O SAMPLACH SÎÓW KILKA. (Misha/ARM) Do napisania tego tekstu skîoniî mnie temat ostatnio dosyç popularny, aczkolwiek draţliwy, a mianowicie rypanie sampli. Po przeczytanie kilku wypowiedzi na ten temat napisanych przez znane i mniej znane osobistoőci, postanowiîem i ja dorzuciç co nieco od siebie. Co prawda jestem osobistoőcić raczej mniej znanć, ale przecieţ kaţdy ma prawo do swojej opini (vide artykuîy kolesi z Legionu). A poza tym, jako ţe sam co nieco muzykuję, więc tym bardziej wkurwiony co niektórymi wypowiedziami wîćczyîem CED'a i swojć agresję przelewam do pamięci komputerka. Rozczaruję jednak co niektórych, poniewaţ nie mam zamiaru fuckaç nikogo konkretnego, a jedynie chcę przedstawiç, jak to wyglćda z mojego punktu widzenia. Przejdűmy więc moţe do rzeczy. Sć ludzie, którzy twierdzć, ţe uţycie cudzego sampla we wîasnym utworze jest zwykîć kradzieţć (lamerstwem, itp.). Otóţ panowie, co powiecie na takć sytuację - XTD (to tylko przykîad) sampluje dűwięk pianina i stwierdza, ţe to jest jego sampel. Od tego dnia nikt nie moţe uţyç w swoim utworze pianina, poniewaţ jest to patent Extenda. Oczywiőcie moţna sobie samemu zrobiç taki sampel, ale co jeőli za bardzo będzie on podobny do pianina Extenda? Îapiecie juţ o co mi chodzi? Dobra, wiem, ţe przykîad idiotyczny, ale jasno pokazuje, w czym rzecz. Dla mnie nie ma róţnicy, czy ktoő sobie ten sampel zrobi, czy uţyje juţ gotowy i bynajmniej nie uwaţam tego za kradzieţ. A co, jeőli na przykîad zsamplujemy jakiő zajebisty okrzyk, który akurat zajebiőcie pasuje nam do naszego zajebistego utworku? To juţ nie jest instrument, a więc rozumujćc w ten sposób wîaőciciel gîosu ma peîne prawo oskarţyç nas o kradzieţ i postawiç przed sćdem (i tak jest w cywilizowanych krajach). No więc szykujcie scenowi muzycy szczoteczki, pasiaki, i jedziemy ma urlop. Inna sprawa jeţeli ktoő robi utwór z zestawu sampli juţ gdzieő uţytego. Stosujćc pewnć analogię moţna powiedzieç, ţe jeden sampel to sîowo, a ich zestaw, to sîowa uţyte w poemacie (wow, ale jestem mćdry). W tym momencie sam przychyliîbym się do stwierdzenia - plagiat. Zresztć pomijajćc to, robienie kawaîka z sampli wziętych z czyjegoő utworu mija się z celem, poniewaţ zazwyczaj wychodzć rzeczy zgrabne, ale bliűniaczo przypominajćce utwór na którego dűwiękach bazowaliőmy, co chyba jest logiczne. Zakîadajćc więc, ţe delikwent nie zajebaî nam wszystkich sampelków z utworu, a jedynie uţyî jednego, dwóch..., nie îapmy za siekierę, tylko pocieszmy się, ţe z efektów naszej, nie tak cięţkiej w końcu, pracy mógî skorzystaç równieţ scenowy kolega. Moţe i Ty kiedyő skorzystasz z efektów jego pracy i chyba będzie O.K., nie? (Friendship rulez, no nie?). Hola, zakrzykniesz teraz poruszony, trzy dni zajebywaîem, ţeby tego sampla zrobiç, a teraz jakiő zasraniec będzie się nim bawiî for free? No nie, kurwa, tak byç nie moţe. Dobra kolego, trzy dni się męczyîeő? A moţe cztery? A ile dni siedzieli Mahoney & Kaktus (kto o nich jeszcze pamięta?), ţeby kilku innych cieniasów (takich jak ja) mogîo swoje wypociny umysîowe zamieniç na őmiercionoőny haîas, równieţ for free? A moţe mi powiesz, ţe Ty masz legalnć wersję OctaMeda? Dobra, to jeszcze nie sampluj niczyich okrzyków etc., i się od Ciebie odpierdolę. A poza tym, jeţeli chcesz coő wiedzieç o naprawdę cięţkiej pracy, to poczytaj sobie "Germinala" Zoli. Chodzi mi i o to, co jest w tej ksićţce opisane, i o to, jak cięţkć pracć jest czytanie tej ksićţki. Robienie programu PD, nawet najgîupszego, jest prawie zawsze bardziej pracochîonne niţ zrobienie jednego sampla. Ale ludzie, którzy robić takie programy wiedzć, co to friendship. Nie sć to jakieő zasrane lale, którym się wydaje, ţe nikt im do pięt nie dorasta i nikt nie ma prawa produktami ich pracy posîugiwaç się za darmo. Ale wyskoczy taki muzyk jeden z drugim, co trzy utwory zrobili, i juţ mamy nowych Mozartów. Sorry, jeţeli ktoő poczuî się uraţony, ale chodzi mi o pokazanie o co mi chodzi. Po prostu chciaîbym, aby kilku znamienitych polskich muzyków (i nie tylko (nie tylko muzyków i nie tylko polskich)) 1zastanowiîo się chwilę, zanim jeszcze jeden raz krzyknć "zîodziej". Bo w tym momencie caîa scena zamienia się w zgraję hipokrytów, których ţyciowym kredo jest hasîo "co twoje to i moje, a co moje, to nic ci do tego". To wszystko, co napisaîem powyţej miaîo przkonaç kilku z Was, ţe "podcięcie" sampla naprawdę nie jest niczym chamskim. Nie sćdzę jednak, ţeby mi się to powiodîo, bo jak znam scenowców, to sć to ludzie twardogîowi. Jeţeli jednak artykuî ten choçby Cię wkurwiî, a teraz chcesz się odegraç i wkurwiç mnie, to adres jest poniţej. Odpowiem na nawet najbardziej bezsensownć polemikę (równieţ bezsensownie). 5 Misha/ARM 3 Michaî Zaîęski ul.Plac Ratuszowy 30a/5 58-500 Jelenia Góra 5 PS. 1 Ten artykuî pisaîem jakiő czas temu i byîem nieco podjarzony. Zresztć to chyba widaç - krótkie, agresywne, wręcz idiotyczne zdania. Ale mimo wszystko postanowiîem go puőciç, jednak z tym dopiskiem. O co mi chodzi? O to, ţe w NTB #5+ przeczytaîem artykuî Extenda, w którym autor wkurzony przez bydgoskć selekcję utworów wyraziî jasno i precyzyjnie swoje zdanie na róţne tematy zwićzane z muzykć. Sformuîowaî między innymi kodeks dotyczćcy uţywania cudzych sampli we wîasnych utworach. Bez jakiejkolwiek ironii stwierdzam, ţe kodeks ów (wedîug mnie) w sposób wystarczajćcy wyczerpuje temat podpierdalania sampli. Jeţeli kaţdy czîowiek pîci obojga (czyli obojnak) stosowaîby się do ustalonych tam zasad, to wszyscy byliby happy. Wot co. 4 (Ale i tak, kurwa, wszystko jest pojebane.)