OPOWIEŐÇ ELVIS'A (HIV & Redi/Scum) Leţaîem sobie na marmurowej pîycie starego grobowca. Westchnćîem bîogo, bo dobrze mi byîo. Chmurki leniwie trawersowaîy nieboskîon, a ja zastanawiaîem się, czemu nie mam lewej stopy. Problem nie byî zbyt palćcy zwaţywszy na mć horyzontalnć pozycję. Troszkę jednak mnie intrygowaîo, gdzie podziaî się kawaî nogi z potęţnym fragmentem goleni. Zrobiîem maîy wysiîek, ţeby się obróciç, ale coő jakby zardzewiaîy drut kolczasty z czterdziestego pićtego, wdarîo się bez pytania w gîćb mojej aorty. Siknęîo, a jakţe. Ale jakoő tak niemrawo. Popatrzyîem na siebie z krytycznć dezaprobatć i bez specjalnej irytacji dostrzegîem kawaî kabla wysokiego napięcia niknćcego w oberţniętym kikucie mojego lewego przedramienia. Skrzywiîem się z niesmakiem. Ohyda! Bezwîadnie zacisnćîem bezpalczastć pięőç prawicy i wyrţnćîem w marmurowe podîoţe. Ocknćwszy się mózgowe wibracje wyprowadziîy mnie z odrętwienia. Powracaîa chęç uwolnienia się od niewygodnego koînierza zwielokrotniona potrzebć podrapania się w jelito grube leţćce nieopodal w kępie cyprysów. Powoli i cierpliwie, jak trćd toczćcy częőç mojej twarzy, odgićîem niesprawnć dîonić krępujćcy mnie arkan. Dopiero teraz, po przejőciu do stanu póîsiedzćcego zauwaţyîem ciemnć szparę cićgnćcć się od lewego pîuca do prawej nerki. Zarówno pierwszy, jak i drugi organ naleţaîy kiedyő do mnie. Doőç szybko poîćczyîem ten fakt z obecnoőcić zakrwawionej katany wbitć w őwieţć ziemię sćsiedniej kwatery. Zwlokîem się z nagrobnej pîyty. Chwiejnie nachyliîem się nad krzakiem uţyűnianym teraz przez mojć byîć częőç ukîadu pokarmowego. Szybciutko wymacaîem w jego pozostaîoőciach drugć nereczkę i drugie pîucko nadgryzione juţ troszkę przez jakiegoő pasoţytniczego robaczka. Zaryzykowaîem transplantację i szybko umieőciîem znalezione organy w ich pierwotnych miejscach. Jakiő wstrętny pasoţyt miaî ochotę na kawaîek mojego pîucka, machnćwszy kikutem lewej nogi odpędziîem smroda, hehe! Dobrze mu tak, co sobie będzie uţywaî na kalekim. Siedzćc tak spokojnie na grobowcu usîyszaîem jakieő sapanie i jęki. Zaciekawiony wydawanymi zwierzęcymi dzwiękami spojrzaîem swć wybrakowanć parć oczu w stronę tego miejsca i zobaczyîem czworo truposzy rţnćcych się bez opamiętania. Fiuty tamtejszych facetów przypominaîy zuţyte pędzle malarskie, a cipki nieboszczek wyglćdaîy jak zakalcowate ciasto ciotki Zochy. Ciarki mnie przeszîy, jak takie brzydactwa mogć się pieprzyç? Szybkim ruchem obróciîem się w kierunku najbliţszej kępki roőlinnoőci i rzuciîem fraktalem. O kurwa! - krzyknćîem Ale byî kolorowy, chyba w HAM'ie. Albo jeszcze lepiej. Przewyţszaîy barwy czerwona, zielona i szara. Coő mi mówiîo, ţe zaczynaîem gniç od őrodka. Nie wzruszyîo mnć to tak bardzo, jak moim innym sćsiadem, który na widok rzygowin przeţyî piętnasty zawaî i osiemnasty wylew spermy do nogawki. Ale co tam. Kit mu w nos. Przegrzebaîem spuőcizny z ţoîćdka i znalazîem caîkiem dobrze zachowany kawaîek moszni stryja Zenona, który zaliczyî kalendarz podczs zamieszek w Lunaparku grajćc w Pinballa. Wyjćîem ów kawaîek mięsa i spoţyîem powtórnie. Denerwowaîa mnie krew, która őciekaîa mi od ust aţ do pępka, wtedy to mocnym ruchem wyrwaîem kępkę wypadajćcych mi wîosów i wytarîem twarz i resztę ciaîa. Z powrotem poîoţyîem się na pîycie i podrapaîem się w owrzodzone prćcie. Nagle spostrzegîem, ţe na pobliskim drzewie, z rytmem szumu wiatru huőtaîa się jakaő