Przyszedî kiedyô taki czas, ûe z posiadacza Commodore 64 zrobiî sië ze
mnie posiadacz A1200. Byîa ona zupeînie 'goîa'. Dodatki typu
rozszerzenie pamiëci, czy dysk twardy byîy tylko marzeniami. Ale
ostatnio napadîo mnie i to do takiego stopnia, ûe postanowiîem sobie
sprawiê twardziela. Duûy to wydatek ale wiedziaîem, ûe wart zachodu.
Twardziel sië pojawiî jak z bajki. Nie dosyê, ûe mogîem sobie
powybieraê, to jeszcze miaîem moûliwoôê przetestowania tego czegoô
zanim miaîem to kupiê. Tu pewnie wzmaga sië wasza ciekawoôê ale to
wszystko nie byîo moûliwe dziëki jakiemuô sklepowi tylko
zaprzyjaúnionej firmie komputerowej. Jak wszyscy sië chyba domyôlajâ
firma ta sprzedaje PeCety. Wybór padî na dysk 3.5" gîównie ze wzglëdu
na cenë (tylko z tego wzglëdu).
Tak, dysk juû miaîem, teraz trzeba byîo go jakoô podîâczyê. I tu
odwieczny problem kabelka daî sië we znaki. W Stargardzie nikt z
handlarzy takowego nie posiadaî dlatego pozostaî mi Szczecin. Uzbrojony
przez znajomych Amigowców w informacje o rozlokowaniu miejsc gdzie mógî
byê potrzebny mi kabelek wyruszyîem na îowy...
Przypadkowo trafiîem na sklep gdzie mieli to, co byîo mi potrzebne.
Kabelek miaî na oko jakieô 15cm. Z jednej strony wtyka od twardego 3.5"
a z drugiej trochë mniejsza wtyka, przeznaczona do wetkniëcia w pîytë
Amigi. Do tego jeszcze kabel do podîâczenia zasilania twardemu i stacji
dysków - zîâcza standardowe jak w PeCetach. Niska cena spowodowaîa, ûe
staîem sië wîaôcicielem tego kabelka.
Zadowolony choê biedniejszy o 150.000,- zî postanowiîem jeszcze poîaziê
i porozglâdaê sië. Trafiîem na dosyê popularny sklep z komputerami
(Commodore oczywiôcie) i zapytaîem sprzedawczynië o kabelek. Na samo to
sîowo oûywiîa sië i przytaknëîa co miaîo znaczyê, ûe majâ coô takiego u
siebie.
Zapytaîem o cenë i poprosiîem o pokazanie. W czasie oglëdzin
stwierdziîem, a wîaôciwie nie stwierdziîem ûadnych róûnic miëdzy tym,
który trzymaîem w rëku a tym zakupionym wczeôniej, poza dwiema. Ten
oferowany przez miîâ paniâ zapakowany byî w twardâ nieszeleszczâcâ
folië i kosztowaî bagatela 400.000,- zî.
Nie sâdzë, ûeby ta folia byîa taka droga ale wszystko na to wskazywaîo.
Pani na mojâ skwaszonâ minë zaczëîa sië produkowaê widzâc, ûe traci
klienta (nie wiedziaîa jednak, ûe go nie miaîa nawet przez chwilë).
Zaczëîa tak: 'Wie pan, sprzedaliômy ich juû trochë i ûaden sië nie
popsuî. One pracujâ naprawdë bezawaryjnie.' W tym momencie
wstrzymywaîem ômiech do granic bólu. Uômiechnâîem sië, grzecznie
podziëkowaîem i opuôciîem sklepik by nie cierpieê z bólu.
Po chwili doszedîem do siebie, choô nadal chciaîo mi sië ômiaê. Wizyta
w tym sklepie duûo mnie nauczyîa. Dowiedziaîem sië, ûe kabelki dzielâ
sië na dwie grupy: te, które sië psujâ i te, które pracujâ
bezawaryjnie.
