Orze chîop pole i znalazî w gruncie rzeczy.
Siedzi facet w domu i sîyszy jakiô îomot w szafie. Otwiera, a tam garnitur
wyszedî z mody.
Siedzi facet w domu i sîyszy jakiô krzyk u sâsiada. Biegnie sprawdziê co
sië staîo, a to sâsiad uciâî sobie drzemkë.
Wchodzi facet do garaûu i czuje, ûe coô tam ômierdzi, patrzy..... a to mu
auto nawaliîo.
Dla mniej kapujâcych inna pointa: a tu mu w kâcie auto zdechîo.
Leci facet po raz pierwszy samolotem i caîkiem nieúle wypadî.
Biegnie facet ôrodkiem ulicy i wrzeszczy: Matka suka, babcia suka...
Ludziki rozglâdajâ sië zgorszeni a goôciu swoje: Matka suka, babcia suka
a to w safie schowane!
Bajki:
o naleôniku: Leûalo drzewo na leôniku...
o komiku : Oko mi ku... wydîubali...
o kotku: ten mnie miaî, tamten mnie miaî
o apostoîach: jedzcie, pijcie poûywajcie, a po stoîach nie rzygajcie.
o apostole: a postoî, postoî i poszedî
o Leszku: leû kutasie
o babci: oooo, bab ci sië zachciewa
o Kaliszu: Ostroûnie mi jajka liû
o jabîonce: Miaîam ci ja bîonkë
o dúwigu: Zamknij dúwi, gówniarzu
o kolorach: Lila, rusz dupë
Co to jest?
Leûy w trawie i nie dycha?
Odpowiedú: Dwie dychy.
A co to jest?
Leûy w ôniegu i nie dycha?
Odpowiedú: martwy alpinista
Wiecie jak zîapaê sîonia? Trzeba napisaê na drzewie 2+2=5. Jak sloï to
zobaczy to stanie i bëdzie sobie îamaî gîowë. Jak sobie zîamie to moûna go
zîapaê.
Pojechaî soîtys do Afryki zobaczyî tam duûo rzeczy i odpowiada na pytania
rodaków.
- Soîtysie a widzieliôcie ûyrafë?
- No widziaîem.
- I jak wyglâdaîa?
- Widzieliôcie konia? No, to taka jak koï tylko ma dîuûszâ szyjë.
- A widzieliôcie, soîtysie, lwa?
- No widziaîem.
- A jak wyglâdaî?
- No jak lew.
- A widzieliôcie wëûa?
- No widziaîem.
- A jak wyglâdaî?
- Widzieliôcie konia? No to ni chuj do konia nie podobny!
Pawlakowi w czasie wizyty w USA podczas jakiegoô przyjëcia zachciaîo
sië.. no, normalna ludzka potrzeba. Pyta sië wiëc: Gdzie tu jest toaleta?. Na
to sekretarz mu odpowiada: Pójdzie pan tym korytarzem do koïca, aû
zobaczy pan na drzwiach napis: Gentlemen. Pomimo tego niech pan
wejdzie... ;-)
Przychodzi pacjent do seksuologa.
- Panie doktorze, jak kocham sië z ûonâ, to przed oczyma zapala mi sië
czerwone ôwiateîko. Czy moûe pan wie co to jest?
- Tak. To rezerwa
- Kaziu, jaka jest najwyûsza forma ûycia zwierzëcego?
- Chyba ûyrafa, panie profesorze.
Przychodzi Baba do sklepu z odzieûâ
- Poproszë stanik
- Jaki numer?
- 1
- Na pryszcze to Clerasil!
Pyta sie ojciec syna:
- Synu, caîowaîeô sië juû z dziewczynâ?
- Tak, tato.
- A co wtedy mówiîa?
- Nie wiem, nie sîyszaîem bo mi udami zatkaîa uszy!
Szczyt bezczelnoôci:
Zapytaê sië powodzianina:
- Jak sië panu powodzi? Czy sië panu nie przelewa?
- Czy moûna mieê stosunek pîciowy z ptakiem???
- Tak. Na przykîad wyjebaê orîa na schodach...
- Czym sië róûni kobieta od sîoïca?
- Gdy sîoïce zachodzi to widaê, a jak kobieta zachodzi to nie.
W czasie stosunku siostra dyûurna mówi do lekarza dyûurnego:
- "Panie doktorze, pan to chyba jest anestezjolog!"
- "Zgadza sië, skâd pani to wie?"- odparî lekarz.
Na to siostra:
- "Bo nic nie czujë!"
Idzie kleryk lasem, nagle patrzy, leûy kupa.
- O, gówno.
- O kurde, powiedziaîem gówno.
- O cholera, powiedziaîem o kurde.
- O kurwa, powiedziaîem o cholera.
- A chuj i tak nie chciaîem by ksiëdzem.
Przychodzi facio do lekarza i trzeba byîo pobraê spermë.
- Niech pan weúmie sîoiczek, pójdzie za parawan, no i wie pan- tu sâ
gazetki odpowiednie. No, juû!
Facet poszedî za parawan, za chwilë sîychaê:
- Uuch, oooch, no nie, lewâ rëkâ nie mogë, uuch, uuch, eeee, prawâ
rëkâ teû nie mogë, moûe przez szmatë, uuuch, aaach...
- Panie doktorze, no nie mogë odkrëciê tego sîoiczka!
Dwóch faciów stoi pod ôcianâ i robi siusiu. Jeden z nich pyta
drugiego:
- Co tak cicho lejesz?
- A bo lejë po spodniach.- odparî pytany.
- A nie szkoda Ci spodni???!!!- pyta ten pierwszy.
- Nie, bo lejë po Twoich.
Do jednego z pasaûerów w autobusie podchodzi kontroler:
- Poproszë bilet.
- Ja nie sprzedajë.
- Co powstanie z poîâczenia dwóch stonóg???
- Zamek bîyskawiczny.
- Jak sië najskuteczniej poluje na kangury???
- Pytasz sië kangura czy ma rozmieniê sto tysiëcy i kiedy on obiema
îapkami szpera w torbie, moûesz go îatwo obezwîadniê...
- Sîyszaîam, ûe Kowalski caîy swój ûyciowy dorobek zapisaî na
sierociniec...