niewiasta. Na poczćtku zastanawiaîem się, dlaczego wybraîa do odpoczynku gaîćű, a nie na przykîad jakiő inny grobowiec czy dóî. Lecz rozwaţania te postanowiîem przeîoţyç na póűniej. Teraz pomyőlaîem sobie, ţe pójdę tam i przyjrzę się jej z bliska. Zaczćîem zbieraç swoje gnaty. Och, co za ból. Najwięcej kîopotów sprawiîa mi skóra przyklejajćca się do marmuru. W rezultacie wstaîem z tylnć częőcić torsu pozbawionć skóry! W jednej chwili zleciaîy się róţnorakie owady i poczęîy sćczyç mć krew przypominajćcć juţ raczej ketchup sprzed dwóch lat. W przecićgu póî godziny dowlokîem się do drzewa, na którym huőtaîa się piękna îysogîowa dziewczyna o jasnej karnacji. Zachwycenie moje nie miaîo granic, hormony poczęîy szaleç. Mój, jak gdyby zardzewiaîy naganiacz, zaczćî się dzwigaç. Zmartwiîem się, bo doőç dîugo trwaîo dojőcie mojego walca do pozycji pionowej. Wyjćîem kozik z prawej kieszeni jeansów "Bruce Lee" i bez zbędnych zastanowień odcićîem ciaîo od gaîęzi. Upadîem na ziemię bez większych strat, nie wliczajćc kilku palców, które pod wpîywem upadku odpadîy i zaginęîy gdzieő w trawie. Ciőnienie skoczyîo maksymalnie jak tylko mogîo, a to na widok piersi, których nie widziaîem od czasu ostatniego stosunku ze swojć szwagierkć Alicjć. Nie zwlekajćc wzićîem się do rozbierania panienki, gdy wtem uőmiechnęîa się i przemówiîa przepitym gîosem: "Jeţeli chcesz zamoczyç kaczora, to proszę o pięç dolarów". A to... - pomyőlaîem - to chyba Kurewna Őnieţka. Moje zasoby budţetowe byîy na wyczerpaniu. Musiaîem zapîaciç czynsz za wynajmowany grobowiec, alimenty dla tuzina rozdziewiczonych dziewczyn. Po przeliczeniu spostrzegîem, ţe mam tylko dziewięç dolarów. No cóţ, poţćdanie braîo górę. Wyjćîem pięç dolarów, a ona niespodziewanie krzyknęîa: "Za zwîokę proszę osiem dolarów!". No nie, tu się kurwa miarka przebraîa. Zapytaîem tak z ciekawoőci, czy jest dziewicć? Ironicznie zaőmiaîa się i wyzwaîa od naiwnych. Po tej odzywce moje nerwy napięte byîy jak guma w majtkach. Nie opanowaîem się i wycićîem jej prosto między oczy z podkutego stalowć blachć gruboőci czterech milimetrów, buta. Ach, co za ulga i rozpręţenie! Cóţ za widok! Krew tryskaîa, jak z zarzynanego kurczęcia. Mózg z duţć gracjć wyskoczyî i zatrzymaî się na pobliskim sîupku ogrodzeniowym. Rozgoryczony z takim entuzjazmem splunćîem swć górnć trójkć, ţe zabiîem, zupeînie przypadkowo, przebiegajćcego őcieţkć szczura. A co tam, skorzystam. Schowaîem ofiarę splunięcia do kieszeni i poszedîem w stronę swojego zacisznego grobowca. Wyjćîem szczura, poîoţyîem przed sobć i na zakćskę zjadîem jego oczy. Resztę pozostawiîem na póűniej. Rozmyőlajćc nad dzisiejszym incydentem, tym z K. Őnieţkć, doszedîem do wniosku, ţe dziewice wymarîy razem z dinozaurami, a monsturbacja nie jest taka zîa. Sîyszaîem, jak zawodowy onanista mówiî, ţe walenie gruchy wzmacnia paluchy. Tak, pięknie by to wyglćdaîo, tylko, ţe mój sisior przypominaî wystrzelonć petardę (wina procesu gnilnego), a palcy w prawicy nie byîo. Lewa rękć to ja konia waliî nie będę i basta! Zastanawiajćc się co dalej, podrapaîem się w ucho i wyrzuciîem je w trawę. Zrozumiaîem, ţe z ciaîem w takim stanie nie zerţnę ţadnej dupy, ani nie wypoleruję rakiety. Przystćpiîem do kompletowania swojego wćtîego organizmu. Zaczćîem od górnej częőci. Co do gîowy, to nie mogîem mieç większych zastrzeţeń, jedynie brak oka, szczęki, ucha i wîosów. To wszystko, czego