Punkt pierwszy - Lokalizacja Imprezy
Cofnijmy siė do kilku imprez wstecz. Starachowice, w sumie kawaī drogi ze Szczecina, ale na szczėōcie nie wszyscy mieszkajā w Szczecinie. Mogīo byź przecieū gorzej, np. Ustrzyki Górne lub coō w tym stylu.
Gīogów znowu nie tak super daleko, a jak siė ma swój samochód to podróū moūe byź nawet nie taka bardzo dīuga.
Warszawa, ōrodek naszego kochanego kraju, wg. mnie lokalizacja idealna, wszyscy majā podobnā odlegīoōź wiėc nikt nie powinien narzekaź na dīugā i drogā podróū.
Bydgoszcz, dla ludzi z póīnocnej Polski blisko, dla poīudniowców trochė daleko. Sytuacja odwrotna do Starachowic. Podsumowujāc, niekiedy jest daleko i drogo, ale to nie odstrasza braci amigowskiej. Wiėc chyba nie o to chodzi narzekajācym?
Punkt drugi - Cena wejōciówki
Nie wiem jak to wyglādaīo w Starachowicach i w Gīogowie, zatem ograniczė sie tylko do dwóch ostanich imprez. Przeto, Warszawa - cena byīa naprawė niezīa, 150 tysiėcy starych zīotych.
Bydgoszcz - 120 tysiėcy zīotych. Trochė duūo, tym bardziej dla kogoō kto musi jeszcze oprócz tego wydaź powiedzmy 250 tysiėcy na podróū, moūe o to chodzi tym którzy marudzā? Lecz z drugiej strony nikt nie kaūe nikomu tam jechaź.
Punkt trzeci - Co za cenė wejōciówki
Warszawa - atrakcji byīo wiele i wydanie stu piėdziesiėciu tysiėcy za wjazd byīo uzasadnione, organizatorzy starali siė aby partowicze nie nudzili siė, co jakiō czas odbywaīy siė crazy-compo i zabawa byīa przednia. Byīa teū niespodzianka, czyli Gina. Jeszcze jeden waūny argument, sala "Stodoīy". Cool.
Bydgoszcz - atrakcje? Moūe organizatorzy chcieli przekonaź braź amigowskā do wstāpienia w szeregi harcerstwa polskiego? Jeōli tak, to wzieli nieśle kasy za poōrednictwo, z którego zresztā i tak nic nie wynikīo. Crazy-compo, nie pamiėtam, Gina nie pamietam, co to byīa w ogóle za impreza w Bydgoszczy? Nie wiem za co trzeba byīo wywaliź tyle kasy. Suxx. Jeōli chodzi o Intel Outside 1 to nie pamietam, aby ktoō narzekaī, jeōli chodzi o Gellowen, to nie pamiėtam, aby ktoō nie narzekaī. Pewnie o to chodzi marudom.
Punkt czwarty - Partowicze
W tym miejscu chyba nikt nie bedzie miaī ūadnych wātpliwoōci, towarzystwo jest zawsze przednie, jeōli nawet organizatorzy zawalā sprawė, to zawsze moūna wyskoczyź sobie do jakiegoō sklepu, zakupiź odpowiedni asortyment, znaleśź jakāō wolnā īaweczkė i podyskutowaź na dowolny temat, przy okazji popijajāź zīotawy pīyn lub coō mocniejszego. Oczywiōcie znajdā siė zawsze jacyō lamerzy, którzy psujā atmosferė (np. zainteresujā siė nie swojmi dyskami, a moūe nawet i komputerem), ale takie czarne owce sā w kaūdej spoīecznoōci.
Punkt piāty - Zarabianie na Party Zjawisko takie obserwuje siė od jakiegoō czasu. Niekiedy zarobek jest symbloliczny (np. Intel Outsite 1, wg. danych organizatorów po okoīo 2 mln na osobė), a niekiedy zajebiōcie duūy (Gellowen - po okoīo 10 baniek na czaszkė). Nie mam nic przeciwko zarobkowi takiemu jaki osiāgneli Warszawiacy, ale to co zrobiī tILT to chamstwo i bezczelnoōź, aby nie powiedzieź jeszcze bardziej dosadnie - zīodziejstwo.
Czas na podsumowanie.
Party sā zawsze impreza na którā czeka siė po kilka miesiėcy, a wtedy chėź dobrej zabawy musi przewaūyź nad wszelkimi niedociāgniėciami wynikajācymi, czy to ze strony organizacji czy teū z jakiejō innej przyczyny. Przemyōlenia przychodzā dopiero póśniej, w zaciszu domowym, przy swoim komputerze.
Zaczyna siė najeūdzanie na organizatorów, to ūe ceny wejōciówek byīy za wysokie, to ūe indentyfikatory byīy beznadziejne, to ūe wzieli pieniādze i nic w zamian, itp. Ale z drugiej strony i tak wiadomo, ūe gdy tylko ktoō zorganizuje jakieō party, to i tak wiėkszoōź z narzekajācych tam pojedzie, a skutkiem bedzie kolejny artykuī fuckujacy tā imprezė.
Mam takā propozycjė: przestaļmy pieprzyź o dupie Maryni, a zacznijmy traktowaź Party jako doskonaīy pretekst do odlotowej zabawy, a jeōli organizatorzy nie staneli na wysokoōci zadania, to olejmy ich i bawmy siė sami. No moūe wpadnijmy na party-place, aby obejrzeź composy. No i niech ktoō mi powie, ūe taka impreza nie bedziė ōwietna. Z tā myōlā ūegna siė z wami:
Maksiu / Ind. (11.02.95)