Po powrocie do domu wiedziony ciekawoôciâ i chëciâ poznania nowego
zabraîem sië do montaûu. Wczeôniej jednak przypomniaîem sobie, ûe i tak
nie zdziaîam zbyt wiele, bo nie mam dyskietki Install i nawet nie
przygotujë twardziela do pracy. Zadzwoniîem do Pata i juû za chwilë
miaîem potrzebny mi program.
Zgromadziîem potrzebne sprzëty, wygoniîem wszystkich z pokoju (tzn.
mojego brata), poîoûyîem na 'brzuszku' mojâ Amigë i.... plomba. No tak,
gwarancji mam jeszcze z póî roku, szkoda trochë grzebaê. Zaraz jednak
przypomniaîem sobie, ûe sâ na ôwiecie czarodzieje, którzy odklejajâ
takie nalepki i przyklejajâ nie pozostawiajâc ôladów wîamania. To
przecieû proste - pomyôlaîem - i za chwilë moja plomba byîa... w kilku
czëôciach. No cóû, byîem trochë zbyt nerwowy, a zresztâ niech diabli
wezmâ gwarancjë, jak sië nie popsuîa (odpukaê, puk! puk! puk!)
to bëdzie dziaîaê. Raz, dwa, trzy i wykrëciîem ôrubki.
Podniosîem górnâ pokrywë ale nie za wysoko, bo przewody od diod okazaîy
sië bardzo krótkie. Drugâ rëkâ przesunâîem do tyîu i uniosîem lekko
klawiaturë, trzeciâ odîâczyîem wtykë, którâ podîâczone byîy do pîyty
diody. Teraz miaîem trochë luzu. Trochë pomëczyîem sië z klawiaturâ, bo
taôma nie byîa za dîuga a zresztâ nie grzebaîem jeszcze w Amidze, co
nie znaczy, ûe nie mam pojëcia o elektronice. Wypada tu wspomnieê, ûe w
wieku 2 lat zamknâîem sië w pokoju i zaczâîem demontowaê telewizor
poczynajâc od odkrëcenie ôrubokrëtem tylniej osîony. Wiëcej nie
zdâûyîem rozebraê, bo któreô z rodziców zabraîo mi ôrubokrët (historia
autentyczna).
Ale wracajâc do Amigi to po przyjrzeniu sië pîycie zaczâîem wtykaê w
niâ kupiony wczeôniej kabelek. Wtyka pasujâca do pîyty wchodzi dobrze
normalnie i obrócona o 180 stopni. Nikt nie pomyôlaî o jakimô naciëciu,
czy ksztaîcie trapezowym by zapobiec nieprawidîowemu podîâczeniu. Jest
jednak coô co pozwala zrobiê të czynnoôê prawidîowo. Jedna ûyîa z taômy
zaznaczona jest na czerwono a przy jednym z koïców gniazda na pîycie
widnieje cyfra 1. Jest ona bliûej klawisza spacji, bo gniazdo
umieszczone jest do niej prostopadle.
Podobnie jest z gniazdem w dysku twardym. Ûadnych oznaczeï i bâdú tu
mâdry. Moûe pewne rzeczy wydajâ sië oczywiste jednym ale dla
drugich z caîâ pewnoôciâ stanowiâ tajemnicë. Tu znowu jest haczyk.
Prawidîowe poîoûenie wtyki jest takie, ûe czerwona ûyîa z taômy jest
bliûej gniazda zasilania twardziela. Drugi kabelek, czyli zasilanie
jest juû zrobiony z gîowâ. Pasuje tylko w jednej pozycji, wiëc
podîâczamy zasilanie do twardziela, do stacji dysków a wolnâ wtyczuszkë
pakujemy w pîytë na miejsce tej z krótkim kabelkiem podîâczonym do
stacji dysków. Uff, ale to skomplikowane - raczej proste tylko ja tak
mieszam.
