Cholera maê! Nie doôê, ûe pierwsze jesienne ulewy i szarugi powodujâ u mnie (standardowo) doîek psychiczny to jeszcze dziô dowiedziaîem sië (abym czasem nie miaî lepszego nastroju), ûe kolejne amigowskie pismo (Commodore & Amiga) padîo i nie wstanie. O szlag!

Redakcja tîumaczy sië, ûe zgodnie z rynkowymi reguîami itp. itd. wiëc ale niestety - dupa. Leûâ i kwiczâ! Prawdë mówiâc nie bardzo rozumiem jakim cudem pismo o nakîadzie 70.000 egz. i w sumie umiarkowanej cenie moûe ni stâd ni zowâd zbankrutowaê, no ale fakt jest faktem - dokonali tego!

Wiem, ûe C&A nie cieszy(î) sië specjalnym powaûaniem wôród czytelników amigowskiej sceny, no ale ja mam o nim (a wîaôciwie to juû miaîem...) dobre mniemanie. Dlaczego? Po prostu C&A nie udawaîa wzorem np. MA lepszego niû jest. Byîo jakie byîo, adresowane do doôê niezaawansowanego czytelnika, ale uwaûam ûe zrobiî na pewno duûo wiëcej dobrego niû zîego, sîuûâc pomocâ tym, którzy dopiero od niedawna zaczynali swâ przygodë z Amigâ.

Na pewno wielu poczâtkujâcych scenowców przyzna sië, ûe pierwszy kontakt ze scenâ mieli za pomocâ tego pisemka (juû to w rubryce Supermarket, bëdâcej skrzynkâ kontaktowâ wielu "zielonych" swapperów pochodzâcych z miejscowoôci gdzie scena jest nikîa lub ogólnie nieobecna, lub teû czytajâc rozmaite artykuîy o scenie, magazynach itp.). Czyû nie?

Ponadto C&A byî niewâtpliwie najlepszym pismem ze stajni Spóîdzielni Wydawniczej "Bajtek". Doprawdy nie rozumiem jak mogîo sië staê, ûe ûaîosny Bajtek (ûaîosny to stanowczo zbyt delikatne sîowo) jakoô sië jednak trzyma, ûe badziewiarski Top Secret ma sië dobrze, a C&A zdechîo. Nie ma sprawiedliwoôci!

C&A lubiîem teû z przyczyn caîkowicie prywatnych - byîo to jedyne pismo z jakim miaîem kontakt traktujâce powaûnie tych, którzy chcieli z nim wspóîpracowaê. To jedyne pismo poôwiëcone komputerom, z jakimi miaîem kontakt, które gwarantowaîo, ûe:

a) na list + artykuî dostaniesz odpowiedú, niezaleûnie od tego czy kupili twój art czy teû nie

b) dysk zostaje ZAWSZE odesîany i to bardzo szybko

c) ingerencje redakcji w tekst ograniczaîy sië tylko do poprawek redakcyjnych (niewielkie skróty, ew. korekta itp. bez dopisywania wîasnych gîëbokich refleksji czy durnych zmian, które wypaczaîy pierwotnâ ideë arta)

d) honoraria wypîacane byîy b. szybko i bez îaski (upominania sië)

e) nieúle pîacili

Niby jest to oczywistoôê, bo tak przecieû powinno byê, ale np. pisma ze stajni Lupusa (Gambler, MA) nie speîniajâ ÛADNEGO z tych punktów, zaô inne (ÔGK, itp.) nielicznâ ich czëôê. Po prostu C&A redagowali PROFESJONALIÔCI i wspóîpraca z nimi byîa dla mnie prawdziwâ przyjemnoôciâ! Dla porównania - parë lat temu wspóîpracowaîem z MA.

I co - o tym, ûe kupili mój tekst dowiedziaîem sië w 5 miesiëcy póúniej, gdy zobaczyîem go druku. Inny tekst leûaî sobie tak dîugo, ûe w momencie pojawienia sië byî juû tylko historycznâ ciekawostkâ. Dyski nie byîy odsyîane dla zasady, zaô o honorarium musiaîem robiê wielkie awantury przez telefon, zaô ich wysokoôê byîa... hmmm... mierna.

Wiëc - ûegnaj C&A, Bëdë cië z ûalem wspominaî!

Z tym wiëkszym ûalem, ûe obecnie jedynym pismem jakie mogë czytaê o Amidze jest Nasz Kochany Magazyn Amiga, na którego wspomnienie dostajë wysypki alergicznej. Z kaûdym kolejnym numerem wydaje mi sië, ûe juû gorzej byê nie moûe ale redakcja udowadnia mi, ûe moûe, moûe... i bëdzie! Numer 10/95 sprowokowaî mnie wrëcz o myôli samobójcze: poczytajcie wstëpniak, albo polemikë Chama (czyli M. P.) z tekstem... Marka Pampucha, czyli z sobâ samym, zobaczcie jak rewelacyjnie recenzuje jakiô mag syn naczelnego ("tata, daj szmal, idë na imprezë!" "Spadaj dupku, MOICH pieniëdzy ci sië zachciewa?! A zarób sobie, napisz coô co MA, tata ci wydrukuje, wydawnictwo zapîaci!") i w ogóle zobaczcie co tam ciekawego.

Ogólnie rozpacz bierze gdy wspomnimy sobie, ûe kiedyô to istniaî "Kebab" i "Amigowiec" i "C-64+4 & Amiga" i nawet w Bajtku coô tam byîo, ûe w pismach poôwiëconych grom o Amidze byîo full. A teraz? Jeden MA, a w Gamblerze ostatnio znalazîem opisy bodaj dwóch (!) czy trzech gierek (i to cienkich); takie "Gry Komputerowe" to w ogóle wypiëîy sië na Amigë (tylko raz na kwartaî cieniutki numer specjalny o "naszych" grach), sytuacja w TS czy SS jest zbliûona, a ÔGK to juû niebieskie jak oczy Prawdziwego Polaka...

Chyba pora umieraê...?

W minorowym nastroju

Lifter
4.10.95