Cena: ok. 13, 50 zî.
Wymagania: Amiga, 1 MB i dobry joystick
Jak zwykle zacznë od koïca, czyli od opakowania. Jest to ôredniej wielkoôci (zmieszczâ sië w nim dwie kasety magnetofonowe) przezroczyste pudeîeczko z tworzywa sztucznego, z barwnâ okîadkâ tytuîowâ przedstawiajâcâ takûe screeny z gry. W ôrodku znajduje sië dwukartkowa instrukcja oraz karta rejestracyjna. Obie sâ kolorowo wydrukowane na dobrym, sztywnym kartonie.
Znajdziemy tu takûe reklamówkë gry "Mnemotron" tej samej firmy i maîâ bonusowâ nalepkë, uprawniajâcâ m.in. do taïszych zakupów. I oczywiôcie rzecz najwaûniejszâ: tabelë kodowâ, bez której nie uruchomimy, chyba ûe przypadkiem, nie zîamanego programu. Tabelë niestety îatwo jest skserowaê. Jako ciekawostkë podam tabelkë z gry "Eksperyment Delfin": kody i obrazki widaê dobrze tylko pod ôwiatîo, jest wiëc prawie niemoûliwa do skopiowania.
Nie wolno takûe zapominaê o rzeczy jeszcze waûniejszej, czyli o znajdujâcej sië w pudeîku dyskietce, która juû tradycyjnie jak to w polskich grach wyglâda na bezfirmówkë. Nie wiem, czy wszystkie dyskietki bez nadruku na blaszce sâ bezfirmowe, ale po wielu latach amigowskiej dziaîalnoôci dostaîem wrëcz alergicznej awersji na ten podejrzany typ dyskietek. Moje boje z nimi to byîby chyba temat na kolejny artykuî, ale w koïcu przejdúmy do rzeczy.
"Teo, czyli wyprawa donikâd" jest bardzo prostâ, aczkolwiek ciekawâ polskâ platformówkâ. Sterujemy w tej grze bardzo sympatycznym róûowym stworzonkiem z czerwonym noskiem (trzeba byê naprawdë niezbyt trzeúwym, by wybraê sië na takâ wyprawë), które ma duuuûe i masywne nóûki.
Wîaônie dziëki tym nóûkom moûemy klasycznie, jak to w platformówkach, likwidowaê podejrzane robaczki przez naskoczenie na nie. Oprócz refleksu i zimnego opanowania (grajâcego) jest to jedyna broï naszego ûuczka, choê w tej chwili nie wiem co sië sië dzieje w wyûszych poziomach. Ale nasze stworzonko nawet nie ma îapek i raczej nie powinniômy liczyê na znalezienie gdzieô jakiegoô M-60 czy innego "kaîasza".
Zasady gry sâ proste: Teo musi odnaleúê i zebraê wszystkie diamenty znajdujâce sië na danej planszy, choê tak prawdë mówiâc, to te diamenty wcale nie wyglâdajâ jak diamenty.
W zasadzie moûemy z maîymi wyjâtkami wziâê za pewnik, ûe wszystko co sië w grze rusza, próbuje uciekaê, a co gorsza atakowaê, jest naszym wrogiem. Ale jak sami autorzy gry tîumaczâ, jest to po prostu wyprawa Tea w nieznane, wiëc wielu rzeczy kaûdy grajâcy musi dowiedzieê sië sam, za co czësto (nawet za czësto) zapîaci zdrowiem i ûyciem swojego zwierzaczka.
Od strony technicznej gra spisuje sië doôê dobrze, cechuje jâ pîynny scrolling i bezbîëdny kod. Jednak grafika i animacja w grze nie jest szczytem moûliwoôci Amigi. Muzyczki sâ niezîe i da sië je sîuchaê. Gry nie moûna zainstalowaê na HD, ale na szczëôcie wczytuje sië ona bardzo szybko.
Co do wad gry, to moûe najpierw wymienië najwaûniejszâ: gra nie jest trudna, ale... cholernie trudna, ûe juû brzydko sië wyraûë. Trzeba mieê naprawdë koïskâ cierpliwoôê, aby przedostaê sië do któregoô tam z kolei poziomu, po którym program podaje nam hasîo (ale ûeby je dostaê, trzeba wpierw të planszë przejôê i najlepiej jak najszybciej... zginâê).