- Tak, dziesiëcioro dzieci!!!
Kazio przez cala dlugosc stolu siega po salaterke z salatka.
Matka go
strofuje:
- Jezyka nie masz???
- Jezyk mam , ale za krotki....
Do baru wchodzi facet i pokazujâc na spitego do nieprzytomnoôci faceta
mówi:
- Dla mnie to samo.
Elektryk do pomocnika:
- Franek, potrzymaj przez chwilë te druty.
- Juû trzymam.
- Czujesz coô?
- Nie.
- W porzâdku. To znaczy, ûe pod wysokim napiëciem sâ tamte druty.
W Polsce odbywajâ sië Igrzyska Olimpijskie. Ceremonia otwarcia- naturalnie
z udziaîem Prezydenta. Lech Waîësa podchodzi do mikrofonu i mówi:
- Ooo, ooo, ooo o...
Któryô ze stojacych z tyîu doradców podbiega do Lecha i zdenerwowany szepce:
- Panie prezydencie, to sa kóîka olimpijskie, tekst jest niûej!
Bush telefonuje do Waîësy:
- Znajdzie Pan dla mnie minutkë?
- Naturalnie, Panie Prezydencie - odpowiada grzecznie Waîësa - dla Pana zawsze.
- Dobrze - mówi Bush - to proszë mi powiedzieê wszystko, co Pan wie o polityce.
W ôrodku tygodnia o czwartej rano wraca osiemnastoletni syn do domu,
ojciec zdenerwowany dîugim czekaniem pyta sië:
"Dlaczego tak póúno wracasz! Jutro do szkoîy musisz!"
Syn odpowiada:
"Tak wiem, ale dzisiaj miaîem pierwszy raz ôwietny seks."
"Ach, to co innego, siadaj, zapal sobie papierosa, weú sobie piwo,
pogadamy sobie."
"Pogadaê z tobâ jest ok, zapaliê teû chëtnie zapalë i na piwo teû mam
ochotë, tato, ale siadaê na razie nie mogë."
Siedzi sobie u dentysty na fotelu facet. Dentysta go mëczy godzinë, dwie,
po czym wyciera sobie pot z czoîa i pyta sië pacjenta:
- To co? Robimy przerwë na papierosa?
Uzyskawszy potwierdzenie pacjenta, lekarz wziâî obcëgi i wyrwaî
jedynkë...
Czy wiecie jak nazywa sië samolot do transportu koni?
- koïkord
a wiecie moûe jak nazywa sië koï w puszce, teû pewnie nie
- koïserwa
a juû na pewno nie wiecie jak nazywa sië koï w podziemiu
- koïspirator
Podchodzi pijak do policjanta
- Panie, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam
- K*.* jak byîem tam to mi powiedzieli, ûe tu.
Wojna wietnamska. Dowództwo Viet-Kongu pisze list do radzieckich
przyjacióî: "Dziëkujemy za przysîanie rakiety ziemia- powietrze.
Nastëpnym razem prosimy o przysîanie rakiet ziemia- samolot."
Poszîa fama, ûe w pewnym miasteczku jest cudowne úrodeîko, które leczy
uîomnoôci. I tak zebrali sië przy nim ôlepy, garbaty i sparaliûowany na
wózku. Ôlepy przemyî oczy i krzyknâî:
- "O rany, ludzie, ja widzë!"
Garbaty wykâpaî sië w úródeîku i krzyknâî:
- "O rany, ludzie, nie mam garba!"
Na to sparaliûowany wjechaî z wózkiem do wody i krzyknâî:
- "O rany, ludzie, mam nowe opony!"
- Co majâ wspólnego 365 prezerwatyw z oponâ?
- A good year.
Idâ mrówki przez most. Pierwsza, druga, wpóî do trzeciej.
Wiecie co robi maîa dziewczynka huôtajâca sië na huôtawce w Sarajewie?
Wkurwia snajpera.
Poczâtkujâca ôpiewaczka operowa pyta mëûa:
- Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy ôpiewam?
- Bo nie chcë, ûeby sâsiedzi myôleli ûe cië bijë.
Policjant zatrzymuje kobietë:
- Proszë pani, na tej ulicy obowiâzuje ruch jednokierunkowy.
- A czy ja jadë w dwóch kierunkach?
- Proszë Pani! Pani pies goni jakiegoô faceta na rowerze!
- Niemoûliwe! Mój pies nie umie jeúdzic na rowerze.
- Dlaczego w niebie pierwsi budzâ sië pedaîy?
- Bo kto rano wstaje temu Pan Bóg daje...
Pytanie do Radia Erewan:
- Jaka jest róûnica miëdzy rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu?
- To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabiê wiëcej ludzi.
Pewien Rusek zîowiî w rzece zîotâ rybkë:
- Puôê mnie, a spëînië twoje jedno ûyczenie.
- No, nie wiem.. Îadnâ ûonë mam, pieniâdze mam... nic mi nie potrzeba.
Chyba ûe... Juû wiem! Chcë zostaê bohaterem Zwiâzku Radzieckiego.
W jednej chwili pojawiajâ sië wokóî czoîgi, w rëkach ruska dwa kaîasze, a
póî metra przed nim pojawia sie Tygrys. Rusek widzi, ûe ômierê zaglâda mu w
oczy i krzyczy:
- Kurwa- poômiertnego mi daîa!!!
- Dlaczego policjanci majâ opaski na czapkach?
- Wskaúnik poziomu oleju...
- Co to jest caîkowita niewygoda?
- Leûeê na samym dole w zbiorowej mogile.
- Czym jest pocaîunek?
- Pukaniem do drzwi na piëtrze z pytaniem, czy parter jest do wynajëcia.
Do szefa prywatnej firmy zgîasza sië mîody mëûczyzna:
- Dowiedziaîem sië, ûe wczoraj umarî pana wspólnik. Chciaîem zajâê jego miejsce...
- To do mnie pan przychodzi? Niech pan porozmawia z grabarzami!
- Dlaczego ûycie na ziemi jest takie kosztowne?
- Bo w koszty wliczony jest bilet na podróû dookoîa sîoïca...
Oglâda facet telewizje, nagle sîyszy jakieô krzyki na górze. Leci do
mieszkania wyûej, patrzy, a to sâsiad uciâî sobie drzemkë...