Wszystko podîâczone (oby dobrze), wiëc trzeba to sprawdziê. Podîâczam
wszystkie kable do Amigi, twardego kîadë na ksiâûce za Amigâ na
wysokoôci gniazda VIDEO PORT. Oooo, jeszcze najwaûniejsze - klawiatura
- juû siedzi. Dekiel kîadë na wierzchu, podîâczajâc diody. Teraz
najbardziej niebezpieczna czynnoôê - pstryk na zasilaczu. LEDy migajâ
tak jak naleûy. Chyba niczego nie popsuîem (jeszcze).
Dalej odpalam dyskietkë Install. Tam dokonujë detekcji typu twardziela.
Program pokazuje, ûe mój dysk to Segate 260MB i jest to prawdâ. Robië
sobie dwie partycje - DH0: o pojemnoôci 40MB i DH1: caîa reszta. Teraz
tylko formatowanie niskiego poziomu (choê powâtpiewam w celowoôê tej
czynnoôci) i weryfikacja. Bîëdów brak, czyli jest dobrze.
Formatujë partycje a potem instalujë Workbencha. Gdy jest po wszystkim
na harda wrzucam Filemastera i CEda. Ûeby byîo ciekawiej i po polskiemu
instalujë polskigo Locala. Mam wersjë shareware'owâ autorstwa Marcina
Orîowskiego ôciâgniëtâ z sieci. Caîoôê instaluje sië przepiëknie. Tak,
teraz jestem juû w domu. Myôlaîem, ûe Workbench po polsku wyglâdaî
trochë gîupio ale jest extra. Odwalono kawaî dobrej roboty - tu wielkie
uznanie dla Marcina Orîowskiego i caîej ekipy za LocalePL.
Wszysto jest w porzâdeczku ale jakoô trzeba wypeîniê tego harda. Nie
bëdë opisywaî tu szczegóîów ale ogarnëîa mnie mania instalowania na
twardziela wszystkiego co tylko sië da. Problem byî tylko z moimi
podrëcznymi programami. Otóû nigdy nie uûywaîem Workbencha i nie
sâdzâc, ûe bëdzie inaczej wywalaîem wszystkie ikonki od programów
upychajâc wszystko jak sië da. Odpalaîem je z CLI lub instalowaîem
sobie wybieraczkë. Teraz trzeba bëdzie podorabiaê ikonki. Ûmudna to
robota ale jak sië nie ma w gîowie...
Nie ma chyba sensu pisaê o tym jak dobrze jest mieê harda i jak
przyjemnie sië na nim pracuje dlatego teû o tym pisaî nie bëdë - to
trzeba sprawdziê samemu.
I to byîby koniec moich perypetii z twardzielem gdyby nie jeden
drobiazg. Zainstalowane LocalePL jest shareware wiëc wypada je skasowaê
do upîywie czasu zastrzeûonego przez autora albo kupiê wersjë
zarejstrowanâ. Wersja zainstalowana nie wykazywaîa dziwnego zachowania
ani teû nie kopaîa niczego wiëc moûna byîo na niej spokojnie pracowaê.
Pokazujâcy sië jednak co jakiô czas requester informujâcy, ûe uûywam
wersji shareware i namawiajâcy do zarejstrowania sië oraz chëê
posiadania legalnego oprogramowania (choê jednego) pchnëîâ mnie do
zakup wersji zarejstrowanej. Za 100.000,- zî staîem sië legalnym
uûytkownikiem pakietu i jestem z niego bardzo zadowolony.
Przez zafascynowanie pracâ na twardzielu zapomniaîem, ûe leûy on sobie
na ksiâûce za Amigâ. W ôrodku byîo mu za ciasno z kilku powodów.
Po pierwsze: ekran zakrywajâcy elektronikë Amigi zabieraî sporo
miejsca.
