WPADÎEM, ÎOJ!!! (HIV/Scum) Przyszedîem podkurzony z budy. Znów czapa z matmy, to juţ siódma z tego przedmiotu. Co ja teraz zrobię? Zjadîem cosik, przebraîem się, wymyîem dupę i poszedîem do panienki. Juţ w drzwiach zauwaţyîem, ţe coő tu nie gra. Patrzyîa na mnie jakoő dziwnie, wyczuwaîem w jej wzroku, ţe coő chciaîa mi powiedzieç. Usiedliőmy przed telewizorem, czule jć objćîem, cmokîem (bez języczka) i spytaîem się, o co chodzi? - Dzisiaj byîam u ginekologa - No i co? - Chciaîam ţeby przepisaî mi piguîki - I co, przepisaî? - Nie, powiedziaî, ţe... (w jej oczach ukazaîy się îzy) - Ţe co skarbie? - Ţe juţ za póűno na piguîki (zaczęîa pîakaç) Zatkaîo mnie. Od razu zorientowaîem się, o co chodzi. Wpadliőmy! Nie wiedziaîem co powiedzieç i co robiç. Przed oczami juţ miaîem wizję mojej przyszîoőci: zmywanie talerzy, zapierdzielanie 12 godzin w pracy, sîuchanie krzyków brzdćca, koniec ze szkoîć, a zarazem z ţyciem "na kubku u rodziców", koniec z dyskotekami itd. Co teraz? Dziewczyna mi tu cięţko pîacze, a moje ręce opadîy. Za chwilę przyjemnoőci przyjdzie mi teraz pîaciç do końca ţycia. Moţe się wykręciç, ţe nie mam z tym nic wspólnego i zwyzywaç jć od dziwki? Nie, przecieţ ja jć kocham. A moţe aborcja? Nie, szkoda dziewczynę marnowaç! Jakoő z siebie wydukaîem, ţe wszystko będzie dobrze. Poszedîem do domu. Dalej nie wiedziaîem, co ze sobć zrobiç. Fajki jaraîem jak popierdolony. Na drugi dzień nie poszedîem do budy, tylko udaîem się na wagary. Tak naprawdę, to poszedîem się porzćdnie upiç. Wzićîem co nieco kasy i kupiîem sobie 0.5l. Napierdoliîem się jak odrzutowiec. Nie wiem w jaki sposób wróciîem do domu, bo obudziîem się dopiero next day. Nawet nie byîem zarzygany! Poszedîem do panienki. Razem postanowiliőmy, ţe musimy o tym powiedzieç starym, bo przecieţ i tak by się w końcu skapnęli. Tak teţ zrobiliőmy. Wieczorem powiedzieliőmy jej rodzicom. Starzy się zaîamali. To samo z moimi starymi. Teraz dopiero dostanć siwych wîosów. Mijaîy miesićce, ja w budzie nawet nie miaîem co liczyç na zaliczenie roku, panienka juţ do budy nie mogîa chodziç, a starzy zbierali kasę na wesele. Brzuch panienki byî juţ duţy, mogîem nawet usîyszec, jak to coő w őrodku kopie. Piszę "coő", poniewaţ jeszcze wtedy nie wiedzieliőmy, czy to boy czy girl. Juţ wymyőlaliőmy powoli imiona, ale nic sensownego nie mogîo się nam zmyőleç. Nadszedî dzień őlubu. Wstaîem leniwie z îóţka. W îazience z wielkć niechęcić spojrzaîem na swój wstrętny ryj. Nawet mi się nie chciaîo goliç. Najchętniej bym tego wcale nie robiî, ale wypadaîoby. Póűniej juţ tylko maîa kćpiel, jakieő pierdoîy, przyodzianie garnituru i gorćczkowe oczekiwanie na godzinę 10.00. Panienka teţ byîa gotowa, starzy pîakali ze szczęőcia, a my cieszyliőmy się jak dzieciaki. Podjechaîa limuzyna wynajęta na 2 godz. (tak btw. to 1 godz. kosztuje 1mln.!), orkiestra zaczęîa graç, wyszliőmy przed blok, tysićce ludzi w oknach. Wsiedliőmy do wozu, czuîem się w nim jak w... (brak mi sîownictwa, ale na pewno nie jak w dupie, hehe). Szybko podjechaliőmy pod koőcióî, teraz tylko cyk pod oîtarz i oczekiwanie na księdza. Przyszdî wielki, zapasiony kleryk i zaczćî coő tam pierdoliç. I gdy miaîem powiedzieç: "TAK", to... Przebudziîem się caîy zalany potem. Tak, pewnie się teraz őmiejecie, ale ręce mi się trzęsîy jak dzikie. Poszedîem spuőciç wodę z kija, napiîem się mleka z lodówki, a wîaőciwie to od krowy. Byîa 5 nad ranem, ale ja nie mogîem usnćç. Musiaîem sobie zajaraç fajkę, bo nie wytrzymaîbym. Po dwudziestu minutach pogrćţyîem się w gîębokim őnie. Nie wiem czy Wy, ale ja wycićgnćîem z tego snu moraî: Zawsze trzeba się zabezpieczaç! To chyba wszystko. Acha, ja i tak teraz będę czekaî na ciotę panienki, jak na zbawienie, bo się przez ferie zaszalaîo, hehe! Na koniec napiszę wam stosowny do sytuacji ţart: "Jaki kwiat w dawnych czasach uwaţano za symbol dziewictwa? Lilię! A jaki teraz? Dziurawiec, hehe! 5 HIV of SCUM