Byl rok 1120, glebokie sredniowiecze. Pewnego pieknego, slonecznego
poranka, za bramami grodu stanelo naprzeciw siebie dwoch rycerzy na
koniach. Jeden caly zloty, drugi caly srebrny. Potezni obaj byli, a
zbroje ich lsnily w sloncu. Obaj mierzyli sie wzrokiem, ale zaden nie
poruszyl sie, ani nawet nie drgnal. Zgromadzony tlum oczekiwal na
walke, ale rycerze w napieciu tylko probowali odgadnac slaba strone
przeciwnika. Zrobilo sie poludnie, slonce grzalo okrutnie ale oni dalej
stali. Slonce zaszlo i pojawilo sie znowu nastepnego dnia. Panowal
okropny upal, ale rycerze dalej stali nieporuszeni. Wreszcie na trzeci
dzien slonce znow wstalo i zalalo ukropem polane na ktorej stali. W
samo poludnie Srebrny podniosl przylbice, buchnela para i rzekl:
- Zloty, ty CHUJU!
A na to Zloty glosem zleknionym:
- Dalibog, poznal mnie...
W kinie trwa seans filmowy. Ciemno...
Nagle rozlega sie oburzony damski glos:
- Czy nie moglby pan polozyc swojej reki gdzie indziej?
- Moglbym, ale robie to pierwszy raz i nie mam jeszcze tyle
smialosci..
W 25-ta rocznice slubu para spozywa uroczysty obiad w milczeniu. W
pewnej chwili zona mowi do meza:
- Wiesz. Jak pomysle sobie, ze to juz 25 lat, to mi sie cieplo robi
kolo serca.
- Nie truj. Po prostu biust wpadl ci do zupy.
Przychodzi baba do lekarza z ponczocha na glowie.
- Co pani dolega?
- Nie widzisz gamoniu, ze to napad?!
Pewnego razu jeden facet opowiedzial drugiemu taki smieszny dowcip, ze
on pekl ze smiechu. No i toczy sie rozprawa o nieumyslne morderstwo:
Sedzia prosi oskarzonego, aby opowiedzial ten dowcip. Facet sie
wzbrania, mowi, ze nie chce dalszych nieszczesc. Na to sedzia wyznaczyl
delegacje: adwokat, prokurator i milicjant. Zamkneli ich w
dzwiekoszczelnej sali i facet opowiedzial. Adwokat i prokurator pekli,
a milicjant wyszedl i powiedzial, ze w tym kawale nic smiesznego nie
bylo. Faceta uniewinnili.... Po dwoch dniach w prasie ukazala sie
notatka:
"Na rogu Alej Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych
przyczyn pekl milicjant..."
Rok 1950, zjezdzaja sie uczestnicy Kongresu Pokoju we Wroclawiu.
Jedna biuralistka do drugiej:
"Wiesz, wlasnie bylam na dworcu jak przyjechal Joliot- Curie. I
wiesz, wzielam go za Picassa."
"Nie zartuj, tak przy wszystkich?!"
Nad Kuba ukazala sie Wielka Dupa - nie mogli pojac o co chodzi,
dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kuba. Zawolal Fidel w koncu zaufanego
zakonnika, ktory mu wytlumaczyl, za jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie.
Nagi mâû przeglâdajâc sië w lustrze mówi do ûony:
- Wiesz, jakbym byî dwa centymetry wyûszy, to byîbym Apollo.
- Taak... a jakbyô miaî dwa centymetry krótszy, to byîbyô Wenus.
W sâdzie:
- Dlaczego pani chce sië rozwieôê z mëûem?
- Budzi sië ciâgle o 2.00 w nocy i chce wracaê do domu...
Idzie mulat i mulata.
Leûâ dwie zakonnice i ogladajâ gwiazdy.
- Ty, patrz jak one ôwiecâ.
- Nie, to my ôwiecâ!
Podróûujac gdzieô w Polsce maîûeïstwo miaîo wypadek.
Po tym fakcie, wznoszac sië ku niebu gawëdzâ:
- Niepotrzebnie zaczâîeô hamowaê na ôliskiej drodze!
- Zaczâîem hamowaê, gdy zîapaîaô za kierownicë!
- Zîapaîam za kierownicë, jak cië zaczëîo rzucaê!
- Zaczëîo mnie rzucaê, kiedy pociagnëîaô za rëczny hamulec!
- Pociâgnëîam za rëczny, jak krzyknâîeô "RANY BOSKIE"!
- Krzyknâîem kiedy zepchnëîaô mi nogë z gazu!
- Zepchnëîam, bo nie chciaîeô mnie posîuchaê!
- Nie chciaîem, bo mi radziîaô prowadziê kozë na sznurku zamiast samochodu!
- Radziîam ci to, bo jechaîeô jak wariat!
- Jechaîem tak, ûeby uciec przed fiatem, którego zwymyôlaîaô przy
wyprzedzaniu!
- Zrobiîam to, bo patrzyî sië na mnie i stukaî sië w czoîo!
- Stukaî sië, bo wystawiîaô przez okno prawâ rëkë jakbyô chciaîa skrëcaê
w lewo!
- Wystawiîam rëkë ûeby ci pokazaê, w które drzewo râbniemy, jak bëdziesz tak
dalej prowadziî!
- Ale w koïcu râbneliômy w inne.
- Oczywiôcie, ty zawsze mi robisz na zîoôê!!!
- Dlaczego naciskasz na hamulec lewâ nogâ?!
- Bo prawâ trzymam na gazie.
- Jasiu, czy twój ojciec nie pomaga ci juû w odrabianiu lekcji?
- Nie, ta ostatnia dwója z matematyki zupeînie go zaîamaîa.
- Krzysiu, dlaczego masz w dyktandzie te same bîëdy, co twój kolega z
îawki?
- Bo mamy tego samego nauczyciela od jëzyka polskiego.
Ludoûercy zîapali Polaka, Ruskiego i Niemca. Ruskiego wziëli na
kotlety, Niemca na gulasz, a Polak usiîuje sië broniê i woîa:
- Ja sië nie nadajë do jedzenia! Mam cukrzycë!
Kucharz decyduje:
- Tego damy na kompot.