Po drugie: taôma od klawiatury miaîa akuratnâ dîugoôê (jeszcze choô
10mm i byîoby ok!). Po trzecie zîa konstrukcja wtyki od kabelka
wpinanej na pîycie (dolutowana dwustronna pîytka drukowana o szerokoôci
ponad 10 mm z wytrawionymi ôcieûkami do której jednego koïca
przylutowana byîa wtyka a do drugiego koïca przylutowane byîy
poszczególne ûyîy z taômy). To wszystko uniemoûliwiaîo umieszczenie
twardziela w ôrodku.
Coô jednak trzeba byîo skróciê bâdú przedîuûyê by caîoôê zaczëîa
wyglâdaê przyzwoicie. W miëdzyczasie trafiîem na jeszcze jeden kabelek.
Kosztowaî on co prawda 250.000.- zî ale... nie byî to zwykîy kabelek.
Byî przynajmniej dwa razy dîuûszy od mojego (tyczy sië to samej taômy i
zasilania twardziela) a ûyîy z taômy przylutowane byîy bezpoôrednio do
wtyki wkîadanej na pîytë. Ta konstrukcja dawaîa dodatkowe miejsce, bo
taôma przy wtyce wkîadanej do pîyty mogîa byê zgiëta pod kâtem prostym.
To spowodowaîo, ûe jâ kupiîem. W tym momencie wydaîem na kabelki
400.000,- ale miaîem za to aû dwa.
Po paru dniach stwierdziîem, ûe twardziel 260MB bëdzie na dîuûszâ metë
za maîy dlatego ze wspomnianego wyûej úródîa wziâîem twardziel 420MB.
Przygotowaîem go do pracy ale nie miaîem chëci ponownie instalowaê
prawie 100MB danych, które miaîem na dwieôcieszeôêdziesiâtce. Aby
uîatwiê sobie pracë i oszczëdziê czas zapakowaîem Amigë, potrzebne
kable, oba hardy i udaîem sië do kumpla.
Tam po rozîoûeniu sprzëtu zrobiliômy maîâ sieê îâczâc nasze Amigi.
Przegraîem to co byîo mi potrzebne ôciâgajâc przy okazji z jego harda
trochë gierek (szczegóîy tej operacji mogâ niektórych zainteresowaê
dlatego poôwiëcë im oddzielny artykuî).
Po przyjôciu do domu wyjâîem z Amigi ekran zakrywajâcy elektronikë,
uîoûyîem harda izolujâc go wczeôniej kawaîkiem okîadki na zeszyty,
podîâczyîem wszystko co trzeba nowym kabelkiem i bez wiëkszych
problemów zamknâîem obudowë Amigi. Caîoôê wyglâdaîa doskonale a o
'wîamaniu' informowaîa tylko mrugajâca dioda H.DISK i zerwana plomba.
Dysku twardego niczym nie mocowaîem, bo jego umiejscowienie zapewniaîo
mu stabilnâ pozycjë. Za jedynâ wadë przyjëtych rozwiâzaï moûna byîo
uznaê pozycjë harda, który leûaî pod kâtem. Niektórzy twierdzâ, ûe nie
wpîywa to na niego korzystnie. Ja jednak jestem zdania, ûe tak nie
jest, bo chyba najistotniejszy dla harda jest brak wstrzâsów, których
szczególnie nie lubi.
Gdy wszystko byîo juû zaîatwione z montaûem uregulowaîem sprawy
finansowe. Oddaîem harda 260MB i ze îzâ w oku (na utratë pieniëdzy)
zapîaciîem za juû prawie mojâ czterystadwudziestkë. Przy okazji
sprzedaîem niepotrzebny mi kabelek do podîâczenia harda odzyskujâc w
ten sposób wydane na niego pieniâdze.
Po tych wszystkich czynnoôciach staîem sië szczëôliwym (choê goîym)
posiadaczem twardego dysku czego i wam ûyczë.
Paweî (TREVOR) Sîowik
PS. Wszystkie opisane wydarzenia miaîy miejsce naprawdë i wydarzyîy sië
pod koniec roku 1994 w okolicach ôwiât.