2 W pocićgu1 Kiedy niemowlak spojrzaî na mnie w górę z wiklinowego koszyka, który staî na przeciwlegîym siedzeniu, i mrugnćî okiem - dziaîo się to gdzieő pomiędzy Koluszkami i Pacanowem - poczuîem się nieswojo. Mîoda matka zostawiîa go na chwilę samego, siedzćcego z obiema rćczkami ukrytymi pod biaîym becikiem w róţowe króliki. Uőmiechnęîa się w mojć stronę z milczćcć proőbć, by na niego uwaţaç. Co mu wîaőciwie mogîo groziç? Moţe nie byîa aţ taka pewna jego pîci, jak ja. Znaîa oczywiőcie ukryty pod pieluszkami ksztaît, ale ksztaîty sć zwodnicze, organy podlegajć zmianom, dokonuje się operacji. Kiedy znalazîa się w bezpiecznej odlegîoőci od przedziaîu, nachyliîem się nad koszykiem i zadaîem mu pytanie. - Co obalimy? - zapytaîem. Wydmuchnćî bańkę gęstej, biaîej őliny, lekko brunatnć na brzegach. Nie ulegaîo wćtpliwoőci, ţe chce powiedzieç: - Kufel najlepszego piwa. - Nie widaç cię ostatnio, wiesz, tam gdzie dawniej - powiedziaîem. Uőmiechnćî się wymijajćco i znów mrugnćî okiem. Chciaî oczywiőcie powiedzieç: - W sferach niţszych? Teraz ja z kolei zrobiîem bańkę - porozumiewaliőmy się tym samym językiem. Przechyliî leciutko gîowę w bok. Chciaî mi coő powiedzieç, ale tak, Zeby nikt nie sîyszaî. - Dostaîeő cynk? - spytaîem. Proszę mnie űle nie zrozumieç. Nie chodziîo mi o najnowsze infa ze őwiatowej sceny. Wprawdzie nie mogîem zobaczyç jego postaci przykrytej becikiem w róţowe króliki, wiedziaîem jednak doskonale, ţe nie ma nic wspólnego z elitć. Wydmuchnćî mętnć, biaîć bańkę, która zawisîa mu na wardze. Natychmiast domyőliîem się, o co mu chodzi. - Teraz moja kolejka - powiedziaîem - Pora na coő mocniejszego? Skinćî gîowć. - Wyborowa? - Wiem, ţe maîo kto zechce mi uwierzyç, kiedy powiem, ţe malec podniósî gîowę o jakieő pięç, moţe dziesięç centymetrów i najwyraűniej popatrzyî na mój zegarek. - Trochę za wczeőnie, co? - zapytaîem. - Jakiő coctail? Nie musiaîem czekaç na odpowiedű. - Dwie tequile - powiedziaîem do wyimaginowanego barmana. - No to twoje zdrowie - powiedziaîem - Za przyszîć pomyőlnoőç. - Uőmiechnęliőmy się do siebie z wyraűnym zadowoleniem. - Powiedz co byő mi radziî? Niedawno faceci z Silents DK zaproponowali mi joining, ale ostatnio wyraűnie spadajć poniţej mojego poziomu. Choç moţe gdyby Kyd i Balle wspóîpracowali ze mnć, to udaîoby się nam stworzyç coő na miarę Hardwired? Przecieţ trzeba daç trochę przyjemnoőci zwykîej amigowej gawiedzi, a i jakiő prize z composa przydaîby się, nie? Przy sîowie "przyjemnoőci" znów do mnie mrugnćî i rozejrzaî się ukradkiem, zdaîem więc sobie sprawę, ţe widocznie sprowadziîem rozmowę na niewîaőciwe tory. Najwyraűniej miaî ochotę pogadaç nie o scenowych relacjach. - Sîyszaîem wczoraj cholernie zabawnć historię - powiedziaîem. - Facet wsiada do metra i widzi îadnć dziewczynę z opadajćcć pończochć... Ziewnćî i przymknćî oczy. - Przepraszam - powiedziaîem - Myőlaîem, ţe jeszcze tego nie znasz. Sam mi coő opowiedz. I wiecie, ţe ten przeklęty bachor gotów byî to zrobiç? Naleţaî jednak do tego gatunku kawalarzy, których őmieszć wîasne dowcipy, i nim zdćţyî coő powiedzieç, wybuchnćî őmiechem. Ze őmiechu nie mógî nic z siebie wydusiç. Őmiaî się, mrugaî oczami i znów wybuchaî őmiechem. Co to musiaî byç za kawaî! Przez wiele miesięcy mógîby mi uîatwiaç wpraszanie się na zachodnie parties podczas modemowych konwersacji. Malec trzćsî się caîy w swoim koszyku, próbowaî nawet uwolniç ręce spod róţowych królików. Potem nagle spowaţniaî. Usîyszaîem niemal, jak mówi: - Opowiem ci to, stary, innym razem. Matka otworzyîa drzwi przedziaîu i powiedzaîa: - Widzę, ţe zabawiaî pan maîego. Jak to miîo z pana strony. Lubi pan dzieci? - I tak na mnie popatrzyîa, wokóî jej oczu i ust utworzyîy się zmarszczki rozczulenia, ţe byîem juţ gotów odpowiedzieç z naleţytć czuîoőcić i hipokryzjć, ale napotkaîem nieprzejednany wzrok niemowlaka. - Szczerze mówićc, nie bardzo - powiedziaîem. - Wîaőciwie nie lubię. - plotîem dalej tracćc w jej niebieskich oczach wszelkie szanse. - Widzi pani... nie mam wîasnych dzieci... Ale przepadam za rybami. Sćdzę, ţe jednak spotkaîa mnie nagroda. Dziecko zaczęîo parskaç wydmuchujćc caîć serię baniek. Byî zadowolony. Ostatecznie czîowiek nie powinien się przystawiaç do matki swojego kumpla, no nie? Oryginaî: Graham Greene Adaptacja (czyt.naginanie): BODZIO Mega greetz for: Spinisher, Kulbapol, Biker, Deathlike Kuba, Jack K., Martinez and Gacuch of ex Old Bulls...