            NA TEMAT WIARY


             (Bubba/DDT)

    Nie  tak  dawno  w  jednym z magów
dyskowych znalazîem artykuî oburzonego
ludka,  który przedstawiî swoje zdanie
nt.  twórczoõci Dr.  Goebbelsa i Lac'a
cieszæcych siê zîæ sîawæ za sprawæ ich
artykuîów  zamieszczonych  w starszych
numerach  Silesii.   Zwykle  nikt  nie
przepada  za  ich  tekstami i maîo kto
jest  takiego  samego  (lub podobnego)
zdania, jak oni.  Wspomniany wczeõniej
ludek  przytaczaî fragmenty ich textów
z   siódmego  numeru  Silesii.   Wõród
cytatów  znalazîem  takþe  text  typu:
"wiara  w  Boga, to gîupota".  Wîaõnie
na   ten  temat  chciaîbym  siê  teraz
wypowiedzieç.

    Nie  twierdzê,  þe  jestem  bardzo
wierzæcy,   wiêcej   -   jestem   maîo
wierzæcy,  jednak  textu tego typu nie
odwaþyîbym  siê napisaç, chociaþ w tej
kwestii  myõlê podobnie.  Jak wiadomo,
wiele  pokoleñ  przed  Chrystusem i po
nim wierzyîo i wierzy w róþnych Bogów.
Tak  naprawdê to nikt nie wie, czy Bóg
rzeczywiõcie  istnieje,  czy  teþ nie.
Jest  to oparte na zasadach wiary (lub
niewiary)  wielu  ludzi,  którzy myõlæ
tak,  lub inaczej.  Dawniej, w czasach
staroþytnych,  ludzie wierzyli w wielu
Bogów   -   nie  byîo  jakiegoõ  tylko
jednego.      Jeþeli     ktoõ    teraz
powiedziaîby,  þe  to,  w  co wierzyli
ludzie  tamtych  czasów,  naprawdê nie
istnieje lub nie istniaîo, oznaczaîoby
to,  þe jest ignorantem.  Jak pisaîem,
nikt   naprawdê   nie  jest  w  stanie
stwierdziç    ostatecznie,    þe   Bóg
istnieje  lub  teþ,  þe  nie istnieje.
To,  czy  uwaþamy, þe on jest, czy teþ
go nie ma, uzaleþnione jest jedynie od
naszej wewnêtrznej wiary.

    Istnieje  natomiast  jeszcze jeden
problem,  który chciaîbym tu poruszyç.
Jest   to   sprawa  duchowieñstwa.   Z
mojego wîasnego doõwiadczenia wiem, þe
poczætki  moich  wætpliwoõci w to, czy
Bóg  jest,  czy go nie ma, zaczêîy siê
od  poznawania przeszîoõci kleru.  Jak
zapewne wielu ludzi wie (nie twierdzê,
þe    wszyscy),    istnieje   dziesiêç
przykazañ, które mówiæ o róþnych, mniej
lub  bardziej waþnych rzeczach, np.  o
tym,  aby szanowæç drugiego czîowieka,
nie   kraõç,   nie   zabijaç.    Tutaj
pojawiajæ   siê   pewne   wætpliwoõci.
Koõcióî   (jakby  ktoõ  nie  wiedziaî)
zostaî powoîany do þycia przez Boga, a
na   jego  czele  stanæî  õw.   Piotr,
pierwszy     papieþ     na    õwiecie.
Instytucja ta byîa powoîana po to, aby
gîosiç nauki Jezusa i ogólnie zajmowaç
siê  sprawami wiary katolickiej.  Jest
jedno "ale".  Dlaczego ludzie, których
to sam Bóg powoîaî do strzeþenia zasad
religii   katolickiej,  strzegli  tych
zasad  "na  siîê"?   Wydaje mi siê, þe
religia  katolicka, w obecnych czasach
najbardziej     rozpowszechniona    na
õwiecie,  nie  przetrwaîaby bez wypraw
krzyþowych,  inkwizycji  itp.  Koõcióî
katolicki pokazaî swoje prawdziwe "ja"
w czasach "zapaõci", czyli reformacji.
Koõcióî  skrywaî swojæ prawdziwæ twarz
pod  maskæ  przykazañ  i  zasad, które
nagle  przestaîy  byç  obowiæzujæce  w
chwili    pojawienia    siê    innych,
"konkurencyjnych",    i    wg.    mnie
lepszych,  religii  jak  kalwinizm czy
luteranizm.   Koõcióî  katolicki zdaje
siê  lubowaç  w  zacofaniu i ciemnocie
mas  spoîecznych.   Juþ w chwili koñca
õredniowiecza  Koõcióî  przeciwstawiaî
siê       ruchom       humanistycznym,
odrodzeniowym, które niosîy zagroþenie
Koõcioîowi.     Ludzie   staliby   siê
bardziej   inteligentni,   gdyþ  nauka
docieraîaby  w wiêkszæ iloõç miejsc na
ziemi,   co  z  kolei  sprawiîoby,  þe
przestaliby  wierzyç w diabîy, demony,
na  które  powoîywaî  siê Koõcióî oraz
nie  dawaliby  siê  tak îatwo ograbiaç
wrêcz  z  pieniêdzy.  Koõcióî pobieraî
wtedy   dziesiêciny   (1/10  zebranych
plonów),  a  za  ich  nieoddanie moþna
byîo  zostaç okrzykniêtym czarownikiem
i  spalonym  na  stosie (wõród aplauzu
maîo inteligentnych wieõniaków).

    Moþna  sobie  pomyõleç:  "Oj!  Jak
fajnie, þe te czasy ludzkoõç ma juþ za
sobæ",  ale  to gówno prawda!  Koõcióî
nadal  jest chciwy, wpierdala siê tam,
gdzie nie powinien (mam na myõli m.in.
politykê)  aby  zaîatwiaç  sobie tylko
wygodne  sprawy i uchwalaç bezsensowne
uchwaîy   (czy   teþ   pomagaç  w  ich
uchwaleniu).   Ciekawe czy ktoõ wie, o
jakiej  ustawie  piszê?   Koõcióî caîy
czas  dziaîa,  ale  ostatnio do wîadzy
dochodzæ  postkomuniõci,  którzy to za
Koõcioîem  raczej nie przepadajæ (moþe
po  prostu tego nie ukazujæ).  Podobno
w  Polsce  jest  tak duþo chrzeõcijan,
ale ciekawe dlaczego nie gîosowali oni
podczas  wyborów  do sejmu na ZChN lub
inne  gówniane  partie katolickie?  To
jest  wielce  zastanawiajæce.   A moþe
ludzie nie chcæ, þeby Koõcióî zajmowaî
siê  politykæ  i miaî na niæ zbyt duþy
wpîyw?   Czekam na odpowiedzi, nagrody
czekajæ...:)
5
                            Bubba/DDT
