Intel Outside - wraūenia z party Na party wybraīem siė pospiesznym Frankfurt-Warszawa, do którego wsiadīem we Wrocīawiu o 11:05. Tego samego dnia, w niedzielė 27 sierpnia o godzinie 16:44 dotarīem na Dworzec Centralny w Warszawie. Piāta zapytana osoba powiedziaīa mi, jak dotrzeź do "Riviery", gdzie znalazīem siė okoīo szóstej wieczór czasu lokalnego. Tam, w goōcinie u grupy GDC, spėdziīem dwa dni na dekompozycji spirytualiów i radosnym sieciowaniu do póśnych godzin porannych. We wtorek byīem pod drzwiami Stodoīy juū koīo dwunastej (w poīudnie). Podobnie jak rok wczeōniej, tumult pod drzwiami byī okrutny mimo póśnej pory, co samo w sobie byīo niezbyt dobrym prognostykiem. Na szczėōcie tym razem to nie The Generat wpisywaī nicki do komputera. Po niemal dwugodzinnym oczekiwaniu wreszcie udaīo mi siė dostaź do wnėtrza. Po wejōciu zostaīem wpisany do komputera i dostaīem uroczy identyfikator z numerem 672, który to identyfikator zgubiīem kilkanaōcie minut póśniej. Jak siė okazaīo, nie byīem jedynym Jubalem na party - byī jeszcze jeden, nie pamiėtam z jakiej grupy. Mam jeszcze gdzieō identyfikator Saddama/Funzine, który wrėczyli mi organizatorzy w zamian za mój (oczywiōcie nie daīo siė wystawiź duplikatu;)

Przez jakiō czas szwendaīem siė tu i tam po party place, zaszedīem nawet do Manga Roomu (brr! jakoō nie mogė tego oglādaź - po dziesiėciu minutach wychodzė) i wszedīem do gīównej sali. W porównaniu do poprzedniego roku zaskoczyī mnie straszliwy ōcisk panujācy w ōrodku. W koļcu byīo tym razem na Intel Outside okoīo 900 osób...

Organizatorzy zapowiadali masė przeróūnych kompostów na to party, w tym wiele crazy compos. Na szczėōcie wyraśny brak aplauzu u uczestników odwiódī organizatorów od "bek compo". Odbyīo siė jednak duūo innych, nie wszystkie jednak widziaīem. W oczekiwaniu na pierwszy z kompostów, music compo (ETB: 17:00) odbyīo siė kilka innych, tych "crazy". Pierwszym byīo zdaje siė rap compo, które wygraī Yoga. Po nim odbyīo siė "Jeden z dziesiėciu"-w-stylu-compo. Zapowiadano, ūe do wygrania jest w nim cd32, co na kilometr byīo czuź bujdā. Konkurs prowadziī The Generat. Pytania byīy róūne, od prostych po kretyļskie. To, czy odpowiedś byīa prawidīowa, zaleūaīo jedynie od widzimisiė prowadzācego, a byī nim, jak juū wspomniaīem, The Generat. Podczas tych wīaōnie konkursów wylazīa nieznoōna amatorszczyzna organizatorów, z których jedynie Mr Root potrafiī siė dobrze znaleśź. Zarówno The Generat jak i prowadzācy dance compo Franklin (o ile dobrze zapamiėtaīem nicka) okazali siė hoīdowaź zasadzie: "jeōli nie umiem wymyōliź czegoō sensownego to powiem byle co - i tak nikt nie zauwaūy..." I przewaūnie mówili byle co, Franklin nawet tak siė rozochociī, ūe zaproponowaī publicznoōci "chuj wam wszystkim w dupė", (kilka osób zareagowaīo na to ripostā: "i twojemu kotu teū")

Nie mogė tu nie wspomnieź o konkursie w przeciāganiu liny, w którym o maīy wīos nie wygraīa ekipa z #amigapl - naszego ircowego kanaīu. Wszyscy uwaūamy, ūe to do nas naleūy moralne zwyciėstwo - nikt bowiem inny nie musiaī rozgrywaź PIĖCIU walk pod rzād. No i mieliōmy najlepszy doping werbalny. Po prostu - #amigapl panuje ;))). (Byliōmy teū najliczniejszā "grupā" na party - okoīo 30 osób).