- Widzieliôcie nowy samochód Stevie Wondera?
- On teû nie widziaî.
Przed kioskiem ruchu:
- Poproszë paczkë komdomów.
- Panie, na ucho, dzieci.
- Ja nie potrzebujë na ucho, tylko na kutasa.
ZOMO- wiec îapie mîodego czîowieka i mocno trzymajâc pyta:
- Student?
- Nie, chuligan...
- A, to bardzo pana przepraszam...
- Co to jest góra i w jaki sposób?
- Góra jest to uksztaîtowanie terenu w sposób wypukîy.
Goôê zamawia zupë w restauracji. Kelner niosâc talerz trzyma palec w
daniu. Goôê to zauwaûa:
- Co robi ten palec w mojej zupie?
- Aaaa bardzo przepraszam, bo wie pan, ja mam tu takiego bâbla i lekarz
zalecaî mi go trzymaê w cieple.
- To niech go sobie pan trzyma w dupie!!!
- Na zapleczu to trzymam, ale tu nie wypada...
Za wczesnej Rosji Radzieckiej na granicy fiïskiej kwitî przemyt.
Wysyîano tam ûoînierzy, ûeby przemytników îapali. Wîaônie jeden
krasnoarmiejec zatrzymaî kobietë i pyta o dokumenty.
- U mienia niet dokumientow.
- Nu, ûadnej bumagi?
Kobieta daîa jakiô dokument. Ûoînierz czyta:
- Analiza...moczu... nu, wot kakaja francuzkaja familia... bieîka niet...
sachara niet... Eee, to wy nie spekulant, poszli!
Leûy baba w szpitalu. Przychodzi lekarz i pyta:
- Stolec juû byî?
- Nie wiem, kreciî sië tu jakiô przed panem, ale sië nie przedstawiî.
- Poproszë znaczek za dwa tysiâce.
- Proszë.
- Ile pîacë?
Kto wymyôliî tryby?
- Trybow.
A kto wymyôliî jodîowanie?
Teû Trybow jak mu jaja w tryby weszîy.
Przychodzi mëûczyzna do seksuologa.
- Panie doktorze jestem lesbijka...
- Pan??? A jak to sie objawia???
- Dookoîa mnie tylu wspaniaîych mëûczyzn, a mnie interesujâ wyîâcznie
panie.
Ciaîo rzucone na îoûe traci na oporze.
W ciemnoôci ciaîa tracâ na opornoôci.
Powyûej kolan opór maleje, a napiëcie wzrasta.
Po upojnej nocy ze slonica mrowek ledwo zywy kladzie sie pod drzewem.
Podchodzi do niego kolega.
- Cos taki wypompowany?
- Tak to jest, gdy chce sie dogodzic ukochanej: buzi, dupci, buzi,
dupci, a kilometry leca...
- Czy Ewa zdradzala Adama?
- Tego dokladnie nikt nie stwierdzil, ale niektorzy uczeni uwazaja, ze
czlowiek pochodzi od malpy...
- Co robi szklarz, gdy nie ma szkla???
- Pije z gwinta...
Idzie sobie ulica dziewczyna z lodem. Podchodzi do niej chlopak:
- Nie chcialbym Cie urazic, ani nie chcialbym, zebys mnie zle zrozumiala,
ale chcialbym, zebys mi dala polizac.
- ...???!!!- ale wyciaga w kierunku chlopaka reke z lodem.
- Wiedzialem, ze mnie zle zrozumiesz.
- Mamo, mamo, ja juz nie chce braciszka!
- Zamknij sie gowniarzu! Bedziesz jadl co ci ugotuje!
Idzie sobie zajac po torach, az tu nagle przejechal pociag i obcial mu
dupe. Dupa potoczyle sie kilkanascie metrow dalej, na inne tory.
Zajaczek za nia pobiegl, schyla sie i juz ma ja podniesc gdy...
przejechal drugi pociag i obcial mu glowe. Jaki z tego moral? Nigdy
nie trac glowy dla glupiej dupy. (inny moral: Nie lataj za dupa, bo
stracisz glowe.)
Male, biale, okragle i pedzi?
tabletka przeczyszczajaca...
Idzie nurek w pelnym stroju (akwalung,pletwy, itp.) przez pustynie,
spotyka Araba i pyta:
- Daleko stad do morza?
- A z 500 kilometrow.
- Alescie, kurwa, plaze odpierdolili!
- Pocaluj mnie!
- Teraz? Zwariowales! Na ulicy?
- Przeciez to slepa ulica!
- Poprosze wibrator!
- Zapakowac?- pyta sprzedawca.
- Jesli pan ma ochote- odpowiada klientka rozkladajac nogi.
Jedzie Schwarzenegger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili
podchodzi konduktor.
- Nu, towariszcz, biliet!
Schwarzenegger napinajac miesnie:
- ja.. Schwarzenegger!!
konduktor nie daje za wygrana:
- Towariszcz, pokaûy biliet!!
Schwarzenegger z rosnaca niecierpliwoscia:
- ja Schwarzenegger (!!!!!!@#$%)
konduktor jest jednak upierdliwy
- eee.. biliet!!
Arnold bierze monete rublawa..wklada w kasownik... i jep, z calej
sily.. wyjmuje podziurkowana monete i podaje konduktorowi. A ten:
- Nu, nada bylo tak za pierwom razom...
...i przedarl monete
Na konferencji prasowej dziennikarka zadaje pytanie naszemu
prezydentowi:
- Fama mowi, ze uzywa Pan slow, ktorych znaczenia pan mnie zna.
Na co prezydent:
- Niech pani powie tej Famie, ze moze mnie pocalowac w dupe i vice
versa.
- Tramwaj sklada sie z tramwaju wlasciwego i szyn. Szyny ukladaja
tramwajarze, tramwaj prowadzi MOTORniczy. Dla porownania: Na MOTORZE
jezdzi motoCYKLISTA, a CYKLAMI zajmuje sie teoretyk grafow.
- Niektore sklepy mieszcza sie w piwnicach lub suterenach. Jest to
chwyt reklamowy, chodzi o pokazanie jak niskie sa tam ceny.
