EXPLODING PC (Axen/Sepsis) Moja szkoîa - pewnie myőlicie, ţe taka jak wszystkie? Otóţ nie! Moja szkoîa, to przykîad gîupoty, naiwnoőci i niewiedzy, gîównie ze strony nauczycieli iNFORMATYKI. Szkoîa posiada aţ DWIE pracownie komputerowe i jedno zaplecze z tzw. "lepszym sprzętem" (wiadomo, co najlepsze nie dla uczniów). W jednej pracowni mieőci się 8 komputerów aPPLE mACINTOSH Classic (procesor MC68000) i 1 Classic II (procesor 68020). Ludzie aţ się niedobrze robi pracujćc z czymő takim! Tak wolnych komputerów z Motorolć jeszcze nie widziaîem! Jedynie Classic II jest w miarę szybki (coő jak zwykîa A500). Dobra, przejdűmy do drugiej pracowni. Jest ona wyposaţona w 8 komputerów IBM (niestety oryginaîy) z procesorem i486SX/33Mhz, PCI, HDD 240 MB i (uwaga!) kolorowe monitory! Wîaőnie jeden z takich pEcETKÓW będzie gîównym bohaterem mojej opowieőci. Pewnego dnia w szkole zepsuî się komputer! Nowy oryginalny IBM staî posępnie na swoim stanowisku nie mogćc wydusiç z siebie ţadnego MIPSa. Przedawkowaî wczoraj z napięciem przeîćczajćc się na 115V i pobierajćc 220V. Biedny blaszak, chwila uciechy,a potem... A mówiî mu jego taiwański konstruktor - co za duţo, to... za duţo. No cóţ. Jednak nie tylko on byî w zîym humorze. Przeraţenie rysowaîo się na twarzy nauczycielek informatyki i fizyki (?!). Cóţ powie pAN z kuratorium, ich najwyţszy autorytet, któremu őwiat komputerów zaczyna się od Spectrum, poprzez przedpotopowe komputery na S (nie pamiętam, co to dokîadnie byîo - leţy taki jeden na zapleczu, biaîy, brudny, z klawiszami, dziwnowymiarowć stacjć dysków i... niczym więcej), XT, AT, i386, a kończy na i486DX2/66Mhz. Takie coő jak pENTIUM, czy p6, to tylko nieudane próby (częőciowo ma rację, ale...). Jednak nasz biedny iBm dalej stoi bezuţyteczny. Monitor stara się go pocieszaç (on nie ma przeîćcznika), efektownie iskrzćc. Ale on nie reaguje na to. Jakimő dziwnym zrzćdzeniem losu trafiîem tego dnia do pracowni. I cóţ widzę? Nauczycielki zaskoczone, zdziwione, przeraţone, ostatnim tchem wypowiadajć najlepsze sîowa, jakie im kiedykolwiek przez usta przeszîy - komputer się zepsuî! (YEAH !!!) Nie dajćc poznaç po sobie tego bîogiego uczucia rzuciîem swoim amatorskim, nieprofesjonalnym okiem na sprzęt (oczywiőcie nie mogîem go otwieraç - co powie pAN z kuratorium, gdy się dowie, ţe jakiő uczeń moţe wiedzieç to, co oN, a nawet więcej) i zimno stwierdziîem - bezpiecznik. BEZPIECZNIK !?! - wrzasnęîa nauczycielka fizyki - przecieţ tam nie ma bezpiecznika! Stanćîem jak wryty - i ona mnie uczy fizyki ?! Postanowiîem jej udowodniç, ţe coő takiego jednak istnieje w komputerze, więc biedny ibM trafiî na stóî operacyjny. Po sprawdzeniu uzębienia (nie miaî na szczęőcie ţadnej plomby) zaczćîem zdejmowaç obudowę. Mimo, iţ nie byîa skręcana, musiaîem uţyç őrubokręta. Po zdjęciu pokrywy zabraîem się za zasilacz. Blaszane