...bo organizatorzy wziėli kasė, bo selekcja modulasów byīa nieuczciwa i inne takie tam. Wychodzi na to, ūe jeśdzimy na party pod wpīywem jakiegoō wielkiego przymusu.
Wiem jednak, ūe tak wcale nie jest. Pomyōlaīem na ten temat po ostatnim, rzekomo znowu spierdolonym party i oto moje refleksje:
>>>Moje refleksje<<<
Na kaūdā rzecz moūna popatrzeź z dwóch stron (na niektóre nawet z wiėkszej jej iloōci). Tak samo jest w sprawie party. Jedni mówiā, ūe byīo fajnie, bo moūna byīo piź i doprowadziź do ruiny XVIII-wiecznā budė, inni na takie stanowisko odpowiedzā ōwiėtym oburzeniem, a w najlepszym przypadku tylko obrzucā piewcė owych poglādów bīotem i szlamem na kilka magazynów jednoczeōnie (historia notuje kilka takich przypadków) za dziecinnoōź, brak rozwagi, wystawianie sobie ōwiadectwa czīowieka niekulturalnego, chama itp.
Przypomina to trochė kabotyna, wysīanego z misjā do buszu, który tak zabramniaī miīoōci cielesnej, ūe pozostawiony mu pod opiekā szczep zgināī. Inna sprawa, ūe w opierdalaniu pijācych jest wiele górnolotnych sīów, które majā chyba sprawiaź wraūenie dorosīoōci osoby piszācej, a szybko zmienia siė w pseudonaukowokulturalnybeīkot).
Oczywiōcie, nie mówiė, ūe na party chodzi o to, ūeby zaraz po wejōciu zdemolowaź sale, powybijaź szyby i na koniec spaź na schodach; umiar cechuje gracza. Ale przecieū na zaproszeniach nigdzie nie jest napisane: Musisz OBOWIĀZKOWO wypiź! (no chyba, ūe na specjalnych, zamkniėtych imprezach) Nikt nikogo nie namawia do picia!
Z drugiej strony, ktoō kto powie, ūe byīo ciekawie, bo skopiowaī sobie nowe programy (nie waūne teraz jakie i jak) narazi siė na docinki, ūe jest lamerem, bo nie potrafi sobie normalnie zaīawiź programu, tylko musi czekaź na party.
Przecieū kogo jak kogo, ale swapperów ci u nas dostatek, tak wiėc coō musiaīoby naprawdė wyjōź na dwa dni przed party, ūeby extra to nagrywaź caīy boūy dzionek, czekajāc na compa. Bo przecieū troszkė trudno dostaź demka przed compem, ale to zupeīnie inna historia, jak mówi pani od biologii...
Jeszcze jedna szopka; nikt nie powie, ūe party byīo zajebiste i cool, bo nie chce wyjōź na idiotė, czy lamera. Po prostu opierdalanie party staīo siė tradycjā, a osoba, która jej nie umocni bėdzie widziana jako lamer, który jest pierwszy raz na party.
Sedno
Tak wiėc przechodzė do sedna sprawy: Party naleūy oceniaź pod wzglėdem planów na to party. Jak ktoō pojechaī do Bydgoszczy, ūeby sobie pokopiowaź, to chyba wróci zadowolony, bo ludziska kopiowali, ūe aū miīo. Natomiast jak kto pojechaī po to, aby siė "zbrataź" miaī pewne kīopoty. Nieōcisīoōci w wypowiedziach organizatorów co do picia, atmosfera "po chuj ūeōcie przyjeūdzali, ale jak juū jesteōcie no to chuj, wchodście, ale zapīaźcie" normalny w takich przypadkach baīagan i miecz Damoklesa pod postaciā dwóch panów z "nerwem" nie liczāc psa, potrafiīy zniechėciź kaūdego.
Na szczėōcie nie kaūdy siadaī w kucki i pīakaī.
Niech któraō z osób, która poszīa "w miasto" (nie pamiėtam dokīadnie, ale np. CIA, Zibi, Spec) i kilka innych ludzi powie, ūe za sklepem na betonowym murku nie byīo zajebiōcie. Chuj, ūe organizatorzy nie pomogli, brataliōmy sie na ōwieūym (i zimnym) powietrzu.
Albo ten bar, gdzie mieli nawet ruskie pierogi, oraz coō, co przypominaīo frytki (przynajmniej z nazwy). Wiem, ūe aby pójōź "w Polskė" nie trzeba wcale jechaź do miasta na drugi koniec Polski, ale zrobiź to z kimō, kogo znasz np. z listów, albo z poprzedniej popijawy np. ze Starachowic (hi Polmos!) to juū zaczyna byź logiczne.
Albo inny manewr: Idziesz z grupkā poczātkowo nawet dosyź obcych ludzi i moūesz spokojnie zagadaź na przykīad na temat demek Rebelsów... Wszyscy siė rozumiejā i to jest wīaōnie to. A pogadaź moūna w knajpce (o ile nas tam jeszcze wpuszczā) przy piwie, czy kogo tam na co staź, a nie przekrzykiwaź siė na sali.
Zresztā aby pójōź w miasto wcale nie trzeba extra uprawnieļ. Taka wyprawa najczėōciej organizowana jest spontanicznie i wszystkie chėtne osoby zazwyczaj sā chėtnie przyjmowane (w ostatecznoōci, gdy kupuje siė trunki w sklepie uspoīecznionym nikt nie jest na tyle nierozsādny i nie kupuje flaszki sam, wtedy moūesz zaproponowaź komuō spóīkė, zresztā po chwili i tak butelki nie budziet). Poza tym w kupie raśniej i czīowiek czuje siė bezpieczniej (dla krakowian w Szczecinie i szczecinian w Krakowie).
Niech ktoō z osób, które poszīy do "Mózgu" (byź moūe jest tam bīād, nie pamiėtam) powie ūe bylo chujowo. Impreza w alternatywnym klubie z alternatywnā muzykā (spytajcie Dreamera) byīa czymō wspaniaīym, a gdyby nie party to pewnie nigdy bym owego Mózgu nie odwiedziī.
Tak, ale imprezy w Mózgu wcale nie przygotowaī Gel Design. Jako organizatorzy wypadli fatalnie. Majkel opowiadaī mi o szopkach na zakoļczenie imprezy, kiedy dano im do zrozumienia, ūe powinni juū sobie iōź... (mnie juū wtedy nie byīo, odjechaliōmy samochodem) i ludkowie musieli pakowaź sprzėt i wyjeūdzaź z Bydgoszczy. Zaiste frontem do klienta...
Na zakoļczenie chcė jeszcze powiedzieź, ūe gdyby nie ludzie, którzy stanowiā tā naszā scenė i potrafiā siė bawiź niezaleūnie od okolicznoōci, to pewnie kupiībym sobie Atari ST, bo tam podobno nie ma takiej chamówy. A jeūeli miaībym oceniaź to party pod wzglėdem organizacji, to byīo, zresztā znacie juū moje zdanie.
Korbatz/Venture
PS. Na Intel Outside I w Warszawie bilet kosztowaī 150.000 zī, na Gelloween tylko 100.000 + 20.000 -> niezapowiedziana dopīata na ZHP, a gdzie organizatorzy stanėli na wysokoōci zadania? Gdzie nie zwijano bigscreena, gdzie ochrona byīa PROFESJONALNA, a barek czynny caīā dobė? Gdzie byīa zabawa?