- Wsrod drzew lisciastych wyrozniamy drzewa iglaste (takie ktorych
liscmi sa igly) oraz BEZLISTNE - mniej odporne na zatrucie srodowiska
niz iglaste.
- Walka z paleniem trawy jest prowadzona szeroko, poniewaz palenie
trawy grozi pozarami lasow, wyjalowieniem gleby i wpadnieciem w
nalog.
- Rzeka to jednostka podzialu wod i tematow.
- Druty sredn. nap. z ktorych biora prad tramwaje, trolejbusy i pociagi
elektryczne, nosza nazwe TRAKCJI - bo jak wczesniej nazwali je
ATRAKCJA, to duzo osob wchodzilo na slupy i ulegalo porazeniu.
- Plyty sa czarne, maja rowek i mozna ich sluchac. Teraz uklada sie z
nich chodniki, bo ludzie juz nie kupuja tradycyjnych plyt tylko
kompakty.
- Chcialbym, synu, zebys mnie kochal.
- Alez tato, ja cie bardzo kocham!
- No to idziemy do lozka.
- Na gniazdko w scianie mowi sie KONTAKT, bo w ostatecznosci moze ono
posluzyc do KONTAKTU z tamtym swiatem.
- Slowo ZYCIE pochodzi od wodki zytniej zwanej popularnie zytem,
poniewaz tylko po ZYCIE ZYCIE jest mozliwe.
- Kalorymetr dlatego nazwano podobnie jak kaloryfer, bo kalorymetr
mozna pod - stawic pod kaloryfer gdy kapie woda.
- Prad do domowych urzadzen elektrycznych doprowadza sie dwoma
przewodami (lub kablem dwuzylowym), zeby jak jeden przewod sie zepsuje,
prad mogl plynac przez drugi.
- Ale wystarczy przerwac jeden z przewodow, zeby prad nie plynal.
- Prowadze w tej sprawie badania.
- Powinno sie zakazac gry w koszykowke, bo uczy ona zlych nawykow
(wyrzucanie do kosza wcale nie zniszczonej pilki)
Idzie tatus z synkiem ulica ,nagle mijaja niezla laske:
Tatus: Ale DUPA!
Syn : Tatusiu co powiedziales?
T : Eeepp... powiedzialem dudek...
S : A co to jest dudek?
T : To jest taki ptaszek.
S : A co on robi?
T : Fruwa sobie, skacze...
S : A czy dudek moze miec dzieci?
T : Tak, moze.
S : A jak sie nazywaja jego dzieci?
T : Dudusie.
S : A co one robia?
T : Fruwaja, skacza...
S : A czy one moga miec dzieci?
T : Tak, moga.
S : A jak sie nazywaja ich dzieci?
T : Ee, noo... dziubdziusie.
S : A czy one moga miec dzieci?
T : DUPA, powiedzialem synku, DUPA!!!
"Chce umrzec spokojnie, we snie - tak jak moj dziadek, a nie
wrzeszczec z przerazenia tak jak jego pasazerowie."
- Uwaga mowie kawal: Leci sobie bocian i krzyczy - "mam orgazm, mam
orgazm!", znacie to?
Odpowiedz: Nie...
- A szkoda, bo fajne uczucie.
Telegram z Kalifornii: "Tesciowa nie zyje. Pogrzebac czy kremowac
zwloki?" Odpowiedz z Londynu: "Jedno i drugie. Lepiej nie
ryzykowac."
Dawno juz zostalo udowodnione,ze przez trzy punkty mozna przeprowadzic
nie tylko krzywa, ale i prosta! Tylko te punkty musza byc odpowiednio
grube...
Tak sobie ostatnio przypomnialem, ze jak bylismy na wycieczce w
Torunskiej Elanie to widzialem taka tablice BHP: Wyobrazcie sobie-
Wielka czerwona plama obok tokarki i podpis: - Ostatni raz smarowal w
biegu.
Cos dla koneserow.
Co to jest: dwie deski i trzy gwozdzie?
Zestaw wypoczynkowy "Jezus"
"Piwa i pacierza nie odmawiam"
- Co to jest: wisi u sufitu i grozi?
- Zarowka firmy OSRAM!
- Kto byl pierwszym elektrykiem???
- Byla to slawetna Ewa, bo pierwsza ciagnela druta.
- Kto byl pierwszym lotnikiem???
- Adam. Pierwszy przelecial Ewe.
- Kto byl pierwszym ubekiem???
- Oczywiscie Ewa (tak, tak): pierwsza chwycila za pale.
- Kto byl pierwszym odkrywca???
- Tego nikt nie bedzie wiedzial- ich pierwsze doswiadczenia sa wspolne.
- Czy twój braciszek umie chodziê?
- Nie, ale juû ma nóûki!
W hucie u Masztalskiego postawili komputer. Masztalski poszedî tam, oglâda i pyta co to jest? Na to gîówny informatyk chwyta go za rëkë, przytyka jakâô igîë, nakîuwa palec Masztalskiego i wyciska kroplë krwi do pojemniczka. W tym momencie komputer zamrugaî ôwiateîkami, a z drukarki wyjechaî tekst:
---+-----------------------------------------------+--- o | Nazwisko: Masztalski | o o | Data urodzenia: 13.04.1947 | o o | Prawa rëka zwichniëta w nadgarstku | o ---+-----------------------------------------------+---
- Dawaj palec - i ukîuî ûonë w palec, a kroplë krwi wycisnâî do próbówki. Po czym podszedî do teôciowej i postâpiî analogicznie. Póúniej wziâî jeszcze wycisnâî sobie trochë spermy, wymieszaî to wszystko dokîadnie i na drugi dzieï przyniósî do komputera i mówi:
- To od ûony do analizy - i wpuôciî to do pojemniczka. Komputer
pomyôlaî i pokazaî sië wydruk:
---+-----------------------------------------------+--- o | Nazwisko: Ûona Masztalskiego | o o | Data urodzenia: 12.07.49 | o o | Kamienie nerkowe | o ---+-----------------------------------------------+--- o | Nazwisko: Teôciowa Masztalskiego | o o | Data urodzenia: 06.06.12 | o o | Tarczyca | o ---+-----------------------------------------------+--- o | Nazwisko: Masztalski | o o | Data urodzenia: 13.04.47 | o o | Masztalski, nie bij konia prawâ rëkâ, bo masz | o o | zwichniëtâ w nadgarstku. | o ---+-----------------------------------------------+---
Idzie pijaczek i spotyka policjanta z psem.