Liczne crazy compos byīy niezbėdne, utrudniaīy bowiem publicznoōci spostrzeūenie, ūe pierwszy z konkursów (music compo) spóśnia siė o jakie dwie godziny (co nie byīo znowu takā duūā obsuwā, zwīaszcza w porównaniu do graphic compo, które odbyīo siė o 6:30 a.m., nastėpnego dnia). Moduīów przed selekcjā byīo 110, po selekcji... 9, co musi nieco dziwiź (ūeby do przedstawienia publicznoōci nadawaīa siė 1/11 caīego oddanego materiaīu? To doōź dziwne, przyznacie!) Jakoōź dświėku byīa ōrednia, za to gīoōnoōź powalaīa o ziemiė (dosīownie ;>).

Kulminacjā kaūdego party sā zwykle demo-compos. Tym razem odbyīy siė trzy konkursy - 4KB-intro-compo, 64KB-intro-compo i tradycyjne demo-compo. Niektóre z 4KB-demo-compo byīy powalajāce. Intra 64K byīy hm, raczej ōrednie (byź moūe to moja wina, poniewaū na dzieļ przed party oglādaīem analogiczne intra z Assembly, o poziomie znacznie przewyūszajācym nasze rodzime produkcje). Mile zaskoczyī mnie poziom demek - w porównaniu do mizerii roku ubiegīego, ten rok byī DUŪO lepszy. W pierwszej chwili miaīem wraūenie, ūe to zapowiadane w programie Power Compo. Jak siė okazaīo, czėōciowo miaīem racjė - organizatorzy i autorzy dem nie wziėli sobie do serca informacji z zaproszenia (w efekcie na goīej A1200 moūna by odpaliź jedynie demo Mysticów i dema na piėźsetkė), co spowodowaīo, ūe odbyīo siė tylko jedno demo compo, na którym najwiėkszā szansė miaīy oczywiōcie te programy, które powinny byīy znaleśź siė na Power Compo ;). Wygraīo, doōź zasīuūenie zresztā, demo Musashiego "Tear Down The Wall" - zgrabnie uīoūone do "Another Brick In The Wall" Floydów. Nie mam pojėcia, kto zajāī kolejne miejsca, mnie spodobaīo siė jeszcze dynamiczne "Pulp Fiction" Damage'ów. Efekty w wiėkszoōci produkcyj byīy stereotypowe - ot, tutaj Doom, tam Comanche, (jak widaź pecetowe gry szalenie inspirujā naszych koderów), poza tym przeróūne obiekty cieniowane gouraudem - najczėōciej torusy i inne dėtkopodobne ksztaīty. Byīo tego tak wiele, ūe proponujė torus do nagrody dla najczėōciej wystėpujācego w demach obiektu (jeōli to trochė potrwa, byź moūe zagrozi nawet nieōmiertelnemu wektorowemu szeōcianowi). Byīy takūe zoom-rotatory, takūe i inne efekty, które najpewniej przespaīem (compo rozpoczėīo siė okoīo 12 w nocy.)

Trzeba wspomnieź o video-demo compo. Tutaj najlepiej zaprezentowaīa siė grupa Union, wystawiajāc demo znakomite pod wzglėdem technicznym. Szkoda, ūe autorom nie dopisaīa inwencja - brakowaīo wyraśnie jakiejō myōli przewodniej, bez której byīa to tylko sekwencja efektów, niezbyt ōciōle ze sobā poīāczonych. Produkcja Damage'ów staīa o klasė niūej pod wzglėdem jakoōci, zostaīa stworzona jednak na mniejszej iloōci sprzėtu, byīa teū krótsza, co wynikaīo z ograniczeļ technicznych, których nie miaīo Union. Byīy jeszcze jakieō inne, nie zapamiėtaīem ich jednak.

