeszcze kupë czasu. Chociaû wiadomo. Te kilka lat róûnicy juû bëdzie. Pewnie jak by tu siedziaî Tom Cruise czy inny Swayze to te kiecki byîyby juû na blacie stolika. Trzeby byîo sië urodziê w Hollywood a nie w Tomaszowie.
'A moûe napijecie sië dziewczyny? Co chcecie - piwo, drinka? Okey. Panie Tadku jeszcze ze dwa piwa na îebka proszë. Nie, dziewczymy, w porzâdku, mam ochotë stawiaê, to stawiam, nie ma sprawy, no problem. Na zdrowie. Moûe zataïczymy. Co, ûadna nie taïczy? A chodziê umiecie? No to taïczyê teû umiecie. A moûe poznamy sië. Jak? Ola - ôlicznie, a Ty Jola? Jeszcze îadniej!' Niezîa jest ta maîa. 'No to jak, zataïczysz? No bâdú miîa...' To fakt, "Jeziora îabëdziego" to ona nie zataïczy, ale tak w ogóle, to wcale, wcale. Odróûnia prawâ od lewej nogi, czyli nie jest úle.
'Usiâdziemy?' A ci tu czego? Co to ja? Fundacja charytatywna? Aahaa!! Koledzy?! Koledzy moich koleûanek to i moi koledzy. Moûe przyprowadzâ jeszcze rodzeïstwo i rodziców? Bedë juû miaî wystarczajâco duûy zapas znajomoôci na caîy rok. 'Moûna jednâ?' - dobrze, ûe sië zapytaî, bo reszta to widzë juû sië bardzo przywiâzaîa do mojej paczki gum. Dobrze, ûe flachy nie ruszyli.
Muszë chyba zaszyê kieszenie, bo nie daj Bóg jak sië przyczepiâ do mojej kieszeni. Czy zagram w bilarda? Wyglâda mi, ûe sië na tym zna. No ja teû sië mogë pochwaliê, ûe pîótna nie porwaîem. Moûe tym razem nie ominie mnie to szczëôcie? 'O co zakîad, o flaszkë - dobra'. Za moich czasów wystarczyîa by oranûada albo piwo. Widaê, ûe nasza mîodzieû szybciej niû païstwo nasze dogoniîa Zachód. Dobrze, ûe oczu nie kierowaîa na poîudnie. Bo tam, to juû Afryka i zakîad mógîy stanâê o buty z krokodyla. Który krokodyl sprzedaîby sië na buty?
Gramy, wszystko sië buja. Przecieû na takim bujajâcym stole nie sposób graê. A on trafia. Widocznie z kapitanem sobie zaîatwiî. Co, juû przegraîem? No trudno, trzeba sië wywiâzaê. Spokojnie, nie musicie tej butelki tak ôciskaê. Rozlaliômy po szklankach i juû butla pusta. Naleûaîoby sië trochë rozerwaê, miuzik fajny leci. O, dziewczynka przy barze, poproszë, moûe sië skusi? Skâd ja jâ znam? Juû wiem, to te pantofelki, które ma na stopach. Zîoty odcieï, pasujâ raczej na bal sylwestrowy.
Kiedykolwiek tu jestem, ona na tym stoîku przy barze. No, nie zawsze, ale po jakimô czasie sië pojawia. A czasem znika z którymô facetem. 'Zataïczysz? Gdzie mieszkasz? Aha, rozumiem, ale tak na staîe? Gigant? No i po co Ci to? Przecieû widaê, ûe nie najlepiej Ci idzie. Mogîo byê gorzej. Tys prowda (to jest plagiat! - gryps by PYZDRA). Ten przy stoliku to Twój menadûer? No tak, to sponsora musisz dzisiaj mieê koniecznie. Bez tego ani rusz. No nic, powodzenia, czeôê.' Gdzie to moje towarzystwo sië urwaîo? Chyba zrobië to samo. A, tutaj sâ. Coô jakby gorzej sië prezentowali. Moûe przez to ôwiatîo, takie niewyraúne...
I znów poniedziaîek. Koszmar. Co dzisiaj bëdë robiî?
NOVI / PHOENIX W. G. & TRUE GENIUS