- Co to za ôwinië prowadzisz na smyczy?- pyta pijaczek.
- To nie ôwinia, to pies.- odpowiada policjant.
- Nie do ciebie mówië.
- Kowalski! Powiedzcie, co bedzie, jesli kula odstrzeli wam ucho?
- Bede gorzej slyszal, obywatelu sierzancie!
- Dobrze. A co bedzie, jesli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie bede nic widzial, bo mi helm na oczy spadnie!
Sierzant uczy zolnierzy mlodego rocznika topografii:
- Rozrozniamy cztery czesci swiata: wschod, zachod, polnoc i poludnie.
- To nie czesci, a strony! - protestuje jeden z zolnierzy
- Glupstwa gadacie! Strony sa w gitarze!
Co powinien zrobic zolnierz, bedac w skladzie amunicji, kiedy wybuchnie
pozar?
Powinien wyleciec w powietrze!
Wyskoczyl spadochroniarz z samolotu i z wrazenia zapomnial, jak uruchomic spadochron. Szarpie sie przez chwile, ale widzi, ze nic z tego. Nagle widzi zolnierza, ktory przelatuje obok niego w przeciwna strone.
- Hej bracie! Jak otworzyc ten cholerny spadochron?
- Sorry, ja z saperow...
- Co zolnierz je?
- Zolnierz je obroncom granic.
Bacznosc! Temat zero osiem lamane na pietnascie: Czlowiek, jego wzor i przeznaczenie. Spocznij! Na wypasazeniu Ludowego Wojska Palskiego znachodzi sie dwa radzaji czlowieka - czlowiek wzor czterdzisci siedem i czlowiek wzor czterdziesci osiem. W agolnosci czlowiek sklada sie z czesci zasadniczych i pamacniczych. Do czesci zasadniczych zaliczamy glawice, nieslusznie w cywilu nazywana glowom, tuleje laczonco zwanom szyjom, korpus ze sledzionom i wantroboj, kanczyny gorne tudziez dolne.
W gornej, przedniej czensci glawicy znachodzom sie dwa oka, oko liewe i assymetrycznie prawe. Oko liewe sluzy do wykrywania przelozonych w celu addania regulaminawego hanoru wojskowego, asymetrycznie oko prawe sluzy do wykrywania czwartej piersi na komende "Rownaj w prawa!"
Panizej znachodzi sie wystemp przedni zaopatrzony dwiema dziurkami. Dziurka liewa sluzy do wykrywania zapachu strawy agolnowajskowej, assymetrycznie dziurka prawa sluzy da wykrywania zapachow zwanych kaszarawymi.
Panizej znachodzi sie otwor gembny zaopatrzony w jenzyk i zemby. Zemby sluzom do przezuwania strawy agolnowajskowej natomiast o jenzykach w wojskowosci mozemy powiedziec, ze wyrozniamy jenzyki nastempujonce: wyzej wzmiankawany, dwa jenzyki w kaloszach agolnowojskowych, i bardzo rzadko jeden obcy. W ogolnosci otror gembny sluzy do zaladawania i zaryglawania strawy agolnowojskowej.
Pa obu stronach glawicy znachodzom sie dwa wystempy plaskie zwane uchami sluzonce do padtrzymywania helmu bojowego. W ogolnosci o glawicy mozna powiedziec tyle, ze od kaprala wzwyz wienkszego zastosowania nie pasiada.
Cala glawica osadzona jest na tuleji lonczoncej sluzoncej do nadawania jej obrotow w prawa tudziez w liewo oraz do zawieszania pasa wojskowego kiedy zolnierz znachodzi sie w latrynie.
W przedniej czensci karpusa znachodzom sie dwie piersi. Piers liewa sluzy do zawieszania adznaczen krajowych i zagranicznych, assymetrycznie piers prawa sluzy do przyjmawania kul ze strony enpla.
Panizej znachodzi sie brzuch ktory pawinien byc zawsze wciongnienty a po przeciwleglej stronie znachodzom sie pliecy. Pliecy w wojskowosci majom: artysci, spartowcy i dowodcy wszelakiego stopnia
Panizej pliecow znajdujom sie dwa zgrubienia tylne sluzonce do ksztaltowania swiadomej dyscypliny agolnowojskowej.
Po przeciwlieglej stronie znajduje sie wystemp przedni, ktory w wojskowosci winkszego zastosowania nie posiada poza przepustkom.
Panizej znachodzom sie dwie kanczyny dolne, ktore pomagajom w podnoszeniu dyscypliny, i ktore zaopatrzone som w dwa kalosze agolnowojskowe, przy czym ich wlasciwosci som takie, ze kalosz liewy pasuje na noge prawom i assymetrycznie.
W caly korpus wmontowany jest przewod pokarmowy od wlotu do wylotu.
Przewod pokarmowy sluzy, do zaladowania, zaryglowania i ADPALENIA
strawy wajskowej. O czensciach paminientych w niniejszym wykladzie i o
uzbrajenie powiemy w wykladzie nastempnym.
Pamiëtajcie ûoînierze, bitwa pod Lenino, to byîa najwiëksza bitwa w
dziejach orëûa polskiego.
- Obywatelu majorze, ale fama gîosi, ûe pod Monte Casino byîa wiëksza
bitwa.
- Fama? Fama, wystâp!
Baca dobiera se do gazdziny. W pewnym momence gazdzina mowi:
- Baco, gniewom sie
- A o co sie gniewocie gazdzino?
- Ja nie mowie ze sie gniewom ino ze sie wom chuj gnie!
- Baco, czym zabiliscie sasiada?
- A syneckâ, Wysoki Sadzie...
- Wieprzowâ, czy woîowâ?
- Kolejowâ...
Matematyk, Fizyk i Inûynier otrzymali identyczny problem do rozwiâzania: Udowodniê, ûe wszystkie liczby nieparzyste wiëksze niû dwa sâ pierwsze.
Rozwiâzali:
Matematyk: 3 jest liczbâ pierwszâ, 5 jest pierwsza, 7 teû, 9 juû nie
- sprzecznoôê - twierdzenie jest faîszywe.