Graphics compo odbyīo siė wczesnym ranem dnia nastėpnego. Najpierw pokazano raytracingi, wōród których byīo kilka interesujācych, ale znalazīo siė takūe kilka skomponowanych z obiektów przykīadowych. Nic szczególnego nie zapamiėtaīem. Jakiō kwadrans po ray-compo zaczėīo siė wīaōciwe graphics-compo. Obrazków byīo sporo, w tym kilka bardzo dobrych. Znalazīo siė jednak kilka plagiato-przerysowanek, w tym wcale udatna kopia obrazu Beksiļskiego i obrazek, który wystawiany byī na jakimō zachodnim party (moūna go byīo znaleśź na aminecie). Kolejnoōź byīa nastėpujāca - Rygar, Yoga i Lazur. Niestety i przy tym konkursie organizatorzy wykazali siė raczej niezbyt wielkā sprawnoōciā - obrazki wyōwietlane byīy w dziwny sposób - czasem w zbyt maīej a czasem w zbyt duūej rozdzielczoōci. Kuriozalna proōba prowadzācego konkurs: "renderujcie wasze obrazki tak, ūebyōmy je mogli wyōwietlaź" (zamiast: "powiedzcie mi, jakiej przeglādarki uūyź, ūeby poprawnie wyōwietliīa mi wszystkie obrazki, bo ja sam zdajė siė nie mieź o tym zielonego pojėcia") nie wywoīaīa gromkiego ōmiechu partowiczów chyba tylko z powodu nazbyt wczesnej pory (6:30!!)

Koncert - byī i wzbudziī spory entuzjazm. Moim zdaniem niesīuszny.

Niespodzianka II. No cóū, tu równieū organizatorzy nie popisali siė zbytnio. Wprawdzie reakcja publicznoōci byīa entuzjastyczna, nie ōwiadczy to jednak o klasie Niespodzianki. O klasie publicznoōci raczej. Bez ūadnej zīoōliwoōci moūna powiedzieź, ūe Niespodzianka nie cechowaīa siė szczególnā elegancjā ruchów, a i kilka kilogramów moūna by odjāź tu i ówdzie (a zwīaszcza ówdzie), co znacznie poprawiīoby efekt wizualny. Trzeba teū powiedzieź, ūe szczególnym debilizmem wykazaīa siė party-massa dopiero PO wystėpie striptizerki - nie bardzo chcė sobie wyobraūaź, jak czuī siė Mr Root sīyszāc wrzaski "Root, dawaj ūonė!" Mam nadziejė, ūe kaūdy z krzyczācych to GĪUPTAKÓW sam czegoō takiego doōwiadczy.

Podsumowanie: party byīo moim zdaniem doōź sīabe. Najbardziej szwankowaīa organizacja - nikt nie byī, jak siė wydaje, przygotowany na takā iloōź goōci. Identyfikatory byīy, ale gubiīy siė īatwo. Niestety nie upilnowano teū toalet, które zostaīy solidnie zarzygane (a byīoby dobrze, ūeby staī tam ktoō i kontrolowaī sytuacjė - np. pomagaī "koderom fraktali", aby nie zanieczyszczali podīóg i umywalek. Skoro i tak wiadomo, ūe alkohol na party bėdzie zawsze, tak jak zawsze bėdā tacy, których ūoīādek tego nie wytrzyma, lepiej byīoby przynajmniej zminimalizowaź negatywne skutki jego naduūycia. Tak, ūeby daīo siė wejōź do toalety bez wstrėtu.) Terminarz konkursów traktowany byī doōź lekko - chyba nie zdarzyīo siė compo które rozpoczėīo siė w przewidzianym czasie. Selekcja moduīów byīa nazbyt skuteczna - wolaībym sam wybraź niū zdaź siė na gust komisji selekcyjnej. Nie odbyīo siė przynajmniej piėź z zapowiadanych piėtnastu konkursów. Nie dane nam byīo wysīuchaź zwyciėskiego moduīu na crazy music compo (wedīug organizatorów byī tylko jeden moduī, jak sīyszaīem byīo ich jednak wiėcej). Poza tym wszystkim jestem malkontentem i wolė bardziej kameralne imprezy ;).

Przepraszam za nieco nieuporzādkowany opis, nie robiīem jednak ūadnych notatek i wszystkie opisywane zdarzenia odtwarzam z pamiėci - w takiej kolejnoōci, w jakiej mi siė przypominaīy.