pudeîko (wielkoőci 4 poîoţonych na siebie kaset video) miaîo na zewnćtrz cztery NITY! Cholera, kto to mi zrobiî! Jednak po dîuţszych oględzinach zauwaţyîem jakieő takie dziwne... zatrzaski! Podwaţyîem je őrubokrętem i... otworzyîo się! Zapuőciîem ţurawia w bebechy zasilacza... Jeeeest, jeeest, jeest, jest, jeeeeeest... Ku zdziwieniu nauczycielek wyjćîem ze őrodka taki maîy, ceramiczny, z blaszanymi końcami... no wiecie, ten, no - BEZPIECZNIK! 230V, 5A, nic specjalnego. Z polecenia nauczycielek poszedîem do eLEKTROTECHNIKA (czy tECHNIKOELEKTRYKA - taki gostek z brylami) po nowy bezpiecznik. Goőç stwierdziî, ţe takowego nie posiada, ale, ţe ten moţe naprawiç. Poczekaîem póî godziny (lutownica mu się trzęsîa w îapach) i wróciîem do pracowni z naprawionym bezpiecznikiem. Wîoţyîem go do zasilacza, zasilacz do komputera, komputer do... Yyyy, chyba coő pomieszaîem. Mniejsza z tym. Zîoţyîem wszystko do kupy i nacisnćîem na taki prostokćtny z napisem "power". Iiiiiiii......... poszîo! Diody őwiecć, ekran pokazuje Windows 3.1 (bîeeuuuueeeeaahhhh), ogólnie wszystko gra. Nauczycielki staraîy się nie okazywaç zbytniego zadowolenia. Zadowolony z wykonania skomplikowanej roboty, jakć jest wymiana bezpiecznika, udaîem się w swojć stronę, czyli na lekcję informatyki, czyli zostaîem w pracowni, czyli nie musiaîem wychodziç, czyli mogîem usićőç na swoim miejscu, czyli... to taka przyprawa. Lekcja się zaczęîa i szîa jakoő tam sobie (poczćtki Turbo Pascala). Nagle ktoő poczuî, ţe coő őmierdzi. Jeden z kumpli zajechaî, ţe to te nowe monitory tak capić, gdy się nagrzejć. Dobra siedzimy dalej, gdy nagle...... Pyk, Buuuuuuum, psssssssssssszszszsz.. Co jest do cholery?! Odwracam się i co widzę?... Najmilszy, najlepszy, najőmieszniejszy, naj, naj na őwiecie widok! Pecet w kîębach őmierdzćcego dymu i powodzi czarnej mazi!!! (jeőli widzieliőcie kiedyő start jakiejő rakiety, to wiecie, o co chodzi). Caîa klasa w jeden wielki olbrzymi brrreeecht! Czegoő takiego jeszcze nie widziaîem! Exploding IBM and Flying PC! Yeah, great, superb, extra, coooooooooooooool!!! Niestety őmierdzćcy i gryzćcy w oczy dym wypeîniî caîć pracownię, więc musiaîem wyjőç. Jak się póűniej okazaîo wybuch byî spowodowany űle dobranym bezpiecznikiem (wina eLEKTROTECHNIKA), przez co dwa pokaűnej wielkoőci kondensatory elektrolityczne eksplodowaîy, elektrolit wyciekî na rozgrzanć blachę (stćd tyle dymu i cieknćca z komputera maű) topićc przy okazji jakćő cewkę w plastikowej osîonie, ogumienie wentylatora (?!) i kilka przewodów. Niestety pîyta gîówna zostaîa nieuszkodzona. Straty rzędu kilku(nastu) zîotych. Tyle radochy za tak niskć cenę... I jeszcze moraî tej opowieőci. CZÎOWIEKU!!! PECETY ALBO ŢYCIE - WYBÓR NALEŢY DO CIEBIE. 5 raport przedstawiî 3 AXEN/SEPSIS. 4 Ps.Wszystkie wydarzenia tu przedstawione sć jak najbardziej PRAWDZIWE.