pracy muzyka, skrzypiaīa juž potwornie , ale nadal dziaīaīa, pozostawiajęc ekran wzglźdnie czysty. To, co tworzyīo siź na ekranie, miaīo byē moduīem wszechczasów , czymõ, co pozostaīe utwory innych muzyków usunie po wsze czasy w cień i zapomnienie. Ogolona czaszka muzyka lõniīa w blasku, rzucanym przez wiszęce na õcianach pochodnie a promień õwiatīa od niej odbity tańczyī po suficie, kreõlęc na nim jakieõ fanatastyczne wzory. Kopnęwszy przechodzęcego obok szczura i stręciwszy pzelatujęcego obok nietoperza, muzyk pocięī na kawaīki nastźpnę szprychź i powstawiaī jej resztki w oczy , žeby mu siź one przypadkiem nie zamknźīy. Szybkim strzaīem z trzymanego w nogawce Magnum zabiī czajęcego siź na dachu budynku naprzeciw atarowca , który miaī akurat pecha tamtźdy przechodziē. Splunęī na podīogź, wytrawiajęc w niej coraz wiźkszę dziurź i z powrotem oddaī siź komponowaniu. Przez kilkanaõcie minut palce jego z wirtuozerię pianisty bīędziīy po klawiaturze , gdy wtem zabīysnęī czujnik, informujęcy o niebezpiecznym spadku napiźcia. Nauczony poprzednimi doõwiadczeniami siźgnęī do pudeīka po nowę dyskietkź , gdy nagle gdzieõ wywaliīy korki i w caīym mieszkaniu zapanowaīa ciemnoõē. Pierwszy cios trafiī w monitor , drugi zmieniī siostrź z dužym biustem na siostrź z dužym garbem, trzeci zaõ zabiī babciź, oszczźdzajęc rodzinie wydatków na arszenik. Dalej historia potoczyīa siź podobnie, jak w przypadku kodera. Nie mogęc siź pogodziē z tak wielkę stratę, udaī siź muzyk pod koõcióī , gdzie udzielaī lekcji õpiewu starszym paniom, grajęc od czasu do czasu na drewnianej fujarce, nie martwięc siź o brak prędu. 2EXAMPLE THREE1 Ramy obrazów lõniīy, a každa, najmniejsza nawet odrobina kurzu, która miaīaby czelnoõē spoczęē na obrazie, byīa niszczona w czasie porównywalnym do czasu przebycia fali dūwiźkowej po pierniźciu mrówki przez Saharź. Na õcianie nie byīo ani kawaīka wolnego miejsca, a sufit takže nie mógī pozstaē pusty. Zewszęd na grafika spoględaīy dzieīa najwybitniejszych artystów õwiata. Czuī na sobie ich wzrok i dopingowaīo go to do dalszej pracy. Ubranie grafika wyględaīo tak , jakby przypadkiem trafiī do hurtowni farb i lakierów i za zadanie postawiī sobie wylanie na siebie každej, znajdujęcej siź tamže puszki. Wīosy grafika przypominaīy mieszaninź punka z Bobem Marley'em, a kolorem przypominaīy paletź z Amigi 1200. Klawiatura Amigi byīa do tego stopnia zachlapana róžnymi farbami, že caīkowicie starciīa swój naturalny kolor. Rodzina grafika juž dawno wyniosīa siź z domu, nie mogęc wytrzymaē wielogodzinnych wojen na spraje i farby w puszkach , które toczyī grafik razem z kumplami. Po tygodniu takich zabaw Mur Berliński wyględaī przy tym mieszkaniu jak bielutka õciana przy wytarzanym w bīocie nosorožcu. Potem niestety wojny te siź zakończyīy , gdyž grafik rozpoczęī pracź nad czymõ, co miaīo mu przynieõē wiekopomnę sīawź. Nie bździemy zanudzaē czytelnika szczegóīami technicznymi , ale to miaīo byē coõ takiego, co rzuciīoby na kolana wszystkich innych grafików. Rźce, trzymajęce myszkź z szybkoõcię bīyskawicy poruszaīy siź, dokonujęc ostatnich, kosmetycznych juž poprawek , gdy nagle ekran Big Sreen'u, na którym grafik pracowaī, zamigotaī i zgasī. Jako, že nie byīo to nic specjalnie nowego, wywaliī grafik big sreen'a za okno, wycięgajęc zza szafy nowego i ustawiajęc go na miejscu. Szczena mu jednak opadīa, gdy ekran pozostawaī ciemny. Nie sposób opisaē rozpaczy po tym, co siź staīo. Možna tylko nadmieniē , že rzuciī komputer , przebraī siź za pasterza i siedzi gdzieõ tam wysoko w górach, malujęc pejzaže i dupczęc od czasu do czasu swoje podopieczne. 3Wnioski:1 2Koderzy: kupcie sobie zasilacze awaryjne! Graficy: rzuēcie ten komputer i malujcie pejzaže! Muzycy: czy nie wystarczy wam zwykīy flet?1 2L1e2n1i2n1 of Freezers