Fizyk: 3 jest liczbâ pierwszâ, 5 jest pierwsza, 7 teû, 9 juû nie - bîâd przypadkowy eksperymentu, 11 jest pierwsza...
Inûynier: 3 jest liczbâ pierwszâ, 5 jest pierwsza, 7 teû, 9 jest
pierwsza, 11 jest pierwsza...
Matematyk, Inûynier i Fizyk wyruszyli na polowanie. Wytropili sarnë w lesie. Fizyk obliczyî prëdkoôê sarny i uwzglëdniî efekt grawitacji na kulë, zaîadowaî swojâ strzelbë i wystrzeliî. Niestety spudîowaî. Kula przeszîa trzy cale za zwierzëciem. Sarna przebiegîa jeszcze parë metrów i zniknëîa na dobre. - "Wstydú sië, ûe spudîowaleô" - skomentowaî Inûynier. Nastepnie zloûyî do strzaîu swojâ specjalnâ strzelbë do polowania na sarny, ktora skîadaîa sië z normalnej strzelby, sekstansu, kompasu, barometru i wielu mrugajâcych ôwiateîek, które nie miaîy innego zadania, jak tylko wzbudziê ciekawoôê innych. Wystrzeliî. Tym razem kula chybiîa o cal przed sarnâ, która i tym razem daîa susa i zniknëîa na dobre. - "Cóû," rzecze Fizyk - "Twój wynalazek teû nie spisaî sië dobrze". - "Co macie na myôli?" - spytaî sië Matematyk - "Pomiëdzy waszymi strzaîami, to dopiero byî wîasnie doskonaîy strzaî w sam ôrodek!"
Skâd jednak wiedzieli, ûe to byîa sarna:
- Fizyk zaobserowaî, ûe zachowywaîa sië w sposób, w jaki zachowujâ sië
sarny.
- Matematyk zapytaî sië Fizyka, co to byîo, redukujâc problem do
poprzedniego.
- Inûynier byî w lesie po to, ûeby polowaê na sarny - wiëc to byîa
sarna.
Matematyk i Inûynier byli na wykîadzie u Fizyka. Temat byî zwiâzany z
teoria Kulza-Kleina odnoszâcâ sië do procesów fizycznych, które
wystëpujâ w przestrzeniach 9-cio, 12-to i wiëcej wymiarowych. Matematyk
siedzi i delektuje sië wykîadem w sposob widoczny goîym okiem, podczas
gdy Inûynier marszczy brwi i wyglâda na wielce zakîopotanego. Pod
koniec wykladu Inûynier ma juû potworny ból gîowy. Na zakoïczenie
Matematyk komentuje wykîad jako niezwykle ciekawy. Inûynier zapytuje
go: - "W jaki sposób zrozumiaîeô, o czym on mowiî?". Matematyk: -
"Po prostu wyobraûaîem sobie to.". Inûynier: - "Jak moûna sobie coô
wyobraziê, co wystëpuje w 9-cio wymiarowej przestrzeni?". Matematyk: -
"Po prostu najpierw wyobraûam to sobie w N-wymiarowej przestrzeni a
potem zakîadam, ûe N=9.".
Podczas rozwaûania wîaôciwoôci rusznicy:
Matematyk bëdzie w stanie obliczyê, gdzie spadnie pocisk. Fizyk bëdzie
w stanie wytîumaczyê, dlaczego pocisk tam sië znalazî. Inûynier zaô
stanie tam gdzie trzeba i go zîapie.
Matematyk i Fizyk zgodzili sië na eksperyment psychologiczny. Matematyka posadzono na krzeôle w wielkim pustym pokoju. Na drugim koïcu tegoû pokoju na lóûku poîoûyîa sië piëkna rozebrana kobieta. Psycholog objaônia:
- "Musisz pozostaê siedzâc na krzeôle. Co piëê minut bëdë przesuwaî
krzesîo do poîowy odlegîoôci, jaka dzieli je od îóûka przed
przesuniëciem." Matematyk patrzy na psychologa peîen dezaprobaty.
- "Co? W ten sposób nigdy krzesîo nie zostanie dosuniëte do îóûka!".
Nastepnie wstaî i wybiegî z pokoju. Psycholog zanotowaî coô w swoim
dzienniku i poprosiî Fizyka. Wyjaônil to samo fizykowi a temu oczy sie
zaôwieciîy i podnieciî sië bardzo.
- "Nie zdajesz sobie sprawy, ûe jeôli bëdë przesuwaî krzesîo zgodnie z
tâ reguîâ to nigdy nie dosunë go do îóûka?" - zapytaî Psycholog.
- "Oczywiscie!" - odpowiedziaî fizyk- "Ale w ten sposób krzesîo zostanie
dosuniëte dostatecznie blisko pod wzglëdem praktycznym!"
Inûynier, Fizyk i Matematyk zostali zapytani o wynik, ile jest 2+2.
Inûynier (po trzech minutach uûywania suwaka logarytmicznego):
- "Wynik wynosi dokîadnie 3.9974"
Fizyk (po szeôciu godzinach eksperymentow):
- "Wynik wynosi w przybliûeniu 4.002 z blëdem nie wiëkszym niû plus
minus 0.005"
Matematyk (po tygodniu obliczeï):
- "Cóû, nie znalazîem jeszcze odpowiedzi, ale mogë udowodniê, ûe
odpowiedú istnieje"