potrzebowaîem do skompletowania gîowy. Ponownie udaîem się do drzewa, gdzie wisiaîa K. Őnieţka uduszona kablem telefonicznym. Po dotarciu wydobyîem z roztrzaskanej przeze mnie gîowy szczękę. Co za szczęőcie, leţaîa jak ulaî. Następnie postaraîem się wydîubaç oko. Wyjćîem więc swój kozik i zaczćîem dîubaç. To nic, ţe jedno oko miaîem ţóîte, a drugie czerwone - w końcu zdarzajć się wypadki. Tym samym narzędziem ucićîem ucho. Zmartwiîem się, bo nie zdobyîem wîosów. A tam... - pomyőlaîem - jakoő sobie poradzę. Gîęboko wierzćc w swć odwagę i siîy, wzićîem kawaî drutu kolczastego i serdecznie przywitaîem pierwszego lepszego dîugowîosego czîowieka przechodzćcego koîo "parku" (sztywnych i zlodzonych). Byîem z siebie dumny, ów drut kolczasty owijaîem z takć gracjć wokóî szyi tego klienta, jak pajćczek wije pajęczynę w oczodoîach czaszki pozbawionej mięsa przez robale. Ach, jaki jestem szczęőliwy. Nareszcie zdobyîem wîosy. Jednym ruchem zdjćîem skalp i puőciîem goőcia wolno na ziemię. Zaryî mordć, jak pîug farmera Lecha. Udaîem się do lodówek, aby tam wykroiç komuő pîuco, nerkę, kawaî nogi i czîonka. Udaîo się! Następnie poszedîem do najlepszego chirurga cmentarnego, aby mnie poskîadaî. Gdy juţ leţaîem na stole operacyjnym, czyli na granitowej pîycie, zapytaîem Freda Zszywacza (tak sie nazywaî chirurg), czy to trudny i ryzykowny zabieg. Odpowiedziaî mi, ţe to jest tak samo niebezpieczne jak sex i grzebanie w rowie. Nie zrozumiaîem go, a w ogóle i tak szybko dostaîem narkozę w postaci őwieţego dwupierdzianu grochu i pięciu cegieî na gîowę. Spaîem dîugo i smacznie. Obudziîem się po dwóch dniach. Spojrzaîem w lustro i zemdlaîem. Tym razem cztery dni spaîem. Po przebudzeniu ze zîoőci porozbijaîem wszystkie lustra, lecz îysina pana doktora byîa tak wypolerowana, ţe dziaîaîa jak lustro. Dokîadnie obejrzaîem skórę, twarz, kończyny i tym razem wpadîem w zachwyt. Najbardziej cieszyîem się z nowej cewki. Zapîaciîem, podziękowaîem i poszedîem do swojej kwatery odpoczćç. Leţćc tak beztrosko i sîuchajćc dűwięków gniecionych krtani i miaţdţonych czaszek, wspominaîem stare, dobre czasy, gdy to byîo się mîodym i naőmiewaîo z impotentów, a tu teraz ja sam staję się goőciem, któremu juţ nie zawsze stanie lub stanie pod kćtem 45 stopni. Ach ten Őwiat - pomyőlaîem - jeszcze stoi przede mnć otworem. Wtem grupka skinheadów wpadîa do "parku" i zaczęîa robiç baîagan. Szefem byî, ofcoz, Lac/Legion. White Power! Jebaç chuja! - usîyszaîem. Niezupeînie zroőnięte kończyny odmówiîy posîuszeństwa, nie mogîem uciekaç! Dopadli mnie gnoje i zajebali jak psa îomami i kamcorami. Na drugi dzień grabarz musiaî sprzćtaç moje resztki. Piszczele, golenie, czaszkę, wszystko wrzuciî do kosza, a póűniej do pieca. Pamiętam, jak mówiî, ţe nareszcie ktoő sprzćtnćî kolejne gówno cmentarne, a ja muszę sprzćtaç őcierwo pozostaîe z gówna, chuj by to strzeliî. Nie, nie zapomnę mu tej obrazy. Mnie, Elvisa Presleya porównywaç do gówna, o nie! Umarli nie umierajć i pewnej cichej nocy jakiő maniak nocnych koszmarów znów mnie poskîada, no a wtedy to pana grabarza czeka pestkomanie jćder. To ja, wasz Elvis, idol i gay, Michael Jackson's boy-friend. 5 HIV and REDI of SCUM 3PS.:1 Poczćtek tej irytujćcej opowieőci jest zjarany z "Gamblera 3/94". Jednak jest to malutka częőç, kilkanaőcie pierwszych linijek. Podobaîo się? Do you want some more? Maybe 2nd Part? Write to me! Search my (HIV) advert! Hej!