Dobrze, ûe jednak w ogóle sâ te hasîa, gdyû w przeciwnym razie odradzaîbym të grë kaûdemu. Ûeby byîo jeszcze ciekawiej, nigdy nie wiemy, kiedy dostaniemy hasîo, gdyû plansze z hasîem sâ rozmieszczone nieregularnie.
Jako wymagania napisaîem wyûej, ûe potrzebny jest dobry dûoj. Nie jest to pomyîka. Sam program jest niesîychanie wraûliwy na króciutkie przerwy w dopîywie prâdu do portu, a moûe nawet na drobne wahania napiëcia, choê nie chcë tu sië wdawaê w szczegóîy, gdyû po prostu sië na tym nie znam. Faktem jest jednak to, ûe mój najtaïszy joystick na styki po prostu zupeînie nie nadawaî sië do tej gry. Prawdopodobnie dlatego, ûe nie daje on idealnych poîâczeï, mimo ûe przy innych grach nigdy nie wystâpiîy u mnie takie problemy ze sterowaniem gîównym bohaterem, jak wîaônie przy grze "Teo"
Tak wiëc aby wykonaê Teem jakikolwiek poprawny ruch, a co gorsza skok, musiaîem cisnâê na drâûek z siîâ ponad 1 kilograma, co oczywiôcie nie wpîywaîo ani na jakoôê grania, ani na pewnoôê ruchów, ani na ûywotnoôê samego joysticka. Byîem tym tak zaskoczony, ûe w pierwszej chwili myôlaîem, ûe gra jest kompletnie zrâbana!!! Chyba kaûdy by zgîupiaî, gdyby zauwaûyî, ûe gra prawie nie reaguje na ruchy wyômienicie dotâd spisujâcego sië drâûka.
W takich warunkach naprawdë nie daîo sië graê. Na szczëôcie doskonale gra sië joypadem z CD32, z czego skwapliwie skorzystaîem, choê nie dla wprawionej rëki nie jest on zbyt wygodny. Uwaûam, ûe autorzy gry mogli byli popracowaê jeszcze nad obsîugâ drâûka przez program...
Moûna jeszcze ponarzekaê na monotonië plansz, ciâgle te same i o maîej iloôci kolorów przeszkadzajki, i w ogóle na jakâô ubogâ treôê samej gry. Oprócz stopnia trudnoôci programu, najbardziej nie podoba mi sië jeszcze jedno: sâ prawie na kaûdej planszy miejsca, gdzie musowo musimy straciê trochë energii! Wprawdzie zawsze moûna znaleúê przedmioty regenerujâce siîy, a nawet dodatkowe ûycia, ale zwykle jak ich potrzeba, to ich nie ma.
Z drugiej strony, choê takie rozwiâzanie jest zîamaniem niepisanej reguîy obowiâzujâcej w platformówkach: dobrze grasz - nic nie tracisz, wywoîuje ono wiëcej emocji u grajâcego, choê jak sâdzë, nie kaûdy to lubi. Ale grajâc w "Teo" i tak trzeba bëdzie to polubiê :-)
Dziwi mnie teû to, dlaczego tak prosta gierka potrzebuje 1 MB pamiëci. Ale cóû, wyglâda na to, ûe autorzy dzisiejszych gier sâ bardzo rozrzutni.
Tak na zakoïczenie pytanie pseudoretoryczne: czy grë "Teo" warto kupiê? Hmmm... Gra jest tania, moûna nawet zîoôliwie powiedzieê, ûe jest warta swojej ceny, ale mimo wszystko nawet interesujâca, relaksujâca i odprëûajâca nerwy do czasu pojawienia sië piany w ustach oraz rozbicia joysticka o ôcianë (tylko nie komputera!).
Tak wiëc szczerze jâ kaûdemu polecam, choê z góry uprzedzam, ûe wielu osobom moûe sië ona nie spodobaê! A jak to sprawdziê? Trzeba najpierw grë kupiê...
Benek
05.95