1. Piwo nigdy nie chodzi na mecze
2. Piwo zawsze ma dla ciebie czas
3. Moûesz mieê wiëcej niû jedno piwo i nikt nie nazwie Cië kurwâ
4. Piwo nie chodzi na dupy
5. Od piwa nie moûna zajôê w ciâûë
6. Piwo nie chrapie gdy chcesz spaê
7. Piwo nie ûâda dowodu miîoôci
8. Piwo nie jest zazdrosne, ûe inny facet patrzy na ciebie
9. Piwo nie bije sië z kaûdym kto sië nawinie
10. Piwo nie beka
11. Piwo nie oglâda sië za dziewczynami gdy z nim idziesz
12. Piwo nie chodzi na piwo
13. Piwo lubi okrâgîe brzuszki
14. Piwo cierpliwie czeka gdy jesteô na zakupach
15. Piwo nie czepia sië, ûe nie umiesz gotowaê
16. Grzane piwo jest lepsze od nagrzanego faceta
17. Piwo nigdy nie odwróci sië do ciebie etykietkâ gdy go potrzebujesz
18. Piwo nie nabije cië w butelkë
19. Lepsze piwo z pianâ niû spieniony facet
20. Piwo moûna mieszaê z wódkâ a faceta tylko z bîotem
21. Piwo w brâzowej butelce z biaîâ etykietkâ wyglâda lepiej niû facet w brâzowym garniturze i biaîych skarpetkach
22. Piwo nie powie, ûe tamta wyglâda lepiej.
23. Piwo nigdy nie zawodzi, gdy przyjdzie na nie czas.
DZIEWICA: Roôlina krótkotrwaîa, wymaga staîej pielëgnacji,
chëtnie poddaje sie flancowaniu. Po przepikowaniu przestaje byê
dziewicâ.
STARA PANNA: Roôlina pnâca, czepiajaca sië wszystkich i
wszystkiego. Ûyje w miejscach odosobnionych. Nie wiadomo z kim.
KOCHANKA: Roôlina pasoûytnicza mëûczyzno-ûerna, z gatunku
motylkowych. Wymaga duûo wilgoci i czëstych zmian klimatu. Z uwagi na
duûe koszty utrzymania w naszych warunkach, trudna do hodowania przez
dîuzszy czas. Kwitnie przewaûnie nocâ.
ÛONA: Pasoûytnicze zwierzë pociâgowe. Bardzo nerwowe lecz
wytrwaîe, ûywi sië odpadkami. W hodowli domowej bardzo opîacalna,
przynosi duûe korzyôci.
KAWALER: Ptak wëdrowny, przelotny. Dzieci swoje chëtnie
podrzuca innym i wówczas zmienia miejsce pobytu. Jest zmienny, zawsze
czynny i trudny do schwytania.
STARY KAWALER: Grzyb jadowity o smaku gorzkim. Ûyje przewaûnie
samotnie lub w symbiozie z purchawkâ pospolitâ.
MÂÛ: Zwierzë z gatunku leniwców. Ze wzglëdu na duzâ ûarîocznoôê
przynosi straty w warunkach domowych. W hodowli nieopîacalny. Chëtnie
zmienia legowisko, lecz na noc wraca do ogniska domowego. Pochodzi ze
skrzyûowania trutnia z pawianem.
ROZWÓDKA: Naleûy do owadów wystëpujacych w duûych gromadach
znanych w przyrodzie pod nazwa 'szaraïczy'. Kobiety zostawia w spokoju,
zaô mëûczyzn niszczy do korzenia. Bardzo czësto czyni spustoszenia w
kieszeni.
WDOWA: Wierzba z gatunku pîaczacych, szybko próchniejaca z
powodu braku zdrowego korzenia. Nadaje sie do przeróbki na fujarki.
Na egzaminie z logiki profesor slucha studenta i slucha. W koncu, po
jakiejs chwili kladzie sie na podlodze.
- Wie pan, co ja robie? - pyta studenta.
Profesor gnebi studenta na egzaminie, ale student nic nie umie. Po
meczarniach wykladowca mowi:
Inny autentyk:
Inglot meczy na egzaminie studenta z prawdopodobienstwa. Student nie
kumaty, wiec Inglot chce sie zlitowac nad studentem i pyta sie:
Dzwoni gosc do akademika:
Humor zeszytow. Kartkowka w prywatnym liceum.
".. rozkaz DELETE sluzy do rozmazywania pliku na dysku.."
Potraficie to sobie wyobrazic?!?!.
To ja tez opowiem historie prawdziwa. Otoz moj kolega uczy informatyki
w szkole sredniej. Pewnego razu opowiedzal mi o dziewczynie
cierpliwszej od komputera. Mianowicie, patrzac, co tez robia jego
uczniowie, ujrzal na jednym z ekranow taki oto obrazek:
Na egzaminie z historii egzaminator pyta studenta:
MASSA
- Nie.
- Znizam sie do panskiego poziomu.
- Jesli pan mi powie, ile tu jest zarowek w sali, to pan zaliczyl.
Student liczy... 1,2,3,4,5,6,7... mowi, ze 7 zarowek.
Na to wykladowca otwiera szuflade, wyjmuje zarowke i mowi:
- Przykro mi, ale tu jest osma, prosze przyjsc nastepnym razem
.
Na drugi raz student znow glupi jak cement i wykladowca znow mu kaze
liczyc zarowki w sali. Student liczy... 1,2,3,4,5,6,7... i mowi ze 8
zarowek. Wykladowca otwiera szuflade i mowi:
- Przykro mi, ale tu nie ma zadnej zarowki.
Student siega za garnitur, wyjmuje zarowke i mowi:
- ALE TU JEST!!!
Objasnienie: Inglot - pojebany wykladowca z probalibistyki
<<MIron:
czëôciej algebry - tak czy inaczej - chory czîowiek>>
- Jakie jest prawdopodobienstwo wyrzucenia 6 w kostce do gry.
Student: - 1.
Inglot: - Ale niech Pan sie zastanowi. Przeciez kostka ma 6 scian.
Student: - 1.
Inglot (wnerwiony podajac kostke do gry): Masz pan. Rzucaj!
Student wyrzuca 6.
Inglot (zdumiony): - Niech Pan jeszcze raz rzuca!
Student wyrzuca 6.
Inglot: - Poprosze indeks! (i wpisal mu TROJE!).
- Czy mozna z Maryska?
- Z nimi wszystkimi mozna.
i zanim ochlonal i zainterweniowal, dziewczyna zdazyla zapelnic kolejny
ekran...
- Kto to byl Perykles?
- Rzezbiarz grecki...
- Dziekuje, a pan? - pyta drugiego studenta.
- Rzezbiarz grecki.
Egzaminator podrywa sie nagle z krzesla, wybiega na korytarz i pyta
pierwszego studenta z brzegu:
- Niech mi pan powie, kto to byl Perykles!!!
- Polityk grecki, V wiek....
Facet z ulga:
- Bogu dzieki, a juz myslalem, ze zwariowalem.